Skocz do zawartości


Zdjęcie

Górny wymiar dla szczupaka na zbiorniku Ostrowy


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
40 odpowiedzi w tym temacie

Ankieta: Górny wymiar dla szczupaka na zbiorniku Ostrowy (50 użytkowników oddało głos)

Czy jesteś za wprowadzenim górnego wymiaru?

  1. Jestem za (45 głosów [88.24%] - Zobacz)

    Procent z głosów: 88.24%

  2. Jestem przeciwny (4 głosów [7.84%] - Zobacz)

    Procent z głosów: 7.84%

  3. Nie mam zdania (2 głosów [3.92%] - Zobacz)

    Procent z głosów: 3.92%

Głosuj

#21 sekret1

sekret1

    Bosman Wędziska

  • Użytkownik
  • 816 postów

Napisano 28 marzec 2012 - 10:33

Jestem za bo chcę łowić w przyszłości na Ostrowach metrówki.

#22 aigle

aigle

    Admin

  • Admin
  • 2590 postów
  • Koło:Starówka
    Salmoklub Częstochowa
  • LokalizacjaCzestochowa

Napisano 28 marzec 2012 - 14:09

Mylisz się. Drugi raz to ja tylko w babę wchodzę Dołączona grafika
Casting leczy kompleksy krótkiego kija :-)

#23 Romek

Romek

    Podawacz Piwa

  • Użytkownik
  • 244 postów

Napisano 28 marzec 2012 - 19:57

Zaznaczyłem że jestem za, ale moim zdaniem lepiej byłoby iść w drugą stronę tzn. podnieść dolny wymiar ochronny np. do 60 cm, logicznie rzecz ujmując to ile w roku pada szczupaków powyżej 90 cm a ile w przedziale 50-60? Oczywiście sam przepis a stosowanie się do niego to ciężki temat, bo niestety nad wodą jest cała masa idiotów którzy by wszystko zerzarli. Ale jest dość spora grupa wędkarzy, którzy sztywno trzymają się reguł i jak coś ma 1 cm powyrzej wymiaru i jest limit do do siatki, jak jest za małe to do wody. Szczupaki między 50 a 60 to chyba największy procent zabieranych osobików i przy podniesieniu dolnego wymiaru więcej by się go zostawało. To taka moja paplanina ale może ma sens.

#24 Danek

Danek

    Expert

  • Wędkarska Częstochowa
  • 3552 postów
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 28 marzec 2012 - 21:39

... czytają... :oczko:
Róbta co chceta, ja i tak swoje wiem

C&R


Dołączona grafikaJeszcze piszę poprawnie po polsku

#25 RadaR

RadaR

    MISTRZ WCP - Fly Fishing

  • Użytkownik
  • 1028 postów
  • Koło:OKOŃ
    SALMOKLUB
  • LokalizacjaJura

Napisano 28 marzec 2012 - 21:53

... spoko. Szkoda tylko, że ANKIETA jakoś od głosów nie puchnie...
Myślałem, że każdy kto zadaje sobie trud logowania weźmie w niej udział,
ale to już chyba zbyt duży wysiłek, albo też totalny brak zainteresowania...
Dla mnie to dosyć dziwne, bo w końcu chodzi o szczupaka a nie jazgarza,
a jak widać z poprzedniej ankiety z karpiem poszło znacznie lepiej... :gwiazdki:
Chyba temat bardziej "kontrowersyjny" cieszył się wzięciem,
to co niby oczywiste - już nie tak bardzo...
Świadczy to tylko o naszej indolencji. :mur:
To tyle.


Tak
tak
tak

deklarowałem się już w kilku pomysłach, i już mi się znudziło
nie chce mi się już nawet czytać :)

Reaguję na konkrety.. np. dzwoni Edvis.. Radziu trza to i to masz czas? i już.
Po za tym dochodzą mnie plotki, że jesteśmy wrzodem na dupie naszych lokalnych władz.
Ale mam nadzieje że to tylko prowokujące plotki. Które mnie średnio interesują.
RadaR

#26 Mariusz F

Mariusz F

    Mistrz WCP Spławik

  • Użytkownik
  • 263 postów
  • Koło:Śródmiejska

Napisano 28 marzec 2012 - 22:09

Kliknąłem za. Choć mim zdanie opinia kolegi Romka jest bardziej trafna. Dużo łatwiej jest trafić Szczupłego 50 cm od tego powyżej 60 cm. Nie wiem czy nie warto było by wprowadzić raczej zmianę w dolnym wymiarze.
Odnośnie uwagi kolegi RadaR :klaszcze: Niech czują że coś tam ich uwiera :naughty: :naughty:
Jak mnie nie ma w serwisie - To jestem na rybach !!

SINAD S.C. Częstochowa - CB RADIO , ANTENY, NAPRAWA i MONTAŻ.
WCP rabaty !!! tel. 501 634 634

#27 Jaros

Jaros

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 636 postów

Napisano 28 marzec 2012 - 22:26

Mylisz się. Drugi raz to ja tylko w babę wchodzę Dołączona grafika


Nie myli się tylko ten co nic nie robi...
Ja wchodzę w temat tak długo jak długo uważam, że warto.
Chętnie otaczam się ludzmi, którzy myślą podobnie i wierzą,
że warto grać bo tylko w ten sposób można liczyć na wygraną.
Tak właśnie było z górnym wymiarem dla karpia na Ostrowach.
Wiem, bo byłem autorem różnych pism, między innymi do ZO PZW.
Kiedy zaczynaliśmy angażować się w ten kontrowersyjny temat,
wielu uśmiechało się z politowaniem. Ciężko było z jakąś pomocą,
a pozytywny odzew naprawdę niewielki, ale gdy projekt przeszedł,
nagle wiele się zmieniło. Sukces ma wielu ojców, tylko porażka sierota...
My, w kilka osób potrafiliśmy przekonać innych do górnego wymiaru,
Udało się to tylko dlatego, bo wierzyliśmy, że może się udać,
myślę, że inne ryby też mogą mieć swoją szansę, ale ja
nie czuję się upoważniony do zabierania głosu dłużej niż
to konieczne. Karpiarzem jestem...
Ale mogę pomóc. :rolleyes:
Nie będę wypowiadał się na temat dolnego wymiaru,
znacie mój stosunek do zabierania ryb w ogóle...
Ale każda inicjatywa ochrony jest cenna.
Szczególnie niektórych gatunków.
:klaszcze: :klaszcze: :klaszcze:

Użytkownik Jaros edytował ten post 31 marzec 2012 - 08:13


#28 RadaR

RadaR

    MISTRZ WCP - Fly Fishing

  • Użytkownik
  • 1028 postów
  • Koło:OKOŃ
    SALMOKLUB
  • LokalizacjaJura

Napisano 29 marzec 2012 - 00:15

Szacun Jaros. Pisma oficjalne..
Z pisania na forum to tylko kupe szumu było.
RadaR

#29 bormar

bormar

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 45 postów
  • Koło:Koło nr 27 "FAMEG" Radomsko

Napisano 29 marzec 2012 - 14:37

Kolega Jaros napisał:
"w kwestii dorsza jestem mniej
radykalny i jak już gdzieś pisałem, przeważnie go zjadam... "

"Każdy z nas kiedyś musi zadać sobie pytanie :
jestem miłośnikiem łowienia czy pozyskiwania...
Mnie zdarza się nieraz skutecznie łowić,
to mi wystarcza..."


Pewnie się czepiam, ale trochę się to kłóci. Bo chciałbym wiedzieć, co złego zrobił dorsz, że można go zjeść? Może chodzi o to, że mieszka daleko? Dlatego można przyznać się do zjadania go, bez narażenia się na ostracyzm ze strony wędkarzy.
Trzeba się zastanowić, gdyż później pisanie o nie zabijaniu ryb, etyce, dbałości o środowisko itp. itd. zaczyna trochę dziwnie brzmieć. Dla kogoś, kto natrafi na takie sprzeczne sygnały zapala się lampka ostrzegawcza? O co tutaj chodzi?

A z drugiej strony, coś na temat dużych drapieżników. Kolega ma łowisko komercyjne, typowy zbiornik ze wszystkim (płocie, leszcz, jaź), z nastawieniem na duże (ponad 20kg. też) karpie, amury, tołpygi. Odbywają się tam zawody, z turą okręgu piotrkowskiego włącznie, więc musi być też sporo ryby typowej pod zawody. W okolicach września zauważyliśmy, że coraz trudniej złowić płotkę, leszcza i wszelkie inne drobne ryby łapane najczęściej podczas zawodów. W grudniu spuszczona woda, odłów i wielkie zdziwienie. Duża biała ryba była i drapieżniki, problem z drobną. Zbiornik nie był spuszczany koło 20 lat. Ktoś przed laty suma małego przywiózł z Wisły i wpuścił, raz i drugi (dziś miały ponad 160 cm), wpuszczano sandacze, szczupaki. Zaznaczam, że łowisko było eksploatowane cały czas przez wędkarzy, gdyż zbiornikiem gospodarowało jedno z kół w Radomsku, więc było zarybiane też białą rybą. Ponadto jako łowisko komercyjne, kolega intensywnie od 2 lat je zarybia. Własnie w tym tygodniu wpuszczany będzie karaś, płoć, jaź, ryby których było do niedawno aż za dużo.
Reasumując, sandacz w ciągu roku, na 1 kg. masy ciała zjada ok. 5-7 kg ryby. 200 kg sandacza mogło zjeść około tony ryby. A inne drapieżniki?
Nie chodzi o to, aby nie było w wodzie drapieżników, ale o to, aby wszelkie działania mające na celu zmianę przepisów dotyczących ochrony ryb robione były z głową, przez lub z udziałem specjalistów.
Jakby na to nie patrzeć, w naszych wodach odbywa się gospodarka rybacka, lepsza, gorsza. My to oceniamy po ilości łowionych ryb, a niektórzy po ich wielkości. Nie widzimy co dzieję się w wodzie, jaki jest rybostan, jego struktura gatunkowa, wiekowa. Tego nie widać. Nie można przejechać się po polach z lornetką, jak myśliwi, policzyć i określić cechy populacji np. sarny na danym obszarze. Tu odstrzelimy, tam dopuścimy lub weźmiemy w opiekę.
Prowadząc hodowlę rybacką możemy robić odłowy kontrolne, analizować rejestry połowów itd. Sposób pierwszy tyczy się zbiorników dużych (koszty i sens), sposób drugi przemilczę, gdyż większość braci wędkarskiej uważa wypełnianie rejestrów za idiotyzm, zbędną biurokrację. Pozostaje nam doświadczenie innych w hodowli ryb.
Ja wędkuję 37 lat, zrzeszony 35, a żaden ze mnie specjalista w dziedzinie gospodarki rybackiej. Wykształcenie biologiczne pozwala mi zrozumieć, że nie wszystko jest takie proste, na jakie wygląda, ale też w wielu sprawach nie ma żadnej metafizyki.
Chronimy duże ryby dla zwykłego chciejstwa zmierzenia się z dużą rybą, ale dla wytłumaczenia przed innymi ubieramy to w lekką nutę metafizyki, z półki "dbajmy o Matkę Ziemię", a z kolei myślimy, że jak zostawimy same okazowe drapieżniki, to będzie Eldorado. Pewnie będzie, kilka lat nawet, ale to co po nim zostanie, będzie wyglądać jak ziemie opustoszałe po gorączce złota.
I na koniec powiem coś, co nie jest poprawne, a u niektórych wzbudzi dreszcz obrzydzenia. Mianowicie zjadam ryby przez siebie złowione. Spokojnie, nie wszystkie, a nawet powiem, że jest to najwyżej kilka procent złowionych rocznie (ton nie łowię). Powodem niezjadania wszystkiego jest nie ograniczenie przepisami, czy też presja środowiska, tylko racjonalne myślenie.
Coś trzeba robić, mądre inicjatywy odnośnie ochrony ryb są bardzo pożądane. Ale podkreślam, mądre i przedyskutowane w środowisku. Bo jak nie będzie wsparcia i zrozumienia ze strony "zwykłych" wędkarzy, będzie to kolejny martwy przepis. I kolejna cegiełka do podziału środowiska i robienia sobie na złość.
Najważniejsza jest edukacja! Proces powolny, ale dający najlepsze efekty, nie jednorazowe akcje z fotkami, tylko zmiana sposobu myślenia. Nie nazywanie ludzi mięsiarzami lub podobnymi inwektywami, tylko uświadomienie im, że ryba jest do zjedzenia, owszem, tylko, że można jej zjeść mniej, że może wzbudzać doznania nie tylko smakowe, ale też i estetyczne, sportowe etc.
Jeśli ludzie nie zmienią się mentalnie, nic się nie zmieni. Różnica będzie taka, jak w sprawie śmieci. Wiedzą, że już nie wypada mieć śmietnika wokół domu, to wywiozą do lasu.
Wiedzą, że ktoś patrzy co się wyciąga z wody, to będą się częściej rozglądać.

PS
Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać:

Jestem towarzyskim zwierzaczkiem, chrząkanie jest mi obce, a jak już wcześniej pisałem,
morskie ryby zjadam, oczywiście w rozsądnych ilościach. Tylko małe... wypuszczam.


I jeszcze ten "zwierzaczek". Litości!!

Użytkownik bormar edytował ten post 29 marzec 2012 - 15:00


#30 Danek

Danek

    Expert

  • Wędkarska Częstochowa
  • 3552 postów
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 29 marzec 2012 - 21:45

Kolego @Bormar, w wielu kwestiach masz słuszność, ale i tak pozwolę sobie z Tobą podyskutować :oczko: Oczywiście pomijam milczeniem prywatne wycieczki w stronę @Jarosa.


Jakby na to nie patrzeć, w naszych wodach odbywa się gospodarka rybacka, lepsza, gorsza. My to oceniamy po ilości łowionych ryb, a niektórzy po ich wielkości. Nie widzimy co dzieję się w wodzie, jaki jest rybostan, jego struktura gatunkowa, wiekowa. Tego nie widać. Nie można przejechać się po polach z lornetką, jak myśliwi, policzyć i określić cechy populacji np. sarny na danym obszarze. Tu odstrzelimy, tam dopuścimy lub weźmiemy w opiekę.


Owszem, to widać. Łowiąc w danej, załóżmy stojącej wodzie, można zauważyć nadmierną ilość skarłowaciałej płoci, krąpia czy leszcza. Świadczy to właśnie o tym, ze drapieżnika jest za mało! Zaistniały stan może wynikać z wielu przyczyn, ale głównymi będą nadmierna presja wędkarska/rybacka skupiająca się głównie na drapieżnikach i dużym białorybie oraz brak tarlisk i ochrony ryb drapieżnych. Tak na prawdę problem jest tak rozległy że można by napisać książkę a tematu nie wyczerpać. Rejestry, których tak bardzo brać wędkarska nienawidzi rzetelnie wypełniane wniosłyby wiele dobrego. Niestety, oto nasza Polska...

Chronimy duże ryby dla zwykłego chciejstwa zmierzenia się z dużą rybą, ale dla wytłumaczenia przed innymi ubieramy to w lekką nutę metafizyki, z półki "dbajmy o Matkę Ziemię", a z kolei myślimy, że jak zostawimy same okazowe drapieżniki, to będzie Eldorado. Pewnie będzie, kilka lat nawet, ale to co po nim zostanie, będzie wyglądać jak ziemie opustoszałe po gorączce złota


Każdy tą sprawę rozumie chyba trochę inaczej. Ja odbieram to trochę tak... metafizycznie :rolft4: Otóż chciałbym w wodach w których łowię widzieć wielkie stada białorybu i żerujące na nich drapieżniki. Niestety słoneczny obraz moich marzeń niszczą hordy neandertalczyków, którzy stosują metodę spalonej ziemi zabijając wszystko co ma płetwy bez refleksji o dniu jutrzejszym. Zatem wprowadzenie górnego wymiaru dla części populacji drapieżnika dla mnie ma na celu:
1.poruszyć komórki mózgowe tym, którym się chce
2. zwiększyć ilość wylęgu z naturalnego tarła - wszak ilość ziaren ikry w przeliczeniu na szukę rośnie wraz z wielkością tarlaka
3. Móc zmierzyć się z godnym przeciwnikiem, który dostarczy mi wrażeń estetycznych i sportowych.
4. ukrócić proceder tłuczenia wszystkiego co ponad wymiar

Dlatego tez zgadzam się w całej rozciągłości z Twoim zdaniem że praca u podstaw, edukacja, tłumaczenie a nie dzielenie środowiska jest słuszną drogą. Niestety czasem brak cierpliwości i rozgoryczenie bierze górę. Bo gdy widzi się kolejną wytłuczoną wodę, zdeptaną rzekę, żywcówki w marcu czy choćby zabrane pstrągi potokowe złowione na robaka w wodzie nawet i nizinnej, szlag jasny trafia na naród i brzydkie słowo spada z ust czy klawiatury.

A co do komercyjnego łowiska o którym pisałeś, uważam że faktycznie zapewne za dużo drapieżnika w stosunku do areału wody i ilości białorybu. Prawdopodobnie gdyby pozwolić się im wycierać, sprawa by się poprawiła. Znam jedno takie łowisko, gdzie problem jest identyczny i też jest to łowisko komercyjne. Same zarybienia sprawy nie poprawią.
Róbta co chceta, ja i tak swoje wiem

C&R


Dołączona grafikaJeszcze piszę poprawnie po polsku

#31 Jaros

Jaros

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 636 postów

Napisano 29 marzec 2012 - 23:45

Taak, właściwie powinienem się spodziewać, że ktoś wreszcie się wk...wi na mnie,
lub na tą moją pisaninę. I chociaż się specjalnie nie prosiłem, to chciałem i mam...
Ale, do rzeczy.
Nie dostrzegam specjalnych nieścisłości tudzież rozbieżności w moich postach.
Właściwie już na początku, pisałem, że nie jestem wędkarskim ortodoksem, i
zdarza mi się ryby zjadać, chyba wymieniłem wtedy dorsze właśnie, choć pisałem
również coś o mrożonkach i w tym względzie niewiele się od tego czasu zmieniło.
Nie wiem czy akurat Pan Dorsz zasługuje na specjalne traktowanie, pewnie nie,
bo czy taki jazgarz czy sumik jest gorszy ? Nie sądzę. Ale wiem co dzieje się
z rybą wyciągnietą z czterdziestu metrów na powierzchnię w ciągu kilku minut.
Te które wypuszczałem (małe) lub "spadały", toną powoli na spotkanie ze swymi
większymi pobratymcami, albo "napompowane" dryfują na spotkanie mew, które
zaczynają obróbkę od oczu... Nie dla takich widoków i atrakcji bujam sie na falach.
No cóż, ryb "słodkowodnych" jakoś faktycznie od wielu lat nie zabieram i nie jem,
mogą to potwierdzić moi znajomi wędkarze, mało tego, niektórzy dali się skusić,
i robią to samo. Chyba nie mają z tego powodu emocjonalnych problemów, a jakoś
nie zauważyłem Ich niechęci do kultywowania wspólnych wyjazdów nad wodę...
Ale jak to się mówi: nigdy nie mów nigdy, i gwoli ścisłości w tej mojej spowiedzi,
muszę wyznać że: w listopadzie roku zeszłego, podczas testowania nowiutkiego,
zagranicznego i bardzo fajnego zestawu spiningowego, całkiem chyba przypadkiem,
złowiłem przyzwoitego, szczupaczka sześćdziesięcio dwu centymetrowego...
Nawet się ucieszyłem bo pod wieloma, wędkarskimi względami jestem całkiem
normalny, ale nie wdając się w szczegóły, rybka nie wiedzieć czemu zeszła, i to
na moich rękach. Mimo natychmiastowej reanimacji w jej naturalnym środowisku,
nie zechciała już do życia powrócić. Zabiłem, zabiłem całkiem i to na śmierć...
Mea culpa. Chociaż nie chciałem, niechętnie ale...zabrałem ! Rodzina była dość
mocno zdziwiona, gdy wpychałem zębacza do piekarnika, a jeszcze bardziej się
zdziwiła jego smakiem a raczej jego brakiem. Wtedy utwierdziłem się w przekonaniu,
że dla mnie, ryby generalnie są po to by je złowić na wędkę, a nie na kolację...
Co do ochrony szczupaka, pomysł nie jest nowy, i własciwie narodził się w głowach
tych, którzy zawsze go łowili, ale od pewnego czasu jakby znacznie mniej, lub wcale,
więc stwierdzili, że może warto zrobić coś by mu pomóc w tym by było go więcej...
Dla wielu to całkiem zrozumiałe, nawet dla niektórych biologów, chociaż ogólnie całe to
towarzystwo jest mocno skonfliktowane i jak się czyta, mocno plączą się w poglądach
na ten sam temat. Nikt nie ma monopolu na wiedzę i nieomylność, jednak jeśli ktoś ma
takie ciągoty i bardzo chce innym doradzać, to nie powinien podawać przykładów, które
raczej nie są szczególnie trafione...
W kwestii edukacji i postaw etycznych, nie będę się powtarzał, pisałem już o tym, ale
warto przypomnieć, że wielu wędkarzy mogłoby spróbować przejąć wzorce postępowania
ze złowionymi rybami właśnie od karpiarzy. Widok uwolnionego, dużego karpia czy amura
bezcenny. Polecam.
Kończę już...
Ale nie mogę powstrzymać od małej dygresji, odnosząc się do tych drobnych przytyczek.
Niektórzy dumnie bardzo noszą miano Homo Sapiens, innych stać na to by autoironicznie,
powiedzieć "towarzyski zwierzaczek", i chociaż określenia typu kotek, misiu, świnia czy baran
na stałe goszczą w naszym "ludzkim" słowniku, to zawsze znajdzie sie ktoś co się zdziwi.
Jest taka kategoria, żart się nazywa, ale może nie wszyscy to rozumieją...
A żem człek litościwy, na tym zakończę.
Grzecznie wyszło. Tak chciałem.
Troszkę humoru życzę. :cze:

#32 lukaszcz

lukaszcz

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 31 postów

Napisano 31 marzec 2012 - 18:00

Jestem za.
Dlatego że nie kręci mnie łapanie uklejek, kiełbi czy innych małych rybek.
Z dużym szczupakiem chętnie bym się zmierzył i nie mam ochoty po to jeżdzić np do Norwegii.
Sądzę że największy szczupak nie zagraża "moim" karpiom, takim jakich życzyłbym sobie łapać na każdej zasiadce.
Jak łyknie takiego 2 kg, a nawet 5 kg, to niech mu będzie na zdrowie :)

PS.
zalogowałem się na prośbę Jarosa

pozdrawiam

#33 Jaros

Jaros

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 636 postów

Napisano 31 marzec 2012 - 23:26

... :hoold: :rolleyes:...

#34 Tomik 1970

Tomik 1970

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 642 postów
  • Koło:PZW

Napisano 26 maj 2012 - 20:33

Ja również nie mam nic przeciwko ale wydaje mi się, że powinniśmy raczej zająć się respektowaniem RAPR i wymiarami ochronnymi bo jeśli dalej będzie takie podejście jak do tej pory, czyli Polak głodny Polak - wszystko zje, to wybaczcie ale tego górnego wymiaru to on nie do żyje. :figielek2:

#35 Z@nder

Z@nder

    Doświadczony Majtek

  • Użytkownik
  • 369 postów

Napisano 30 czerwiec 2012 - 14:02

Jestem ZA !!!
I niech zjada takie 2-5 kg lepiej żeby zrobił to szczupak niż spragniony mięsa emeryt ! :goodluck:
Z@nder - "koło OKOŃ"
Carp Quest Club Częstochowa

#36 mmmaniek

mmmaniek

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 65 postów

Napisano 03 lipiec 2012 - 10:29

Szczupaki są dziesiątkowane, nie tylko na Ostrowach z nimi ciężko. Szczęście w nieszczęściu, jako że ryb mało to i mięsiarze niechętnie chodzą na ryby, bo nie chcą po raz kolejny wracać z pustymi rękoma.

Co do ankiety jestem oczywiście za, choć i tak ważniejsze od samego prawa jest jego egzekwowanie.

#37 sekret1

sekret1

    Bosman Wędziska

  • Użytkownik
  • 816 postów

Napisano 04 lipiec 2012 - 07:01

Ten wniosek mogę poprzeć bo jest godny uwagi ale bardziej mnie przekonuje wprowadzenie dolnego wymiaru 60 cm na szczupaka i sandacz. Jak zbiornik w Ostrowach był świeży to tak masakrowali szczupaczka po 40 cm, że głowa boli gdyż było go od zatrzęsienia. Goście ładowali po kilka sztuk do reklamówek.

#38 mlody

mlody

    Doświadczony Majtek

  • Użytkownik
  • 361 postów
  • Koło:Okoń-Cz-wa

Napisano 04 lipiec 2012 - 09:51

Czytając post kolegi @Bormar momentami wydaje mi się jak bym słuchał swojego teścia "Jak by zarybiali to by były""!! -no właśnie były ale je wyłapali jestem jak najbardziej "ZA"

#39 Porębiusz

Porębiusz

    Nieśmiały Gaduła

  • Użytkownik
  • 147 postów
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 04 lipiec 2012 - 22:27

Nie wiem jak szybki przyrost ma szczupak od 50 do 60 cm,a co za tym idzie jak długo w swym życiu jest narażony na dostanie w łeb od wędkarza.Z pewnościom różnica zależy od płci danego osobnika.Myślę że wymiar widełkowy powinien zostać wprowadzony na wszystkich wodach PZW,a za nieprzestrzeganie dużo surowsze kary.
Nie miałbym nic przeciwko aby wytypować jedno lub dwa łowiska w okręgu i tak dla eksperymentu wprowadzić zakaz zabijania szczupaków np.na okres pięciu lat.Na takie łowiska doskonałe nadawały by sie rozlewiska w Natalinie gdzie szczupaka małego jest naprawdę dużo ale ze względu na presje nie ma czasu dorosnąć do imponujących rozmiarów,Ostrowy chyba również byłyby do tego doskonałe.Zdaje sobie sprawę że to wymaga zgody gospodarzy i podjęcia wielu innych zabiegów,ale gdy chce się poczuć smak trzeba najpierw spróbować.
Skandynawia jest daleko,zadbajmy o własne podwórko.
Ryby nie grzyby,po deszczu nie rosną...

#40 bormar

bormar

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 45 postów
  • Koło:Koło nr 27 "FAMEG" Radomsko

Napisano 19 lipiec 2012 - 11:43

Zacząłem wczoraj pisać wczoraj w poście dotyczącym kół wędkarskich, ale wydaje mi się, że to jest właściwe miejsce na kontynuację tematu.
Zdaję sobie sprawę, że większości kolegów nie da się przekonać co do szkodliwości zarybiania karpiem.
Kolega Sekret1 zastanawia się czemu,

Jeżeli karp jest takim szkodnikiem to dlaczego PZW od zawsze nim zarybia i będzie nadal zarybiać

.
Uważam, że odpowiedź jet dość prosta, i w żaden sposób nie dotyka problemu szkodliwości, czy też jej braku ze strony karpia.
Otóż:
1. karp bardzo szybko rośnie,
2. przez setki lat została dopracowana hodowla i rozwój w warunkach sztucznych tego gatunku, a co za tym idzie -
3. tani i dostępny jest materiał zarybieniowy,

znaczący wpływ mają również

4. presja ze strony środowiska wędkarskiego, (jak słyszę w sklepach u znajomych, chyba nie pomylę się wiele, kiedy na 10 wędkarzy wracających np. z wyprawy z Wisły ośmiu uważa, że nie była udana, gdyż nie złowili karpia, przynajmniej "czwórki", reszta ryb jest raczej mniej uważana),
5. moda na "karpiowe wędkarstwo" (wystarczy spojrzeć na prasę wędkarską, katalogi firm)

Czy wprowadzanie wymiaru ochronnego dla karpia ma sens? Według mnie ma jedynie górny wymiar, a i to jedynym wytłumaczeniem dla niego jest chęć zmierzenia się z "dużą rybą", dla dolnego wymiaru wytłumaczeniem może być jedynie powód ekonomiczny, chociaż on powinien być realizowany poprzez świadomość wędkarza, ale jak z nią jest, wiadomo.
Głównym powodem wprowadzenia wymiaru ochronnego jest umożliwienie danej populacji odbycie rozrodu. W przypadku karpia możemy tego nie brać pod uwagę. Czym więc tłumaczyć tak wielkie wysiłki wędkarzy dla wprowadzenia dolnych, górnych wymiarów dla tej ryby?

A jeśli chodzi o dyskusję nad wyższością wody gazowanej nad zwykłą?
Ja jestem człowiek wychowany "za komuny", starej daty. Było wtedy, jak było, ale został mi po tamtych czasach szacunek do nauki. Nie do informacji prasowych i sensacji "naukowych", tylko nauki. Jeśli człowiek o takim dorobku (polecam zapoznanie się) pisze artykuł, który jest wynikiem badań, to warto się zastanowić nad problemem. Zwłaszcza, że tych głosów jest całkiem sporo. Bo jakie my mamy argumenty przeciw?

Mnie również nie przeszkadza, kiedy na wędce pojawi się karp, walka z nim to wielka przyjemność. Ale nie mniejsza, kiedy złapie się półkilogramową płoć, dwukilowego lina czy "trójkę" leszcza. A niestety dzisiaj złapać naprawdę "duużą" rybę rodzimą trudniej, niż karpia. I nie zanosi się na lepiej, niestety.


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych