Skocz do zawartości


WIELKI ŁUK WARTY


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
218 odpowiedzi w tym temacie

#141 Wartoholik

Wartoholik

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 95 postów

Napisano 23 październik 2016 - 11:08

Są jeszcze zdjęcia tego kłusola jak w marcu prezentuje zdjęcie z boleniem. W pysku bolenia wobler powierzchniowy z przeznaczeniem typowo na bolenia. Ogólnie wcale się nie kryje jest niesamowicie arogancki i chyba jest przekonany, że można mu naskoczyć. Znajomy mówił mi też, że został przyłapany jak łowi w obrębie ochronnym w Konopnicy tuż przy jazie. Ludzie go przegonili. Czy takie zdjęcia są wystarczające, aby się do niego dobrać? Co prawda wiadomość o sumach dotyczy łowiska opolskiego, ale tego delikwenta mamy na co dzień nad Wartą, więc nie powinno nam być to obojętne. 



#142 tomaszpachalski

tomaszpachalski

    Bosman Wędziska

  • Użytkownik
  • 832 postów
  • LokalizacjaStarokrzepice

Napisano 23 październik 2016 - 11:32

Wg mnie w tej chwili każdy z nas moze mu faktycznie "naskoczyć". Jak nie złapiesz typa za rękę to nic mu nie udowodnisz. Jeszcze on Cię załatwi za pomówienia.... A zdjęcia? Fotomontaż...

A jak zlapali go przy jazie to dlaczego psr albo policja nie interweniowała tylko go ludzie go przegonili?
Dołączona grafika
Dołączona grafikaDołączona grafikaDołączona grafika

#143 Wartoholik

Wartoholik

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 95 postów

Napisano 23 październik 2016 - 11:53

Wg mnie w tej chwili każdy z nas moze mu faktycznie "naskoczyć". Jak nie złapiesz typa za rękę to nic mu nie udowodnisz. Jeszcze on Cię załatwi za pomówienia.... A zdjęcia? Fotomontaż...

A jak zlapali go przy jazie to dlaczego psr albo policja nie interweniowała tylko go ludzie go przegonili?

No ja tam się nie mam czego bać. No jeśli tak będziemy myśleć i obawiać się o własne dupsko to ja dziękuję na prawdę słabi jesteśmy. Fotomontaż można zweryfikować. Samo prezentowanie się z 10 sumami do zdjęcia to nie może być zgodne z prawem, bo limit jest 1 szt i pozostałe ryby powinny zostać natychmiast uwolnione po złowieniu. A wyobrażasz sobie ich przechowywanie podczas tej mięsiarskiej sieczki? Takie łowy trwały zapewne ileś godzin, no ciekaw jestem co powiedzą "władze PZW" na to, jeśli się w ogóle wypowiedzą, bo na razie cisza. Czy to tak można przechowywać 50 kg mięcha w siacie cz w jakiej tam inne formie zanim to dowiezie się na brzeg wywali i porobi fotki? To jest na legalu? Mimo, że ryba ma limit 1 szt, to pozostałe ryby ponad limit można tak traktować?



#144 janusz

janusz

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 26 postów

Napisano 23 październik 2016 - 16:30

Wartoholik zanim zaczniesz kogoś oskarżać i obrażać, przeczytaj sobie najpierw przepisy jakie obowiązują w danym Okręgu.

OKRĘG OPOLE

14. Na Nysie Kłodzkiej od zapory zb. Kozielno do zapory zb. Nysa nie obowiązuje limit  i okres ochronny bolenia.

21. Znosi się całkowicie limit dobowy suma (dotyczy również łowisk ?złów  i wypuść"). Nie dotyczy rzeki Odry gdzie limit wynosi 3 sztuki.

OKRĘG CZĘSTOCHOWA

2.    Limity dobowe połowu:
- karp, amur - 2 szt łącznie,
- pstrąg potokowy, lipień - 2 szt łącznie,
- sum - 2szt
Pozostałe limity zgodnie z RAPR.



#145 Wartoholik

Wartoholik

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 95 postów

Napisano 23 październik 2016 - 16:37

Polska to pojebany kraj. Tylko dodatkowy argument, żeby walić PZW. Jeśli jest oszołomom za dużo suma w wodzie, to niech go odłowią i przekażą tam, gdzie sumów nie ma lub są zagrożone. A nie krzewią mięsiarstwo. Sami zachęcają wędkarzy do zabijania zwierząt. To nie mieści się w głowie. Jak mówi się o odstrzale bobra to raban na cały kraj bo jak można zabić takie zwierzę itd. z kormoranami, dzikami podobnie, przykładów można mnożyć. A tutaj sum, jakieś tam podzwierzę skazane na wyrok śmierci. Nikt nie reaguje. Chory kraj. Pożałowania godna sytuacja.  Ale trafił swój na swego, tego osobnika znam i wiem, że ciągnie go do mięska. Dla przykładu kto chodzi w marcu z woblerem boleniowym i prezentuje foty ze złapanym boleniem na tenże wobler? No cóż może jeszcze kiedyś powinie mu się noga. 


Użytkownik Wartoholik edytował ten post 23 październik 2016 - 17:06


#146 Wartoholik

Wartoholik

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 95 postów

Napisano 28 marzec 2018 - 20:45

Regionalna Dyrekcja Mam w Dupie Środowisko w Łodzi wydała właśnie pozytywną decyzję środowiskową dotyczącą powstania odkrywki węgla brunatnego w Złoczewie. To oznacza, że odkrywka Bełchatowska będzie niedługo wspierana przez jeszcze większą w Złoczewie. Wody w naszej Warcie już prawie brak, a co będzie teraz? Dla nas wędkarzy to nie jest dobra wiadomość. 



#147 Mepsik

Mepsik

    Podawacz Piwa

  • Użytkownik
  • 296 postów

Napisano 29 marzec 2018 - 16:15

Nie wiem, czy to wpłynie bezpośrednio na Wartę. Pośrednio? Jest tyle czynników bezpośrednio degradujących tę rzekę, że te pośrednie nie mają już znaczenia. O poziomie wody w Warcie powyżej Jeziorska w 70 procentach decydują machinacje na Poraju. Byłem dzisiaj. Po zimie jest 1,5 metra wody mniej, niż było pod koniec sierpnia ub.r. Spodziewali się roztopów i do końca grudnia opuszczali wodę. Tymczasem była gówniana i bezśnieżna zima, mroźny marzec i suche przedwiośnie. Dołożyć do tego wyprostowane koryto i nieustanne wygalanie do zera nadrzecznych łozin. Z czego ta woda ma się brać i gdzie zatrzymywać?
Natomiast kopalnia w Złoczewie, walnie przyczyni się do pustynnienia całego regionu. Wyschną strumyki i jeziorka, a okręg Sieradzki podzieli los bezwodnego łódzkiego.
Ja mam tylko dysonans poznawczy, jak produkowanie energii z węgla brunatnego ma się do rządowej paranoi na punkcie smogu...

#148 edvis

edvis

    Expert

  • Użytkownik
  • 4935 postów

Napisano 04 kwiecień 2018 - 22:55

Kto jest wg Was odpowiedzialny za stan tego, że w Warcie nie widać i nie czuć ryb? Rozmawiałem ze spotkanym wędkarzem, który łowi w okolicach Osjakowa i potwierdza tylko tezę, że w Warcie jest parodia. Nie umie łowić? Na pewno to nie jest dobry argument. Płotki w Warcie to pewnie już genetycznie nie rosną większe, niż 20 centymetrów, a okonie - takich ryb od jakiegoś czasu nie stwierdziłem, a jelce to chyba uciekają do morza, bo bywają same kurduple raz na rok. Za czysta woda i za płytka, żeby nie było normalnej ilości płoci, jelców, czy okoni? 

Jak to jest, że można ku. wa położyć wodę, która miała i wg mnie cały czas ma taki potencjał? Jak się czują działacze, kiedy każą sobie płacić składki wędkarskie za nic? Ja się czuję, jak dymany frajer, który poniekąd i tak zapłaci tylko po to, żeby być jeszcze mocniej dymanym. Czy nawalenie narybku jest rozwiązaniem problemu? Czy trzeba chodzić do szkoły, żeby wiedzieć, że jednak daliście du.y? A może lepiej straszyć kogoś, kto sam za swoje pieniądze kupił ryby i mu do Warty wpadły, bo nie mógł patrzeć na waszą niedołężność? Jeżeli chodzi o Wartę i Liswartę, powinniście się podać do dymisji.



#149 bormar

bormar

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 47 postów
  • Koło:Koło nr 27 "FAMEG" Radomsko

Napisano 05 kwiecień 2018 - 08:50

Tutaj większej winy PZW raczej nie ma. Chyba, że bierzemy pod uwagę całokształt powodów, dla których brak ryb w Warcie. Wtedy, od biedy, można PZW uznać za jednego z wielu winnych.
Najbardziej winna jest mentalność 90% społeczeństwa. Nie chodzi mi o zabieranie ryb, chociaż przy tak niskim stanie ich liczebności ma to na pewno znaczny wpływ. 
Ryby w rzece mogą się znów pojawić, ale muszą mieć warunki do rozrodu, rozwoju i bytowania. To jest możliwe w rzece o naturalnym biegu. Tylko renaturyzacja rzek może znacząco poprawić rybostan. Innej drogi nie ma. Z tym niestety będzie trudno. W tym momencie wracamy do mentalności Polaków. Ochrona środowiska to zagadnienie obce większości z nas. Owszem, smog od kilku lat (bo szum w mediach), problem śmieci, ale tylko w obrębie własnej posesji, może jeszcze kilka przykładów by się znalazło. I tyle. 
Rządzący chcą zniszczyć kolejne odcinki rzek planując szlaki żeglowne, czy kolejne zapory. Trzeba by stworzyć lobby, które wpłynie na media, władze, że renaturyzacja rzek jest dobrem ogólnym. Ma ogromny wpływ na zabezpieczenie przeciwpowodziowe, a przy okazji pozwoli przywrócić rzekom ich naturalny stan, i przy okazji, stworzy warunki dla bytowania organizmów, w tym ryb. Innej drogi nie ma, niestety. 
Zastanówmy się jednak co bardziej trafi do wyobraźni przeciętnego mieszkańca naszej krainy. Czy będzie to meandrująca w zielonym gąszczu drzew rzeka, wśród często zabagnionych brzegów, z komarami? Czy też  wizja płynącego stateczku jak w słynnym "Rejsie", na którym będą popijać zimne piwo? A może obraz tak popularnego dziś spływu kajakowego, gdzie rzeka śliczna, bez żadnych przeszkód i bezpieczna tak, że można z 5 letnim dzieckiem w każdej chwili wysiąść na środku rzeki, i komarów brak.
Niestety bliższe większości będą 2 ostatnie.
Z samego zarybiania ryb nie będzie. 
A tak wracając do kwestii PZW i zarybień. Na zebraniach, kiedy jest przedstawiciel ZO, jedynym właściwie pytaniem i przyczynkiem do dyskusji jest kwestia zarybiania, i dlaczego tak mało, głównie karpia. Już widzę reakcję wędkarzy, kiedy by usłyszeli, ze od tego roku mniej zarybiamy, a pieniądze idą na stworzenie warunków w rzekach i zbiornikach do naturalnego rozrodu i rozwoju ryb. Kur... se wymyślili, niech na Syberię wyp..., tam mają naturalne rzeki.To byśmy usłyszeli. Ale tu akurat byłby z ich strony zły przykład. Bo tam właśnie ryby są. I to bez zarybiania.
 
Poniżej ciekawe opracowanie dotyczące renaturyzacji rzek.

Użytkownik bormar edytował ten post 05 kwiecień 2018 - 13:42


#150 Wartoholik

Wartoholik

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 95 postów

Napisano 05 kwiecień 2018 - 20:52

Bormar renaturyzacja sprawa pierwszej wagi na odcinkach uregulowanych. Popieram cię, ale w Polsce za 100 lat...może. Ale twoje pierwsze zdanie zwala z nóg. PZW jest synonimem śmiertelnego wirusa, który kładzie pokosem wszystko co żyje. Nie che mi się o nim już pisać. Mentalność polskiego wędkarza, mięsiarza to po prostu wynik socjalizacji, jaką częstuje nas ta instytucja od dziesięcioleci. Złe wychowanie = złe zachowanie. Warta w parku jest naturalna. I co? I tam też już prawie nie ma ryb. Nie ma dlatego, że istnieje PZW. Wieluniaki na ten przykład to agresywni rybożercy, tu nikt rybie nie przepuści, muszą je żreć. Nie mówię, że wszyscy, ale z tego co widzę, to są niesamowici. Patrzę na to jak wyłapują ostatnie te brzany i mówię wam utopić to mało. 


Użytkownik Wartoholik edytował ten post 05 kwiecień 2018 - 21:15


#151 bormar

bormar

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 47 postów
  • Koło:Koło nr 27 "FAMEG" Radomsko

Napisano 06 kwiecień 2018 - 09:00

Wartoholik, to że PZW jest, jak piszesz,  "synonimem śmiertelnego wirusa" i właściwie wszystkiego co najgorzej się z wędkarstwem kojarzy to fakt znany i popularny. Pytanie tylko, ile w tym prawdy, ile winy samego PZW. Ja należę do PZW od 1977 roku, od wieku 10 lat. Czy jestem wynikiem eksperymentu "socjalizacji", cokolwiek to znaczy w tym ujęciu, tego nie wiem. Wiem natomiast, że są regulaminy, limity ilościowe, są paragrafy za ich nieprzestrzeganie. To nie PZW zmusza tych ludzi do wyłapania ostatniej ryby. Robią to, bo tak są wychowani. Gdyż w ich głowach nie ma nawet możliwości powstania ciągu przyczynowo-skutkowego rodzaju wędkarz=brak ryby. I to nawet nie z powodu niskiej inteligencji, tylko właśnie wychowania. Wychowania, które stępia jak może empatię, zrozumienie dla innych i innego. To widać na każdym kroku, od niechęci do innych, przez maltretowanie zwierząt, śmieceniu wszędzie poza swoim terytorium, jeżdżeniu po pijaku, na rybach kończąc. Taka mentalność. 
Dlatego, jak sam piszesz, renaturyzacja rzek będzie możliwa w Polsce za 100 lat. Bo każda tego typu inicjatywa, która dotyczy ochrony przyrody, właśnie przyrody, a nie szeroko rozumianego środowiska, spotyka się z uśmieszkiem i kpiną. Żabki (żuczki, rybki, kwiatki... tu można wstawić co chcesz, nawet rzekę) będą chronić, pojebało ich. To jest zwyczajnie śmieszne dla 90% procent społeczeństwa. A reszta, według nich to oszołomy.
I czy PZW będzie, czy nie, rybożercy będą mieli się dobrze. Bo tak w ich łbach jest zakodowane.

Użytkownik bormar edytował ten post 06 kwiecień 2018 - 09:01


#152 Wartoholik

Wartoholik

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 95 postów

Napisano 06 kwiecień 2018 - 21:30

Jako ciekawostkę wrzucę info, że złowiłem dzisiaj w Warcie troć wędrowną o długości 35 cm. Warta koło Sieradza. Nie brała płoć, jaź, kleń a wzięła troć. Dziwy dzieją się nad tą rzeką. Ciekawe skąd ona się wzięła. Kiedyś szły, bo zapory nie było, ale teraz? Czyżby hodowlana? Spotkał się ktoś już z tą rybą u nas? 



#153 aigle

aigle

    Admin

  • Admin
  • 2621 postów
  • Koło:Starówka
    Salmoklub Częstochowa
  • LokalizacjaCzestochowa

Napisano 06 kwiecień 2018 - 23:52

Odcinek Warty "no kill" jest zarybiany potokiem. Czasem są to sztuki ponad 50 cm.
Casting leczy kompleksy krótkiego kija :-)

#154 Wartoholik

Wartoholik

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 95 postów

Napisano 07 kwiecień 2018 - 00:12

Odcinek Warty "no kill" jest zarybiany potokiem. Czasem są to sztuki ponad 50 cm.

Potoka złowiłem kiedyś w Widawce, ale dzisiaj była trotka. Swoją drogą obie ryby po 35 cm miały

Załączone pliki



#155 Porębiusz

Porębiusz

    Nieśmiały Gaduła

  • Użytkownik
  • 155 postów
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 07 kwiecień 2018 - 10:03

Bormar,zgadzam się z Twoimi spostrzeżeniami na temat naszego społeczeństwa.Uważam jednak że pzw jest władzą która tylko korzysta z tego że jest władzą.Organizacja której powierzono wody ma dbać o nie,czyli również wychowywać.Powinna wykazywać się jako organ nadrzędny jakąś troską o wizerunek swoich członków a co za tym idzie za ogólnie pojętym wizerunkiem całej organizacji.Jeśli tego nie robi a brnie przytakując wygodnie patologicznym zachowaniom większości członków TO POCO NAM TAKA WŁADZA (pytanie retoryczne)

 

Co do trotek Wartoholika .

Pstrągi potokowe,trocie wędrowne i jeziorowe to ten sam gatunek,każdy z nich jest morfą.Znaczy to że potokowiec przebywający w jeziorze w którymś następującym pokoleniu stanie się trocią jeziorową,podobnie jest z trocią wędrowną.Nadal łączy je jedno,tarło w wodzie bieżącej,Sama maść ryby nie koniecznie już musi świadczyć o przynależności do danej grupy.Jeśli te Twoje to rzeczywiście trotki to może doszło do podobnych zachowań przystosowawczych jak kiedyś z certami gdy powstała tama w Włocławku i certom powyżej zbiornik robił od tego czasu za Zatokę Gdańską.Kto wie może te to jakaś forma której domem jest Jeziorsko,bo skąd,a raczej jakby tam dotarła wędrowna?

Salmonidy to bardzo elastyczne rybki jeśli chodzi o możliwości dostosowawcze,pozyskanie łusek i dostarczenie ich do "fachowca" dałoby pewność na stówę z czym miałeś do czynienia.


Ryby nie grzyby,po deszczu nie rosną...

#156 Wartoholik

Wartoholik

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 95 postów

Napisano 07 kwiecień 2018 - 20:57

Bormar,zgadzam się z Twoimi spostrzeżeniami na temat naszego społeczeństwa.Uważam jednak że pzw jest władzą która tylko korzysta z tego że jest władzą.Organizacja której powierzono wody ma dbać o nie,czyli również wychowywać.Powinna wykazywać się jako organ nadrzędny jakąś troską o wizerunek swoich członków a co za tym idzie za ogólnie pojętym wizerunkiem całej organizacji.Jeśli tego nie robi a brnie przytakując wygodnie patologicznym zachowaniom większości członków TO POCO NAM TAKA WŁADZA (pytanie retoryczne)

 

Co do trotek Wartoholika .

Pstrągi potokowe,trocie wędrowne i jeziorowe to ten sam gatunek,każdy z nich jest morfą.Znaczy to że potokowiec przebywający w jeziorze w którymś następującym pokoleniu stanie się trocią jeziorową,podobnie jest z trocią wędrowną.Nadal łączy je jedno,tarło w wodzie bieżącej,Sama maść ryby nie koniecznie już musi świadczyć o przynależności do danej grupy.Jeśli te Twoje to rzeczywiście trotki to może doszło do podobnych zachowań przystosowawczych jak kiedyś z certami gdy powstała tama w Włocławku i certom powyżej zbiornik robił od tego czasu za Zatokę Gdańską.Kto wie może te to jakaś forma której domem jest Jeziorsko,bo skąd,a raczej jakby tam dotarła wędrowna?

Salmonidy to bardzo elastyczne rybki jeśli chodzi o możliwości dostosowawcze,pozyskanie łusek i dostarczenie ich do "fachowca" dałoby pewność na stówę z czym miałeś do czynienia.

Wrzucę jeszcze fotkę rybki w całej okazałości. Chyba się nie mylę, że to troć wędrowna? Taj jak pisałem wcześniej, dopóki nie zbudowano zapory troć wędrowna docierała na tarło daleko powyżej Sieradza. Podobnie z resztą jak jesiotr zachodni, ale ten bezpowrotnie zniknął już na początki XX w. Podobno pod zaporą zdarzają się przypadki złowienia troci. Skąd się biorą osobniki powyzej zapory nie mam pojęcia i to jest pytanie do kogoś znającego temat. Ja obstawiam, że to z jakiejś hodowli, bo przecież przez zaporę nie przejdzie 

Załączone pliki



#157 Jędrek

Jędrek

    Forumowy Specjalista

  • Użytkownik
  • 560 postów

Napisano 07 kwiecień 2018 - 22:25

Łowione były w Warcie, i większe niż ta, ryby "trociopodobne". Może którejś z kilku rybek z zarybień odwidziało się trzymanie się tylko jednej rzeczki/potoku i postanowiły powędrować. Albo jest to pstrąg fakultatywnie rezerwuarowy (i jest jakaś tam mała populacja w Jeziorsku?).

Grunt, że i takie cuda z płetwami się trafiają.



#158 Porębiusz

Porębiusz

    Nieśmiały Gaduła

  • Użytkownik
  • 155 postów
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 08 kwiecień 2018 - 10:18

Potoka złowiłem kiedyś w Widawce, ale dzisiaj była trotka. Swoją drogą obie ryby po 35 cm miały

Na fotkach wyglądają jak srebrne trocie,ale zastanawiający jest podobny rozmiar dwóch zdobyczy.

Hodowle troci wędrownych a w zasadzie ośrodki w których inkubowano pozyskaną ikrę znajdują się na miejscu,czyli na pomorzu,tam gdzie ryby masowo wstępują na tarło do rzek.Ale morze i gdzieś w okolicy gdzie łowisz też coś ktoś takiego hoduje,tylko poco ? Dzięki programowi Łosoś 2000 też mnóstwo łososi i troci trafiło do dopływów ale Wisły.

Trocie faktycznie docierają do zapór nie do pokonania na Odrze czy Warcie,to fakt,o odrzańskich pisał W.Dębicki w Wędkarzu Polskim w latach dziewięćdziesiątych.

Na koniec dodam że w lutym w 1992 w Wiercicy kolega złowił bardzo podobną rybę,też była niebieskawo srebrna a cętki poniektóre bardziej te od łososia przypominały.Pewnie gdzieś jest jeszcze jej zdjęcie papierowe cyknięte prostą małpką.Ten połów nas specjalnie nie dziwił bo w Wiercicy zdarzały się różne "tygrysy",chyba krzyżówki tarłowe między hodowlanymi pstrągami źródlanymi a dzikimi potokowcami.

Wartoholiku jeśli kiedyś ponownie trafisz na taką rybkę wyciągnij kilka łusek znajdujących się miedzy linią boczną a płetwą grzbietową i zanieś lub wyślij do ichtiologa w swoim ulubionym okręgu.


Ryby nie grzyby,po deszczu nie rosną...

#159 Wartoholik

Wartoholik

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 95 postów

Napisano 08 kwiecień 2018 - 21:14

Porębiusz rybki wypuszczam z powrotem do wody to chyba nie wypada wyciągać im tych łusek jak myślisz? Chyba źle zrozumiałeś trotkę złowiłem tylko jedną. A potokowca kilka lat temu. Zbiegiem okoliczności obie rybki miały 35 cm. P.S nie mam swojego ulubionego okręgu :) Jestem na wojnie z PZW Sieradz.  ;)



#160 Jędrek

Jędrek

    Forumowy Specjalista

  • Użytkownik
  • 560 postów

Napisano 08 kwiecień 2018 - 22:45


Dzięki programowi Łosoś 2000 też mnóstwo łososi i troci trafiło do dopływów ale Wisły.

Trocie faktycznie docierają do zapór nie do pokonania na Odrze czy Warcie,to fakt,o odrzańskich pisał W.Dębicki w Wędkarzu Polskim w latach dziewięćdziesiątych.

 

Nie tylko trafiły do Wisły. Odra też dostała trocie/smolty. Były notowane ryby m.in. w Kaczawie. W dopływach Odry w Lubuskiem bywają przyłowem podczas pstrągowania ryby zdecydowanie większe niż docelowe dla łowców. Ja bym się na takie przyłowy wcale, ale to wcale nie pogniewał.




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych