Skocz do zawartości


Wyprawa na śledzie do Helsingborgu w Szwecji.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
44 odpowiedzi w tym temacie

#41 Danek

Danek

    Expert

  • Wędkarska Częstochowa
  • 3551 postów
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 18 grudzień 2007 - 22:06

Fajna wyprawa, ciekawie opisana. Gratki.
800 zł wg mnie to nie jest jednak wcale mało, choć też spodziewałem sie że wyniesie ponad tysiąc.
Tak czy tak warto było, choćby dla samego obadania sprawy :rolft4:
Róbta co chceta, ja i tak swoje wiem

C&R


Dołączona grafikaJeszcze piszę poprawnie po polsku

#42 Guest_Gregor_*

Guest_Gregor_*
  • Gość

Napisano 18 grudzień 2007 - 21:59

Prawie pół roku czekałem na tą wyprawę. Zgadało się w Darłówku, że kilku kolegów od lat jeździ zimą łowić śledzie w cieśninie między Szwecją i Danią. Bardzo się ucieszyłem, że zaproponowali mi wspólny wyjazd. Dwa tygodnie temu było juz wiadomo kiedy i o której wyjeżdżamy. Wyruszyliśmy w drogę w środę 12.12.2007 o 19-tej. Zebraliśmy po drodze jeszcze dwóch kolegów i jazda na trasę do Opola. Okazało się , że po drodze dołączą do nas koledzy z Wałbrzycha, a na miejscu z Olsztyna i Wrocławia. Razem miało nas być 24-ech. Droga do Rostocku w Niemczech przejechana niemiecką autostradą minęła nadspodziewanie szybko i mieliśmy kilka godzin czasu do wypłynięcia promem. Potem 6 godzin na pokładzie promu linii SkandiLines i wreszcie Trelleborg w Szwecji. Jeszcze tylko około 130 km i jesteśmy na miejscu w Helsingborgu. Najpierw odwiedziliśmy dwa sklepy wędkarskie żeby kupić zestawy śledziowe, potem na camping, trochę alkoholu i spać bo rano na pokładzie Svalandii wypływamy na cieśninę.
Rano przed 8-mą zameldowaliśmy sie w porcie, gdzie okazało się ,że na pokładzie jest troszkę za dużo ludzi : Polaków, Szwedów i Niemców. Zdając sobie sprawę z tego, że na kiju mam zestaw złożony z 5-ciu haków plus pilker z kotwicą musiałem uważać żeby nie plątać się z sąsiadami.
Po wypłynięciu z portu zaczęliśmy łowić.
Przy łowieniu śledzi nie ma potrzeby wychodzenia w morze tak daleko jak na polskich łowiskach. Ławice śledzi pływają przy brzegu i tam się ich szuka.
Samo łowienie polega na tym, że opuszcza się zestaw z pilkerem i przyponem śledziowym w morze i zatrzymuje co dwa, trzy metry. Jeżeli jest branie to po wyciągnięciu śledzi na pokład trzeba tak łowić żeby zestaw znalazł się na tej samej głębokości. Nieoceniony jest w tym przypadku multiplikator z licznikiem. Nie trzeba bawić się w zaznaczanie pisakiem na lince głębokości, na której pływa ławica.
Jeżeli do dna nic nie wzięło to podobną jazdę zaczyna się w drugą stronę. Atrakcyjnym przyłowem są dorsze i wetlingi żerujące pod ławicą śledzi.
Branie śledzi są wyraźne i częste. Czasem zaczepiają się na wszystkie haki przyponu jednak mają tak kruche pyski, że rzadko zdarza się wyciągną na pokład komplet bo po drodze spadają.
Obierać ryby najlepiej było na kutrze bo z odpadkami nie było problemu bo zżerały je mewy. Śledzi na kutrze nie skrobie się w tradycyjny sposób tylko wrzuca się po kilkanaście sztuk do metalowej siatki przywiązanej na sznurku i podczas napływu uderza nią o fale. Po kilku takich przepuszczeniach tuszki śledziowe są całkowicie bez łusek.
Łowiliśmy całe 6 godzin, potem powrót do portu, zakonserowanie solą złowionych ryb, usmażenie części na kolację i spać bo rano znowu do ,,fabryki".
Na drugi dzień pływaliśmy na ,,Islandii" ale już tylko w polskim gronie. Sytuacja podobna do wczorajszej ale atmosfera bardziej kameralna bo i kuter mniejszy i sami Polacy wokół. Po powrocie do campingu spakowaliśmy gadżety, i o 19-tej wyruszyliśmy w powrotną drogą. Prom wypływał z Trelleborga o 23-ciej więc tym razem mieliśmy kajutę, w której udało się złapać nam kilka godzin snu. Z Rostocku wyjechaliśmy o 6_30 i o 16-tej byłem już w domu, gdzie usmażyłem kilka śledzików i zdzwoniłem się Michasiem, który zgodnie ze staropolskim zwyczajem zjawił się z flaszeczką na śledzika.
Jeżeli chodzi o finansową stronę tej wyprawy to kosztowało mnie to mniej niż przypuszczałem. Koszt paliwa na głowę(do Land Rovera z czterema osobami na pokładzie, boxem na dachu i pełnym bagażnikiem) to w Polsce 150 zł a w Niemczech 34 euro. Prom w dwie strony wyszedł po 250 zł i to podobno jest drogo bo przed świętami. Prom liczony był w ten sposób, że płacono za samochód plus cztery osoby i w powrotnej drodze podczas rejsu w nocy czteroosobowa kajuta z łazienką.
Noclegi na campingu w Helsingborgu kosztowału 150 koron szwedzkich za noc - korona jest po 0,35 grosza.
Jedno wypłynięcie to koszt 230 koron.
Razem wyszło mi bez żarcia jakieś 780 zł. Do tego doszło jedzonko, alkohol - ale to w większości wzieliśmy z kraju i sporo przywieźliśmy do domu.
Oczywiście trzeba jeszcze doliczyć zakup prezentów dla moich pań - bez perfum z wolnocłówki mogłem nie wracać.
Polecam taka wyprawę bo śledzie wpływają do cieśniny jedynie w grudniu i taka impreza stanowi doskonałe ukronowanie całorocznego sezonu.
W Polsce niestety nie łowi się tak śledzi bo rybacy zastawiają ławice sieciami, a pod Helsingborgiem jest taki ruch statków, że nie mają na to szans.
Jak w Rekordach WCP pojawi się rubryka ze śledziem to wstawię swój życiowy rekord tej ryby.
Fotki w Galerii.

#43 elsteffano

elsteffano

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 3 postów
  • LokalizacjaLANDSKRONA

Napisano 09 sierpień 2013 - 18:27

kilka rzeczy dzis korona kosztuje ok 50 groszy,,,polkery choinki mozna kupic w takich sklepach jak jula/biltema/OB/ O Z DWUKROPKIEM AUMLAUT/CENY PROMÓW WZROSŁY ZNACZNIE OD 2007 ROKU
DO ROSTOKU MOZNA JECHAC ZE SZWECJI PRZEZ KOPENHAGE +KOSZT ZA MOST Z MALMO ALE Z GESTEN PROM PŁYNIE 105 MINUT DO ROSTOCKU
Z YSTAD AUTOSTRADĄ JEDZIEMY NA GETEBORG ZJAZD NA HELSINBORG I KIERUJEMY SIE DO PORTU PO SZWEDZKU HAMEN

MOZNA ŁOWIC RÓWNIEZ Z LANDSKRONU 30 KM PRZED HELSINBORGIEM REZERWACJA POD NUMEREM 0046760391040 GADAMY ABO PO SZWEDZKU ABO PO ANGIELSKU
REJSY 3/4 GODZINNE 250 SEC LUB 6/7 GODZIN 350 SEC
ŁOWIMY FLADRY DORSZE MAKRELE A W ZIMIE SLEDZIE
ŻYŁKA MIN 050 KIJ O CIEZARZE ZAWIESZKI MIN 300 GRAM I MULTIPLIKATOR
BYWAJA CZESTO OKAZY 13 I WIECEJ KILO JA 2 TYGODNIE TEMU URWAŁEM ZYŁKE O60
KILKA KIJI SASIEDZI POLŁAMALI PRZY MNIE2013-08-04 13.45.46.jpg

#44 elsteffano

elsteffano

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 3 postów
  • LokalizacjaLANDSKRONA

Napisano 09 sierpień 2013 - 18:47

Mnie też tego typu wędkowanie jakoś nie trafia w gusta.
Dopiero takie cuś kojarzyć się może z mięsiarstwem..byle więcej natargać..po 5..po 10 ..i w beczki Dołączona grafika.
Takie bezmyślne opuszczanie i wyciąganie zestawów..w ciemno, na pałe, a ryby same się wieszają...

Z wędkowaniem raczej niewiele ma to wspólnego.



#45 elsteffano

elsteffano

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 3 postów
  • LokalizacjaLANDSKRONA

Napisano 09 sierpień 2013 - 18:51

OJ PIEKNA RZECZ A CIESZY ZE HEJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! LATEM TU ŁOWIE DORSZE,,MAKRELE A JAK TAKIS MĄDRY WYCHOLUJ RYBKE ZE 6 LUB 8 KILO Z GŁEBOKOSCI NP,50 METROW

JUZ TESKNIE DO SLEDZI TEZ ŁOWILEM NA LADZIE A JAK POSMAKOWAŁEM MORSKIEGO TO HOHO TO JEST ADRENALINA

A SLEDZIE SIE WTEDY WIESZAJĄ JAK SIE ZNAJDZIE LAWICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych