Skocz do zawartości


Zdjęcie

Wyprawa w nieznane


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
20 odpowiedzi w tym temacie

#1 skorupa

skorupa

    Expert

  • Admin
  • 1637 postów
  • LokalizacjaKłobuck

Napisano 23 wrzesień 2011 - 15:44

Pomysł spenetrowania łowisk środkowej Szwecji zrodził się po czerwcowej wyprawie Mikołaja do Norwegii. Ze swego wyjazdu przywiózł on namiary na ciekawe jeziora nieopodal których biwakował podczas swojej podróży camperem przez Szwecję. Po przejrzeniu na google maps tych rejonów i stwierdzeniu że jest to kompletna dzicz nielicznie zamieszkiwana postanawiam że warto zorganizować tam wyprawę. Największym problemem w tego typu przypadkach jest znalezienie noclegu , mało tego najważniejsze jest aby właściciel posiadał również łódkę.
Rozważaliśmy różne opcje - od spania w namiocie do zabrania pontonu ale kilkudniowe przeszukiwanie internetowych stron dało efekt znalezienia wspaniałego domku za śmiesznie małe pieniądze i do tego z łódką !!!
Co prawda z tego domku nad jezioro które nas szczególnie interesowało było około 30 km , ale po rozmowach telefonicznych na temat jeziora nad którym przyjdzie nam nocować z osobami sprzedającymi licencje byliśmy trochę uspokojeni.
Piszę - trochę- ponieważ jazda w tak nieznane rejony niesie jednak spore ryzyko, że woda nad którą będziemy wędkowali okaże się pustynią, my jednak liczyliśmy że będzie dobrze.

Kilkanaście dni przed wyjazdem ze składu wykruszył się kolega Mikołaja tak więc nastąpiły gorączkowe poszukiwania następcy.
Pech chciał że zgodził się Danek.
Po powrocie z 2-tygodniowego urlopu zameldował w firmie że musi wypocząć po urlopie i poprosił o dodatkowy tydzień.
Pech chciał że szefostwo się zgodziło .

Wystartowaliśmy więc w niedzielę 11 września koło 10.30 z centrum Kłobucka.
Jedziemy całkiem nową trasą, nie sprawdzoną jeszcze podczas wypraw WCP do Skandynawii do Puttgarden w północnych Niemczech skąd promem ( 45 minut) płyniemy do Danii.
Z Rodby jeszcze tylko niecałe 200 km przez Kopenhagę do Malmo i stamtąd 600 km do miejsca zakwaterowania.
W Malmo około północy następuje zmiana kierowcy ( jakie to szczęście że szefostwo Danka się zgodziło ) i reszta podróży przebiega już w weselszej atmosferze .
Na miejscu jesteśmy koło 7 nad ranem , klucza w umówionym miejscu nie znajdujemy więc postanawiamy oddać się wędkowaniu i do domku przyjechać po południu.
Najpierw - co było nie małym wyzwaniem szukamy punktu zakupu licencji, we wsi jest tylko kilka domów jednak nie przychodzi nam to łatwo, jak przekonaliśmy się niektórzy Szwedzi bardzo cenią sobie prywatność i na koniec cieszyliśmy się że nie zostaliśmy zastrzeleni :)/>/>/>
Po pewnym czasie znajdujemy z Dankiem punkt sprzedaży licencji które to sprzedawało szwedzkie małżeństwo ( suma lat chyba ponad 150) mówiące słabo nawet po szwedzku :)/>/>/>

Z zakupionymi licencjami ruszamy nad jezioro nad którym biwakował Mikołaj w swojej podróży do Norwegii, znalezienie go nie przychodzi nam łatwo ale po kilkudziesięciu minutach przedzierania się szutrowymi drogami po szwedzkich lasach znajdujemy je.

Dołączona grafika



Mikołaj idzie spać a my z Dankiem szybko montujemy spinningi i ruszamy do boju potykając się niemal o rosnące co krok ogromne ilości grzybów.

Dołączona grafika




Dołączona grafika





Wędkowanie jest nieco trudne z uwagi na niezliczone ilości kamieni znajdujących się w pobliżu brzegów, mimo że tracimy sporo przynęt w końcu doczekujemy się brań .
Najpierw notuję obcinkę a następnie jakieś bydlę omal nie zrzuca mnie ze skały podczas holu i zrywa plecionkę ( przyzwyczajenie z sandaczowych łowów i dokręcony na beton hamulec nie oddał plecionki podczas odjazdu- wędka tworzy z plecionką kąt prosty i plecionka 0,20 strzela jak nitka).
W moim przypadku w Szwecji to normalka, zanim przyzwyczaję się do łowienia ryb większych niż 50 cm muszę stracić pierwszą większą sztukę.
Wracamy na kwaterę i po szybkim rozpakowaniu gratów bierzemy delikatne kije i ruszamy pomyszkować za okoniami nad znajdującą się nieopodal naszego domku zatokę . Odnajdujemy je ale wielkością one nie grzeszą -łowimy kilkanaście palczaków i małego szczupaczka. Zmęczeni po podróży idziemy spać.

Widoki z nad jeziora
Dołączona grafika




Dołączona grafika


Dołączona grafika



Rano towarzystwo odsypia jeszcze trudy podróży ale ja nie wytrzymuję, biorę do ręki kij i ruszam na łowy.

Dołączona grafika

Nie mam odwagi wypłynąć sam podczas dość silnego wiatru na pełne podwodnych skał nieznane jeszcze jezioro więc decyduje się na łowienie z brzegu . Łowienie nad naszym jeziorem również utrudniają podwodne kamienie znajdujące się przy brzegu ale w niedługim czasie udaje mi się złowić pięknie ubarwionego szczupaka.
Dołączona grafika



Po południu wpływamy po raz pierwszy na jezioro położone w pobliżu naszego domku, nie wiemy jeszcze za bardzo gdzie pływać więc trolujemy poznając przy okazji jezioro.
Dołączona grafika


Pierwszego szczupaka zacina Danek, nie jest za wielki ok .50 cm ale jest git.
Późnym popołudniem stajemy pod miejscówką nazwaną przez nas Czerwonym Drzewem


Dołączona grafika



Danek robi to przed czym ostrzegał mnie Oswald ( sory Oswald że Cię nie posłuchałem ) to znaczy łowi ryby :)/>/>/>
Dołączona grafika


Dołączona grafika



Ja tego dnia łowię tylko małego okonia i płoć na paprocha :)/>/>/>

Wieczorem oglądamy mecz Arsenalu z Dortmundem i po ustaleniu taktyki na rano idziemy spać.

Rano postanawiamy spróbować w naszej zatoce. Jest dużo płytsza od pozostałej części jeziora tj. max 3 m , ale z uwagi na duże zachmurzenie i nie prześwietloną wodę mamy nadzieję że coś złowimy.
Przypuszczenia okazały się słuszne, w odległości ok 100 m od pomostu w godzinę łowimy 3 ponad 70 cm szczupaki po czym płyniemy spenetrować zatokę obok.

http://www.youtube.com/watch?v=b3YvjPSWNWA&feature=player_embedded
http://www.youtube.com/watch?v=mlz_BTVcUeo&feature=player_embedded

Po drodze na troling uwiesza mi się 50-tak
Dołączona grafika


Danek łowi malutkiego szczupaczka i piękne drzewo .
Dołączona grafika

Dołączona grafika



Z łowiska wygania nas burza, spływamy więc do przystani zostawiając graty w łodzi i pędzimy do domu przeczekać nawałnicę. Deszcz nie chce ustać więc jesteśmy zmuszeni zrezygnować z wypłynięcia tego dnia .Idziemy na pomost po sprzęt i w drodze powrotnej, mimo padającego ulewnego deszczu i zapadających ciemności postanawiamy oddać kilka rzutów.
Dołączona grafika


Burza widocznie pobudziła ryby bo w niewielkiej zatoce na metrowej wodzie łowimy po sztuce a ja spinam ładną rybę która po zebraniu slidera zrobiła tylko potężny wir i wypiela się na mnie.
Dołączona grafika



Następny dzień powitał nas słoneczną pogodą więc skoro świt ruszamy na polowanie. Tego dnia postanawiamy spenetrować sporej rozmiarów zatokę połączoną z jeziorem wąskim gardłem. Zatoka okazała się dość rybna jednak wielkość szczupaków była poniżej oczekiwań więc koło południa opuszczamy to łowisko.
Dołączona grafika



Stając na następnej miejscówce mój kotwicowy oznajmia : metr mułu - nie wiem po co to robił skoro w prawie każdym miejscu było metr mułu :0 i zakłada małe kopytko.
Pytam go czy zamierza bawić się w pedofila i łowić 30 cm szczupaczki na co Danek odpowiada - porzucam za okoniem.
Tłumaczę mu jak człowiekowi że okoń lubi raczej piasek albo kamyczki,że tu go nie znajdzie i po tych słowach zacinam rybę która okazuje się 46 pasiakiem :)/>/>/>

Dołączona grafika



Mogłem powiedzieć że metrówek to nie ma :)/>/>/>

W kolejny dzień postanawiam dać odpocząć Dankowi od kotwicy :-)/>/>/> i ruszamy spenetrować okoliczne jeziora.Nad brzegiem jednego z nich znajdujemy starą szwedzką chatę.

Dołączona grafika


Odwiedziliśmy wiele łowisk ale wyniki z brzegu były marne - złowiliśmy tylko po jednym szczuraku i zawiedzenie wracamy wieczorem do domu. Nie siedzidzmy w nim jednak długo bo korci nas aby wypłynąć na tzw. "Wieczornego ". Płyniemy pod Czerwone drzewo i łowimy kilka sztuk niewielkich jednak rozmiarów.

Kolejny poranek wita nas przymrozkiem i ostrym słońcem, Danek po wyjrzeniu przez okno przewraca się na drugi bok mruczy : przyjedź po mnie o 10 :)/>/>/>



Biorę Mikołaja i płyniemy na wodę .Przymrozek widocznie ożywił ryby bo w krótkim czasie łowimy kilka sztuk. Po 10 wymieniam towarzysza na łodzi i płyniemy z Dankiem do małej, płytkiej zatoczki. Wyników nie ma więc postanawiamy się przespać ( myślałem że Olsen lubi pospać ale przy Danku to pikuś :)/>/>/>/> spał rano do 10 na łódce budzę go koło 14 a on mi mówi jeszcze pół godzinki :)/>/>/>

Wieczorem aktywność ryb się zwiększa i łowimy po dwie 70-tki, z czego jedna ryba była łowiona przez Danka dwa razy.

http://www.youtube.com/watch?v=M6Dsu6j5gh0&feature=player_embedded

Dzień ostatni - wstaję rano wyglądam przez okno mówiąc-lampa-Danek odwraca się na drugi bok, ale słysząc moją rozmowę z Mikołajem : Pada i ciepło- wyskakuje z łóżka i po sekundzie jest gotowy do akcji.

Pogoda z oknem fatalna pada i wieje , ale nie ma zmiłuj to nasz ostatni dzień i trzeba płynąć.
Mówię Dankowi że jeśli nie złowi dziś 10 szt. to jest dziad i koniec kumpelstwa. Chłopak bierze to sobie do serca i stara się jak może - łowi 8 szt z czego 3 to 80-tki.

Dołączona grafika


Dołączona grafika



Rozbił mnie tego dnia doszczętnie 8-3 ale dziad jest i tyle ! :)/>/>/>

Dołączona grafika



Kubek mi wypadł !!!

http://www.youtube.com/watch?v=83i6XZnmq2w&feature=player_embedded


Podsumowując złowiliśmy we dwóch w czasie tego tygodnia około 50 szczupaków z czego z 10 powyżej 70 cm i 4 powyżej 80 cm .
Przeglądając moje notatki sprzed dwóch lat z wyprawy na szkiery to ilość ryb była podobna, ale tutaj więcej było ryb w przedziale 70-80 chociaż nie przekroczyliśmy magicznego metra.
Nie znaczy to jednak że takich ryb nie było nad naszym jeziorem. Niejednokrotnie widzieliśmy na echosondzie łuki ryb o długości około 1 cm stojące w głębokich miejscach jeziora na około 6 m przy głębokości wody 10 m.
Dołączona grafika



Szczupak zaatakowany przez swojego dziadka



Dołączona grafika






Próbowaliśmy się do nich dobrać ale bezskutecznie.
Wydaje nam się że pojechaliśmy tam tydzień lub 2 tygodnie za wcześnie, ciepła jeszcze woda powodowała to że ryby brały niezwykle delikatnie.
Odnotowaliśmy bardzo wiele niezaciętych brań i wiele ryb spadało podczas holu, dosłownie kilka sztuk miało przynętę w pysku a cała reszta była delikatnie zaczepiona jedną kotwicą za wargę.
Nie wiem jak Danek ale ja uważam wyjazd za udany, tym bardziej że pojechaliśmy nad zupełnie nieznane jezioro o którym nigdzie nie można było znaleźć jakiś informacji.
Liczyliśmy się z tym że woda może być zupełnie pusta, chociaż po cichu marzyliśmy że będzie to wędkarskie eldorado.
Tak naprawdę wodę rozgryźliśmy dopiero dwa dni przed wyjazdem, wiedzieliśmy już gdzie, na co, na jakich głębokościach i o jakiej porze.
Podczas wyjazdu na szkiery gdzie pływaliśmy w cztery łódki takie informacje mieliśmy już po dwóch dniach.

Na koniec jeszcze mały słownik szwedzko-polski który powstawał podczas przerw w żerowaniu ryb.
Gadda - Szczupak
Gaddorek -mały szczupak
Gaddor- duży szczupak
Aligador- ogromny stary szczupak
Gadornia- miejsce występowania dużych szczupaków
Mort- płoć
Mortownia-miejsce żerowania szczupaka
Mortadela- filet z płoci
Abborre-okoń
Taboret- wielki okoń
Morfus aqua froe-organizm wodny który Danek imitował swoją przynętą w rzutach ostatniej szansy oby nie zostać dziodem

Cytat wyprawy:
"Jakbyśmy się tak porządnie przyłożyli to w Poraju na płyciznach złowilibyśmy to samo "


I tak jeszcze na koniec
Cały czas mieliśmy wrażenie że ktoś nas obserwuje.
Dołączona grafika
Nie piszę poprawnie po polsku.
Piłeś-nie pisz.

#2 andziol

andziol

    Expert

  • Ś.P. - Uczestnik Wiecznych Łowów
  • 1840 postów
  • LokalizacjaCzę-wa, Stradom

Napisano 23 wrzesień 2011 - 16:28

Fajnie napisane, gratuluję i zazdroszczę(trochę).Brakuje tylko info i fotek o płociach, o których wspominaliście wcześniej.W przyszłym roku chyba trzeba będzie się znowu wybrać tylko bez Danka, bo kompleksów się można nabawić.Jeszcze raz graty udanej wyprawy. :respect:
andziol

ART-BUD WYKOŃCZENIA WNĘTRZ



Dołączona grafika Piszę poprawnie po polsku
Staram się przynajmniej.

#3 Jaros

Jaros

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 636 postów

Napisano 23 wrzesień 2011 - 17:58

Piękna sprawa... Gratulacje. :klaszcze:

#4 sekret1

sekret1

    Bosman Wędziska

  • Użytkownik
  • 816 postów

Napisano 23 wrzesień 2011 - 18:14

Mnie najbardziej podobał się słowniczek, jak nie brały ryby to wymyślali nazwy szwedzkie.:hehehe:

#5 Tomik 1970

Tomik 1970

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 642 postów
  • Koło:PZW

Napisano 23 wrzesień 2011 - 20:05

Pogratulować wyprawy i efektów :rolleyes: :klaszcze:

#6 iras

iras

    Forumowy Specjalista

  • Użytkownik
  • 517 postów

Napisano 23 wrzesień 2011 - 20:33

No Panowie graty! :klaszcze: :klaszcze:

#7 Maniek_N

Maniek_N

    Pretendent

  • Admin
  • 1258 postów
  • LokalizacjaRędziny

Napisano 23 wrzesień 2011 - 21:33

Dobry tekst, udany wypad. Graty.
Danek rulezzzzz!!

#8 Jaros

Jaros

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 636 postów

Napisano 23 wrzesień 2011 - 22:10

Gadornia... wyborne. :klaszcze:
Należy sprzedać sąsiadom z za morza co by sobie do słownika dołączyli, i czerpać pożytki z praw autorskich...
Super relacja z wyprawy.

#9 aigle

aigle

    Admin

  • Admin
  • 2561 postów
  • Koło:Starówka
    Salmoklub Częstochowa
  • LokalizacjaCzestochowa

Napisano 23 wrzesień 2011 - 23:47

Fajna relacja i te Wasze uśmiechnięte mordy Dołączona grafika
Casting leczy kompleksy krótkiego kija :-)

#10 Danek

Danek

    Expert

  • Wędkarska Częstochowa
  • 3551 postów
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 24 wrzesień 2011 - 13:10

Cóź, mogłem się domyślić że artykuł zostanie napisany w takiej formie. Uśmiałem się zdrowo :!:
Prawdą jest że po wyjeździe z Malmo zacząłem się bać, kiedy to kupiony 24-ro pak rozpłynął sie w ustach pozostałem części załogi, a ja musiałem przez Szwecję po nocy z lipnym GPSem prowadzić :kierowca: Łosia jednak nie spotkaliśmy, choć policję owszem...
Samo odnalezienie miejscowości docelowej było niezłym przeżyciem, bo wspomniany GPS wyprowadził nas na szutrowe drogi w szwedzkim lesie i... się zgubił :niewie: Nie wspomnę o tym że załoga też nie pomagała Albo inaczej - pomagała jak tylko mogła mając po 2 promile...
Niegościnny Szwed to pikuś w porównaniu z innym, którego kojones były wielkości... arbuzów. Można się było nabawić kompleksów :jezor:
Przy kupnie licencji połamaliśmy 4 języki - szwedzki, niemiecki, angielski i polski. Poznaliśmy nowe słówko: Sportfiskekort :chmura:
Wędkowanie w towarzystwie Skorupy to standardowa procedura. Milion nietrafionych zacięć, ale poprzez kopanie przy tym w burtę, ryby nie chciały poprawiać :biedak: Kilka ryb mu wystawiłem w tym dobrą siedemdziesiątkę - ot standard. Ale jak zawsze śmiesznie. Momentami brzuch bolał a Morfus Aqua froe przejdzie do historii :!: Okoń też nas rozłożył na łopatki!
Wody przepiękne ale trudne. Mit że Szwecja to łatwe łowiska i szczupaki same wyskakują z wody, po raz kolejny obalony. Należało ryb aktywnie szukać, różnymi przynętami, sposobami prowadzenia i na rożnych głębokościach. Szkoda że nie udało nam się trafić toniowca, które było widać na echu.
Wyprawa udana, choć kilka rzeczy zawsze można było zrobić lepiej. Następnym razem (hmmm - pewnie mnie nie zabiorą już) nauka i doświadczenie zaprocentuje. Uważam że nie pływaliśmy na najlepszym wędkarsko jeziorze w okolicy. To pierwsze było by lepsze, co nie znaczy że gdyby na naszym ryba intensywnie żerowała nie powilibyśmy jak wariaty.

Chciałbym z tego miejsca serdecznie przeprosić Skorupę i Mikołaja za to że okazałem się nie lojalny i nie dziadowałem wędkarsko jak oni :czesc: Więcej się to nie powtórzy :diablo:
Róbta co chceta, ja i tak swoje wiem

C&R


Dołączona grafikaJeszcze piszę poprawnie po polsku

#11 bertus

bertus

    Expert

  • Użytkownik
  • 1493 postów
  • Koło:Kłobuck
    Salmoklub Częstochowa

Napisano 24 wrzesień 2011 - 13:41

Dobra, przełknąłem gula :smaczek:
1.Gratuluję udanej wyprawy
2. Danek,nie sądzę żebyś jeszcze miał kolegów na tym forum...
3.Za rok jadę z wami.
"Wędkarstwo muchowe to najpiękniejsza rzecz na świecie jaką można robić na stojąco"
Piszę poprawnie po polsku

#12 skorupa

skorupa

    Expert

  • Admin
  • 1637 postów
  • LokalizacjaKłobuck

Napisano 24 wrzesień 2011 - 14:10

Łosia jednak nie spotkaliśmy


Jak to !!!
Ja widziałem łosia !!!
Małego!
Tzn. chyba widziałem, ale z daleka :)

Do słownika szwedzko-polskiego zapomniałem dołożyć introligatorni.
Spróbuje ktoś przetłumaczyć ?

Kto pierwszy przetłumaczy prawidłowo to słowo otrzyma talon na pływanie z Dankiem na następnej wyprawie, ewentualnie odstąpię mu swoje miejsce na łodzi gdy Danek będzie się przykładał na porajskich płyciznach ;-)
Nie piszę poprawnie po polsku.
Piłeś-nie pisz.

#13 mlody

mlody

    Doświadczony Majtek

  • Użytkownik
  • 361 postów
  • Koło:Okoń-Cz-wa

Napisano 24 wrzesień 2011 - 15:06

łeee to akurat jest proste w ogóle języki polski i szfedzki są do siebie bardzo zbliżone tak więc "intro" to wyraz zaczerpnięty z języka polskiego czyli intruz "gadornia" natomiast jak juz wiemy to miejse występowania zaje....ych szczupaków tak więc w wolnym tłumaczeniu wyraz może oznaczać niechciany gości w naszej ulubionej miejscówce.Aczkolwiek w tej sytuacji myślę że chodzi po prostu o synonim określenia wnętrza pomieszczenia zajmowanego przez troli nie dbających o porządek i nadużywających alkocholu....... :dymek:

Użytkownik mlody edytował ten post 24 wrzesień 2011 - 15:08


#14 maciekteam1

maciekteam1

    Podawacz Piwa

  • Wędkarska Częstochowa
  • 249 postów

Napisano 24 wrzesień 2011 - 19:20

Super relacja :klaszcze: nic tylko pozazdrościć :super:

#15 Mentus

Mentus

    Admin

  • Admin
  • 648 postów
  • LokalizacjaWarsaw

Napisano 25 wrzesień 2011 - 21:15

.... i po tych słowach zacinam rybę która okazuje się 46 pasiakiem :)


Szacuneczek! :hihi:

łeee to akurat jest proste w ogóle języki polski i szfedzki są do siebie bardzo zbliżone

No, nie koniecznie. Polski to słowiański, a szwedzki to germański. Szwedzi wymawiają kilka spółgłosek których wymowa u nas w Polsce nazywa się wadą wymowy lub po prostu seplenieniem. Szwed i polak (którzy nie znają innego języka obcego) nie są się w stanie dogadać. No chyba, że polak jest pijany :coolio:
Dołączona grafika

#16 Szypki

Szypki

    Bosman Wędziska

  • Użytkownik
  • 704 postów

Napisano 25 wrzesień 2011 - 23:14

Jak to !!!
Ja widziałem łosia !!!
Małego!
Tzn. chyba widziałem, ale z daleka :)

Do słownika szwedzko-polskiego zapomniałem dołożyć introligatorni.
Spróbuje ktoś przetłumaczyć ?

Kto pierwszy przetłumaczy prawidłowo to słowo otrzyma talon na pływanie z Dankiem na następnej wyprawie, ewentualnie odstąpię mu swoje miejsce na łodzi gdy Danek będzie się przykładał na porajskich płyciznach ;-)

Miejsce występowania dużych szczupaków, albo złapany na troling <_<
"Żyj dzisiaj, bo jutro może być za późno..."

#17 sekret1

sekret1

    Bosman Wędziska

  • Użytkownik
  • 816 postów

Napisano 26 wrzesień 2011 - 07:52

Introligatornia to miejsce w którym obkłada się Danka lisciami kapusty.

#18 skorupa

skorupa

    Expert

  • Admin
  • 1637 postów
  • LokalizacjaKłobuck

Napisano 26 wrzesień 2011 - 14:51

zacząłem się bać, kiedy to kupiony 24-ro pak rozpłynął sie w ustach pozostałem części załogi




Szwed i polak (którzy nie znają innego języka obcego) nie są się w stanie dogadać. No chyba, że polak jest pijany :coolio:



Gdyby nie to piwo w życiu nie kupilibyśmy tych licencji :)


Introligatornia-przedsionek gadorni.
Zbliżając się do miejsca występowania gaddorów introligowaliśmy z Dankiem :)

Młody - z tymi trolami było dobre-odstępuję Ci miejsce na łódce.
Reklamacji nie przyjmuje.
Nie piszę poprawnie po polsku.
Piłeś-nie pisz.

#19 RadaR

RadaR

    MISTRZ WCP - Fly Fishing

  • Użytkownik
  • 1028 postów
  • Koło:OKOŃ
    SALMOKLUB
  • LokalizacjaJura

Napisano 26 wrzesień 2011 - 19:52

Brawo za odwagę i wyniki.
Myślę że jak będziemy mieli swoje łódki to takich wypraw na nieznane łowiska będzie więcej.
RadaR

#20 skorupa

skorupa

    Expert

  • Admin
  • 1637 postów
  • LokalizacjaKłobuck

Napisano 26 wrzesień 2011 - 20:07

Łódki swoje mamy tylko kto je zaciągnie 1500 km w jedną stronę ?
Nie piszę poprawnie po polsku.
Piłeś-nie pisz.


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych