Skocz do zawartości


Zdjęcie

Hammersna s - spełnione oczekiwania.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
14 odpowiedzi w tym temacie

#1 aigle

aigle

    Admin

  • Admin
  • 2561 postów
  • Koło:Starówka
    Salmoklub Częstochowa
  • LokalizacjaCzestochowa

Napisano 05 październik 2009 - 21:04

Cieszę się z udanej wyprawy :bajera: Gratuluje artykułu.

@OswalD miałem rację co do katastrofalnie niskiego poziomu rzeki ... pierwsze zdjęcie Ronne - woda w piątek była pół metra niżej od pierwszego liścia na wodzie ... masakra mówię Ci...
Casting leczy kompleksy krótkiego kija :-)

#2 Maniek_N

Maniek_N

    Pretendent

  • Admin
  • 1258 postów
  • LokalizacjaRędziny

Napisano 05 październik 2009 - 20:42

Pięknie, pięknie !! Gratulacje.

#3 RadaR

RadaR

    MISTRZ WCP - Fly Fishing

  • Użytkownik
  • 1028 postów
  • Koło:OKOŃ
    SALMOKLUB
  • LokalizacjaJura

Napisano 01 październik 2009 - 18:21

Masz dar pisania kolego :figielek2:, jak czytałem to mi się wszystko przypomniało.
Aż tak milej na sercu.
RadaR

#4 rawit

rawit

    WĘDKARZ ROKU 2011 .

  • Użytkownik
  • 747 postów
  • Koło:Hutmar
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 01 październik 2009 - 14:37

OswalD naprawdę świetny artykuł. Szkoda że nie mamy takich relacji od inny którzy byli na takich wyprawach. Tym większe słowa uznania i podziękowania dla Ciebie że zechciałeś się z nami podzielić swoimi przeżyciami. Jak patrzę na te zdjęcia to mnie szlak trafia że u nas też mogły być takie łowiska ale niestety zostały zniszczone i żeby fajnie połowić trzeba się wybrać z morze. Gratuluje metrówy, wyprawy i pozdrawiam.

#5 michalwestham19

michalwestham19

    Pretendent

  • Użytkownik
  • 1273 postów

Napisano 01 październik 2009 - 09:18

Kapitalny artykuł :P Gratuluje niezapomnianych emocji.Wniosek nasuwa mi się tylko jeden.Jak na szczupaki to do Szwecji :figielek2: .
Wędkarstwo nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem;)

#6 OswalD

OswalD

    Nieśmiały Gaduła

  • Użytkownik
  • 168 postów

Napisano 01 październik 2009 - 07:40

OswalD, fajnie napisane, fajne rybki, i fajna postawa (ryby dalej pływają)- graty.


Nie wszystkie panowie :figielek2: Trzem okoniom i jednemu szczupłemu się nie udało ! Nie uwierzycie ale to moje pierwsze skonsumowane okonie :P Palce lizać ! Szczupaczek już nie był taki smaczny jak te okonki.

Ale okazy zawsze mają swoje miejsce w wodzie.

Nie komentuję, bo mnie coś zżera od środka......


Zapraszałem...

#7 royber

royber

    Bosman Wędziska

  • Użytkownik
  • 787 postów

Napisano 30 wrzesień 2009 - 23:01

...tak miało być :figielek2:

#8 michaś

michaś

    Pretendent

  • Użytkownik
  • 1173 postów

Napisano 30 wrzesień 2009 - 22:50

Świetny artykuł, super postawa, gratuluję metrówy :figielek2:
Michaś ( Koło Lakord-Sazan)
Dołączona grafika Piszę poprawnie po polsku

#9 andziol

andziol

    Expert

  • Ś.P. - Uczestnik Wiecznych Łowów
  • 1840 postów
  • LokalizacjaCzę-wa, Stradom

Napisano 30 wrzesień 2009 - 22:18

OswalD, fajnie napisane, fajne rybki, i fajna postawa (ryby dalej pływają)- graty. :hoold:
andziol

ART-BUD WYKOŃCZENIA WNĘTRZ



Dołączona grafika Piszę poprawnie po polsku
Staram się przynajmniej.

#10 Guest_butch69_*

Guest_butch69_*
  • Gość

Napisano 30 wrzesień 2009 - 22:03

Pięknie Panowie, aż miło zobaczyć krokodyla wracającego do wody :hoold:

#11 Danek

Danek

    Expert

  • Wędkarska Częstochowa
  • 3551 postów
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 30 wrzesień 2009 - 21:19

Superaszczo :spoko:
Nie komentuję, bo mnie coś zżera od środka...... To chyba nadkwasota.... :hoold:
Róbta co chceta, ja i tak swoje wiem

C&R


Dołączona grafikaJeszcze piszę poprawnie po polsku

#12 OswalD

OswalD

    Nieśmiały Gaduła

  • Użytkownik
  • 168 postów

Napisano 30 wrzesień 2009 - 20:59

Więcej takich wyjazdów ! :hoold:

#13 Guest_SiD@R_*

Guest_SiD@R_*
  • Gość

Napisano 30 wrzesień 2009 - 17:18

Więcej takich relacji!!

#14 bertus

bertus

    Expert

  • Użytkownik
  • 1493 postów
  • Koło:Kłobuck
    Salmoklub Częstochowa

Napisano 30 wrzesień 2009 - 17:01

Kapitalna relacja,żal dupę ściska jak tak człowiek sobie popatrzy.Gratuluję udanych połowów :hoold:
"Wędkarstwo muchowe to najpiękniejsza rzecz na świecie jaką można robić na stojąco"
Piszę poprawnie po polsku

#15 OswalD

OswalD

    Nieśmiały Gaduła

  • Użytkownik
  • 168 postów

Napisano 30 wrzesień 2009 - 15:08

Zmotywowany stanem krajowych łowisk od dawna wybierałem się by rozpoznać własnym sprzętem i umiejętnościami zasobność szwedzkich jezior w drapieżnika. Przy okazji wiosennej ekspedycji do Emmabody organizowanej przez kol. Jasiurskiego nie byłem niestety w stanie wygospodarować urlopu a i okoliczności rodzinne nie pozwoliły na pozostawienie samotnej małżonki w domu. Z kolei termin jesiennego wypadu nie zgrał się terminowo z moimi obowiązkami zawodowymi a na pytanie czy istnieje możliwość zmiany terminu wypadu z góry znałem odpowiedź.
Czasem na przygotowania dysponowałem :tra:

Założenia były luźne – koniecznie Szwecja, koniecznie płytkie i nieduże jezioro (kolega nie jest zwolennikiem głębokiego trolingu a sandacza traktuje raczej jako przyłów), nie za daleko od promu, pozbawione presji wędkarskiej. Siedziałem więc i knułem. Z miejsca wykluczyłem turystyczne molochy jak np. Getno Gard, w kolejce do weryfikacji czekały łowiska sandaczowe Rusken, Bolmen, Tiken, Torn. No i osławiona już na forum WCP rzeczka… Jeszcze kilka tygodni przed wyjazdem na gorąco konsultowałem się z Jasiurskim gdzie i po co jechać. Nie ukrywam, że to właśnie za jego namową i za sprawą zamieszczonych na forum fotek ze szwedzkich łowów mój wybór ostatecznie padł na jezioro Viren.

Dołączona grafika

Tyle tytułem wstępu. Podróż, dojazd do łowiska, urokliwy krajobraz i inne okoliczności ;domyślam się; nie będą wszystkich tak interesowały jak … wyniki. Dnia pierwszego, zgodnie z planem przystąpiliśmy do obławiania „głębszych” partii jeziora Viren. Wędki do łap ( mój współtowarzysz preferuje płytko schodzące woblerki) i zaczynamy pierwszy napływ wzdłuż najgłębszej rynny jeziora. Na echu cicho sza, na kijach to samo, głębokość dochodzi ledwo do 2m. Wszystkie polecane miejsca przez obytych z tą wodą kolegów zawodzą. Więc zmieniamy kurs i płyniemy w stronę kamienistych raf oraz wielkich głaziorów trzymając się nieco bliżej brzegu. Pomni przestróg o bardzo „wyboistej” drodze zapuszczamy Miłą Kotkę w dolnych przedziałach prędkości trolingowych. Na moim kiju denne partie wody penetruje sporej wielkości (23 cm) gumowobler w kolorku srebro/brokat u kolegi tradycyjnie schodzący max do 1,5m woblerek – kurdupelek (łamaniec). Sonda dalej milczy - cóż głębokość paprocańska, więc ryba w porę spod łódki ucieka. Bezrybie w Szwecji ? Niemożliwe. I nagle bliżej brzegu jest walnięcie ! Szczupełek 73 cm łasi się na mojego gumowoblera.

Dołączona grafika

Pierwsze cm na liczniku są zaliczone. Sukces z trolla nie cieszy więc w spinningujemy.

Dołączona grafika

Nie przyjechaliśmy za późno. W Szwecji są jeszcze ryby ! Tylko że przesiadują zdecydowanie bliżej brzegu. Zmieniamy taktykę i obławiamy stanowiska przy kamieniach bliżej ujścia. Są efekty. I co ważniejsze plan na dzień następny.

Dołączona grafika

Skoro szczupaki żerują na płyciznach drugiego dnia decydujemy się na jeziorko wewnętrzne Kalven – jak dla nas szczupakowo/okoniowe eldorado. Przestajemy liczyć złowione ryby. Po całym dniu męczenia małych szczupaków (największy mikrus miał ze 45 cm sic !) i całkiem dorodnych okoni zadajemy sobie jakże dla nas nowe pytanie: Gdzie te osławione szwedzkie wymiary drapieżnika ?

Dołączona grafika

No na pewno muszą pływać w Ronnebyan ! A że kolejnego dnia pogoda nie rozpieszcza, więc skoro świt załatwiamy pozwolenia na rzeczkę i zaczynamy wędrówkę…

Dołączona grafika

Dołączona grafika

„Rzeka piękna a ryb zero” tak kol. Jasiurski scharakteryzował mi w mailu rzeczkę na odcinku bliższym miejscowości Konga. Dobrze, dobrze ale my obławiamy przecież lokacje w zeszłym roku obfitujące w dziewięćdziesiątki ! Po kolejnym urokliwym zakolu i obłowionym dołku decyduję się na koło ratunkowe – i wykonuję telefon do przyjaciela- Jasiu rzeka faktycznie pikna ale ryb w niej zero... Czy ty przypadkiem nie obławiałeś jej na wiosnę ? Może jesienią ryba zeszła głębiej w jeziora ? Na zdecydowanie zaprzeczenie i ponowne zapewnienie kolegi o zasobności rzeki w szczupaczy ród postanawiamy wałkować „temat” dalej. Do wody wędrują wszelakiej maści twistery, rippery, portki, woblerki, żelastwo… Tylko jerki z racji dużej ilości zaczepów zostają w pudełkach. Nagle widzę, że kij kolegi solidnie się wygina. Jest pierwsza duża ryba - metrówa - krzyczy ! Dołek przy kamieniu zaowocował pierwszym i jakże walecznym rzecznym okazem. Co tam się nie działo.

Podebrać takiego gada gołą łapą ze skarpy – bezcenne !

Dołączona grafika

Wracaj i rośnij…

Dołączona grafika

I te widoczki !

Dołączona grafika

Okazało się, że w Ronnebyan pływa bardzo dużo szczupaków, którym nawet cała banda gimnazjalistów w metalowych kajakach nie jest w stanie odebrać apetytu na dłużej niż 15 minut. Pływa ich naprawdę za trzęsienie ale nam podczas dwóch dni wędrówek wzdłuż jej brzegów taki sukces jak metrowa sztuka już się nie powtórzył. Na kijach wieszały się bardzo przyzwoite ryby. Jednak waleczne siedemdziesiątki nie robiły już na nas wrażenia. Nam marzyły się już tylko smoki.
Zmęczeni zasobnością rzeczki i stęsknieni otwartej przestrzeni kolejny dzień obławialiśmy jeziorko. Pogoda nie rozpieszczała i musieliśmy zmienić strategię na nieco bardziej stacjonarną – w ucieczce przed wiatrem i wysoką falą postanowiliśmy obłowić spokojne zatoczki, kamienie, roślinność brzegową i dające schronienie przed wiatrem wyspy. Strategia ta okazała się strzałem w dziesiątkę. Na jednej z wysp zlokalizowaliśmy naszą ziemię obiecaną. Co rzut szczupak. Pięć szczupłych z rzędu - nie ma sprawy. Hol dubeltowy – nie ma sprawy. Podwójny hol na jednym kiju – nie ma sprawy. Szczupak na zaciętego okonia… Wariactwo ! Znudzeni częstymi holami szukaliśmy cały dzień tego specjalnego miejsca gdzie siedzą metrówy. Późnym popołudniem zdecydujemy się jeszcze raz obłowić rejon gdzie szczupaki miały trochę wytchnienia od wiejącego wiatru. A że marzenia mają to do siebie, że czasem się spełniają…

Dołączona grafika

Dołączona grafika

To na moją wędkę uwiesił się taki oto sympatyczny kolo. Metr piętnaście centymetrów szczupaczego szczęścia. Jak on ładnie walczył ! Murował, odjeżdżał. Cud, miód, ultramaryna. Po szybkiej sesji zdjęciowej i ważeniu chwytakiem naszej "topowej" krajowej firmy w zdrowiu wrócił do wody. Waga rozciągnęła się aż do 9 Kg – ale dokładność pomiaru poza długością zeszła już dawno na dalszy plan.

Dołączona grafika

By móc bez szkody dla ryby zaprosić ją na sesję zdjęciową musiałem wejść do wody nieco głębiej niż pozwalały mi na to kalosze :spoko:

Dołączona grafika

A jakież było moje zaskoczenie gdy adrenalina już opadła…

Dołączona grafika

I przypomniałem sobie na co się krokodyl skusił :hoold:


Teraz już, każdy z metrówą na koncie mogliśmy spokojnie obłowić sandaczowe jeziorko Torn. Po załatwieniu formalności u Mangusa w Odevata fiskecamp i wypożyczeniu aluminiowej łodzi w Langasjo mogliśmy spróbować swoich sił ze szwedzkimi sandałami. Pogoda jak zwykle „dopisała”. Wiało tak jak na zdjęciu poniżej - ostro. A zdjęcia widoczków robiłem gdy tylko mogłem silnik z ręki wypuścić i ustabilizować horyzont w aparacie. Wiało wiec dobrze.

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Sandacz mimo stwierdzonej obecności w łowisku niestety nie żerował. Echosonda na głębokiej wodzie pięknie pokazywała cel naszej wyprawy wylegujący się przy samym dnie. Cel bardzo kuszący ale w tak niesprzyjających okolicznościach musieliśmy niestety złożyć broń. Po kilku godzinach stukania po dnie wszelkiej maści sandaczowymi specjałami skapitulowaliśmy i postanowiliśmy obłowić zatoki. Które tradycyjnie powitały nas szczupakami i okoniami.

Dołączona grafika

Podsumowując.
Wypad marzenie. Marzenia o dużej sztuce spełnione. Przyroda bajkowa ! Warto jechać choćby dla stada dzików przeprawiającego się przez rzeczkę w odległości 10 metrów od łodzi. Wnioski po takim tygodniowym pobycie na zagranicznych łowach nasuwają się same. Chcemy do Szwecji !

Dla zainteresowanych:
Godziny poszukiwań polskich, niemieckich i szwedzkich w zasobach WWW doprowadziły mnie do kilku bardzo przydatnych linków. Może komuś okażą się przydatne.

Szwedzki związek wędkarski

Doskonała mapa Szwecji

Camp wędkarski Vastervik

Lokum - dla każdego coś miłego

Virenfiske

Na koniec serdecznie dziękuję za okazaną pomoc i cierpliwość w odbieraniu telefonów koledze Jasiurskiemu
oraz kolegom testerom z forum i nie tylko, którzy byli tam przed nami połowili i pozostawili trofea w szwedzkich wodach.


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych