Skocz do zawartości


Wojtek

Rejestracja: 09 mar 2007
Poza forum Ostatnio: wczoraj, 22:46

Moje posty

W temacie: Szkiery 2017

07 październik 2017 - 00:46

He. Sam się zastanawiam właśnie nad czymś takim: jakiś bezlusterkowiec z dobrą matrycą. Szło by go przyczepić na stałe gdzieś na balonie (tak jak piszesz głowica kulowa etc.) ... w Tokarexie mają fajne mocowania - przykleja się je na gumie i można do tego zamocować wszystko. Przed tegoroczną wyprawą do Szwecji byłem trochę zarżnięty robotą. Nawet nie zdążyłem przetestować pontonu (kupiłem go z pół roku temu), pierwszy raz napompowany przeze mnie w Szwecji (fakt, kupiłem zestaw naprawczy, jakby coś ciekło to bym to zakleił). Pojechałem na Łódzką w Cz-wie i na szybkim własnym projekcie zleciłem chłopakom wyspawanie mi mocowania uchwytu na kotwice  na pawęż ( w  Tokarexie chciałem wcześniej kupić ich flagową rolkę z knagą na "dziub" - ale powiedzieli mi, że brak na stanie. Pierwszy możliwy termin dostawy: październik).  Kupiłem za to pompkę akumulatorową .. i to jest git. Dwie minuty i ponton napompowany. Fakt, ze złożeniem podłogi trzeba się trochę napierdzielić ( i żeby zrobić to komfortowo trzeba dwóch osóB), jakkolwiek jakiś problem odpada. To samo przy składaniu. Pompka działa w dwie strony. Wysysa powietrze błyskawicznie: można bardzo dokładnie ponton złożyć (zajmuje jako bagaż znacznie mniej miejsca).

Z foceniem tak jak opisałem wyżej jest ten problem, że obiektyw mimo iż szerokokątny przy metrówkach jest za blisko (układany na pudełku). Trzeba robić różne dziwne pozy, a i tak ryba bywała obcięta. Ten problem na bank rozwiążę do przyszłego roku. Umocuję gdzieś na pontonie mini statyw w okolicach dziobu i tam będę sobie podpinał jakiś mocno szerokokątny aparat (jednak mniejszy, a zwłaszcza lżejszy niż typowe lustro) który zakupię na tą okazję. Jakkolwiek musi być możliwość zakupu do niego pilota, bądź może być wyzwalany głosem ... wymyślili już coś takiego ?? ... nie jestem na bieżąco :)

Pozdro


W temacie: Szkiery 2017

06 październik 2017 - 20:17

Dzięki Chłopaki. 

Porębiusz. Większość fotek, żeby nie powiedzieć wszystkie oprócz dwóch metrówek, 90-tki i kmiotka z rzeki zrobiłem sobie sam. Mój sposób jest taki: ustawiam aparat na chlebaku (z decathlona) z przynętami (musi być dość obciążone - stabilne). Aparat to lustrzanka olymp. Ważna rzecz to pasek aparatu zaczepić o coś (o dulkę itp.). Jakby się zdarzyło szczupakowi chlapnąć ogonem, żeby nie stał się aparatem "podwodnym".  Kupiłem do niego pilot bezprzewodowy (widać go na większości zdjęć, trzymam go zazwyczaj w prawej ręce). Ustawiony mam spust migawki na zwłokę 2 sekundy: przez ten czas po naciśnięciu "guziczka" w pilocie jestem w stanie ładnie ustawić rybę. Idealnie byłoby 4 sekundy, ale opcje w olku mam trzy: bez zwłoki, 2 sekundy i 10 sek.: to już za długo, żeby zrobić 5-6 fotek musiałbym rybę trzymać ponad minutę. A tak cykam sobie serię około 8-10 fotek w miarę rozsądnym czasie i jakiś kadr później z tego da się wybrać. 

Prawie zawsze doświetlam lampą (ustawy od 1/4 do 1/64 - zależne od światła). Czas mam zawsze 1/180 (przy otwartej lampie krócej się niestety w moim olku nie da .. ale to wystarczy) i teraz jasność fotki reguluję wyłącznie przysłoną. W większości przypadków dobre jest ustawienie F8 lub F9, bywa gdy jest jasno (na przykład świeci ostre słońce dochodzę do F13), ale generalnie zawsze jestem na manualu, czas: 1/180, wartość otwarcia przysłony F9. Gdy złowię rybę późnym wieczorem (mało światła) dokładam ISO nawet do 1600 (później ziarno - tyle oczywiście ile się da - usuwam w szopie) i schodzę z czasem nawet do 1/50 .. i chyba tyle.  Może to trochę skomplikowanie opisałem, ale robię tak fotki już ponad 10 lat, prawie zawsze trafiam dobrze z ustawieniem czasu do przysłony bez żadnego próbnego zdjęcia. 

 

Co do apteczki: miałem wszystko, ale najważniejsze że miałem taśmę izolacyjną. Próby zabandażowania rozcięcia na pół opuszka mojego kciuka wychodziły bez powodzenia. Opatrunek z miejsca robił się cały mokry od krwi i odpadał. Dopiero plaster i na to taśma izolacyjna ogarnęły temat. Przy okazji dość dobrze "związały" dwa rozcięte kawałki, zawiązało się to jakoś i nie trzeba było szyć ... ale co najważniejsze umożliwiły mi dalsze łowienie. Mogłem sobie rękę do wody wsadzać, dalej ryby chwytać za żuchwy tą ręką .. nic się nie odkleiło itp. Polecam. Powiem więcej: jest to obowiązkowy punkt w apteczce.

Pozdrawiam.