Skocz do zawartości


Zdjęcie

Mokre muchy


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
42 odpowiedzi w tym temacie

#1 Grzegorz

Grzegorz

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 18 marzec 2008 - 22:18

„Nimfowanie” jest właśnie klasyczną przepływanką w wydaniu muchowym, a sam tzw. indykator ma tylko ułatwiać samo zauważenie brania i niczemu innemu właściwie nie służy. Przy „długiej” nimfie się przydaje, wystarcza Ci końcówka sznura to b.dobrze, masz z tym problemy – wspomagasz się indykatorem.
Niezłym indykatorem jest też dobrze pływająca „sucha” z podwieszoną lekką nimfką, a najlepiej jest ją dowiązać za łuk kolankowy haczyka „suchej”.

#2 Jędrek

Jędrek

    Forumowy Specjalista

  • Użytkownik
  • 554 postów

Napisano 18 marzec 2008 - 18:01

Są różnego typu indykatory stosowane podczas połowu na muchę, tylko po co? Butch, jak sam to zauważyłeś zaczyna to podchodzić pod przepływankę.

Ja na samym początku mojej przygody z muchówką (a zwłaszcza z nimfą) też kupiłem jeden z takich "wynalazków" produkcji Tiemco. W tym przypadku jest to taka cienka pianka pocięta na prostokąty o boku jakiś 5/10 mm. Z jednej strony się klei i można to zrolować na przyponie. W sprzedaży są indykatory z pływających materiałów syntetycznych (takie"puchatki"), różne pianki, "plastelinki" i inne.
NIGDY tego nie zastosowałem, bo nie ma takiej potrzeby (przynajmniej ja takiej potrzeby nie czułem/czuję). Branie ryby widzisz doskonale na sznurze lub nawet czujesz na kiju lub zwłaszcza po lince przytrzymywanej w palcach.

#3 Grzegorz

Grzegorz

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 18 marzec 2008 - 17:06

nie ma takich ograniczeń (za wyjątkiem krośnieńskiego)

#4 zawile

zawile

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 18 marzec 2008 - 02:22

Jeśli mnie pamięć nie myli, to na wszystkich rzekach krainy pstrąga i lipienia obowiązuje zakaz stosowania indykatorów.

#5 Guest_butch69_*

Guest_butch69_*
  • Gość

Napisano 17 marzec 2008 - 20:24

należy także pamiętać że nie na wszystkich rzekach można używać sygnalizatorów


No właśnie bo to już pod przepływankę podchodzi :)

#6 Maka

Maka

    Pretendent

  • Użytkownik
  • 1086 postów
  • Koło:Ostrowy

Napisano 17 marzec 2008 - 20:20

Do krótkiej na pewno nie bo po co - należy także pamiętać że nie na wszystkich rzekach można używać idnykatorów :)

#7 Guest_butch69_*

Guest_butch69_*
  • Gość

Napisano 17 marzec 2008 - 20:14

Sorka że pod po postem ale nie mogę edytować :)

Załączone miniatury

  • loon_biostrike_l.jpg


#8 Guest_butch69_*

Guest_butch69_*
  • Gość

Napisano 17 marzec 2008 - 20:13

Czy ktoś przy połowie na nimfy używał czegoś takiego. Jak byłem na pierwszej wyprawie to kolega mi to przykleił na przypon. Wiem że to swego rodzaju sygnalizator i uważnie to obserwowałem :) Ale czy to naprawdę jest potrzebne przy łowieniu na krótką nimfę :)

PS. Widziałem angielskich muszkarzy z czymś plastikowym zamiast tej pianki.

#9 Grzegorz

Grzegorz

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 20 styczeń 2008 - 22:17

Ryby wcale nie są tak płochliwe jak nam się wydaje więc na „krótko” złowisz wszystko, nie tylko pstrągi ale i większy kleń też się lubi pomylić, mimo tego że stoisz te 3-4 metry od ryby. Natomiast wielką wadą krótkiej nimfy jest to, że wielu łowi tylko tak, a co gorsze nawet nie umie nic poza tym, nie próbując niczego innego z mnóstwa możliwości jakie daje szeroko rozumiana „mucha”.

Maka, kontrolę na zestawem musisz mieć zawsze by poprawnie go prowadzić, a i tak się okazuje, że 6-8 na 10 pobrań nawet się nie zauważa (przy krótkiej nimfie).
Łowienie pod prąd wynika z taktyki i oczywiście jest jak najbardziej słuszne i natomiast samo „długie nimfowanie” jest fajnym łowieniem i można to wykonać na kilka sposobów.
Na mniej więcej równej wodzie bardzo dobrze jest rzucać dokładnie pod prąd i ściągać nimfy na siebie. Ważne by to nasze ściąganie było odrobinę szybsze od uciągu wody w danym miejscu (musisz mieć kontakt z nimfami) inaczej nie zauważysz żadnego brania, a jest ono wyraźnie widoczne przez przesuniecie końcówki sznura.
Drugim ciekawym sposobem jest ułożenie linki na wodzie w kształt „S”. czyli daleki rzut i jak linka opadnie na wodę nadrzucenie jej (tzw. mending czyli poprawianie linki,) ale tak by nie podnieść z wody samej końcówki sznura. Utworzy się kształt „S” , a im mniejszy będzie górny łuk tego „S” (ten przy samym przyponie) tym zestaw będzie czulszy.
Co ciekawsze tak możemy łowić rzucając nie tylko w górę ale właściwie w dowolnym kierunku rzeki, byle się tylko udało odpowiednio ułożyć sama końcówkę bo to ona prowadzi nam nimfy i sygnalizuje samo branie.

#10 edvis

edvis

    Expert

  • Użytkownik
  • 4901 postów

Napisano 19 styczeń 2008 - 14:01

Fakt. Króka nimfa nie jest za bardzo widowiskowa. Mi też nie przypadła do gustu, choć lipień na Liswarcie wziął mi właśnie spod nóg na taką nimfę :tra:, ale się odpiął.

#11 Maka

Maka

    Pretendent

  • Użytkownik
  • 1086 postów
  • Koło:Ostrowy

Napisano 19 styczeń 2008 - 13:45

Napomniałeś o -krótkiej nimfie- metoda ta chyba najbardziej rozpowszechniona a już na CzP to chyba standard. Co kilkanaście metrów napotykamy muszkarzy przyczajonych w krzakach lub brodzących po płyciznach, którzy obławiają nimfką miejscówki 2-3 metry od swoich stóp. Jest to na pewno bardzo wygodna metoda. Nie wymaga wykonywania dłuższych rzutów a co za tym idzie, potencjalny wędkarz ma pełną kontrolę nad zestawem i jest w stanie zauważyć najdelikatniejsze branie. :hehehe:

Osobiście wolę jednak dłuższy zestaw (pewnie nawyk spinningu). Mam wrażenie że pod nogami ryby nie złowię a już tym bardziej pstrąga. Przynętę posyłam w górę rzeki (idąc pod prąd) najlepiej jak najdalej od siebie, 10-20m na ile pozwolą warunki. Zaczynam od obławiania brzegu na którym stoję przesuwając się rzut po rzucie w stronę przeciwległego. :tra: Nie wiem czy to dobrze czy źle ale tak robię. :hehehe:

#12 Grzegorz

Grzegorz

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 18 styczeń 2008 - 23:42

Nimfy możesz używać w tak wieloraki sposób że zawsze da się jakoś wgryźć w konkretną wodę.
Natomiast poprawne i skuteczne posługiwanie się nimi wcale nie jest rzeczą łatwą, a już łowienie na pojedynczą jest wręcz bardzo trudne, bo tu dużo waży wzajemne oddziaływanie nimf na siebie..
Tam gdzie wolno stosować dwie muchy, to przy nimfie jednak bym polecał dwie, taki zestaw całkiem inaczej pracuje (i jest znacznie czulszy).
Możesz łowić na bardzo krótko, czyli bezpośrednio pod kijem i linką w powietrzu, tak samo ale z końcówką linki na wodzie (pod kijem lub trochę dalej), do tego dochodzi jeszcze tzw. metoda żyłkowa (zawodnicza). Dodatkowo zawsze można poprowadzić nimfę jak klasyczną mokrą czyli np. przytrzymać w prądzie lub wolniej czy szybciej przeciągnąć agresywnie albo po prostu jednym z kilku sposobów „długiej nimfy”, a tu z kolei możesz machać nawet całą linką (oczywiście stosując odpowiednie rzuty inaczej się wszystko splącze na amen).

#13 Maka

Maka

    Pretendent

  • Użytkownik
  • 1086 postów
  • Koło:Ostrowy

Napisano 07 styczeń 2008 - 17:02

Maka, przyrównanie do bocznego troka mało właściwe, ale jeśli już go użyłeś to znacznie bardziej adekwatnym będzie porównanie typu - paproszek na bocznym, ale z obciążeniem dajmy na to 30 gram. Powiedz mi z łaski swojej ile delikatnych brań zauważysz z takim zestawem?


Sorry za niedokładne sformułowanie. Spinuję praktycznie tylko paprochami i o nich myślałem. Co do wyczucia brań zestawem na bocznym troku to się nie wypowiem bo jak wyżej pisałem NIE STOSUJĘ właśnie z powodu toporności zestawu - moim zdaniem. Chodzi mi jednak o fakt że ów przypony istnieją i są stosowane przez wędkarzy. A czy one pomagają czy utrudniają wędkowanie to już indywidualna sprawa wędkarza. Osobiście łowię na przyponach z żyłki, i przy moim małym doświadczeniu mam problemy z odpowiednią prezentacją nimfy w niekrótkich rynienkach przy większym uciągu.

#14 Jędrek

Jędrek

    Forumowy Specjalista

  • Użytkownik
  • 554 postów

Napisano 07 styczeń 2008 - 16:59

Grzegorz, ja osobiście nie mam żadnego doświadczenia z fluorocarbonem. Kumple (ci, którzy go stosują do n i m f y ) są zdania, że im pomaga - a wiara jak wiadomo ... :!: Ja używam zwykłych żyłek i podczas wspólnych wyjazdów jakoś nie notuję gorszych wyników niż "fluorocarbonowcy". Tym bardziej, że tamte żyłki są ciut słabsze od zwykłych i raczej koledzy używają grubsze przypony.
Z rzeczy, które ułatwiają życie/łowienie jakiś czas temu zrezygnowałem z tulejek/"krętlików" do skoczka. Ale tylko i wyłącznie ze względu na cenę tego ustrojstwa, bo trzeba przyznać, że coś tam pomagało - tylko weź zostaw taki zestaw na zaczepie :)
Co do wiary w muszki to przy n i m f a c h na dobrą sprawę używam: 2 różne kiełżyki, bażantkę GH (GoldHead-złota główka) i z pomarańczową główka niekoniecznie z kołnierzykami ze spectry (to taki mieniący się materiał muchowy), zajęcze ucho (mucha ukręcona z sierści z ucha lub maski zająca lub królika) i takie "niby nic" (z kremowym tułowikiem przewiniętym brązowym jedwabiem+kuropatwa na skrzydełka+srebrny koralik). Więc tych wzorów za dużo nie używam. Ale za to kilka pudełek pełnych z zakupów i teraz głównie z buszowania po pudełkach kolegów. :szal:

#15 edvis

edvis

    Expert

  • Użytkownik
  • 4901 postów

Napisano 07 styczeń 2008 - 13:00

Im więcej czytam waszych postów tym bardziej uświadamiam sobie jakim laikiem jestem w tej dziedzinie

Mam to samo, ale za kamień nimfę da się schować :) i o to mi chodzi. Jeżeli położysz ją w odpowiednim miejscu, to dotrze tam, gdzie byś chciał. Inaczej już jest, jak nad kamieniem jest metr wody, ale to już inna bajka.

#16 bertus

bertus

    Expert

  • Użytkownik
  • 1493 postów
  • Koło:Kłobuck
    Salmoklub Częstochowa

Napisano 07 styczeń 2008 - 11:59

Im więcej czytam waszych postów tym bardziej uświadamiam sobie jakim laikiem jestem w tej dziedzinie
"Wędkarstwo muchowe to najpiękniejsza rzecz na świecie jaką można robić na stojąco"
Piszę poprawnie po polsku

#17 Grzegorz

Grzegorz

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 07 styczeń 2008 - 00:53

Jędrek, ja nie neguje przydatności fluorocarbonu do klasycznej nimfy, raczej jestem zdania że po zsumowaniu wszelkich za i przeciw wychodzimy na zero, więc w tym wypadku nie jest to żadne halo. Ale jeśli uważasz (nawet bardzo subiektywnie) że coś Ci ułatwia, pomaga itp. to choćby dla własnego komfortu trzeba to stosować. Z resztą tak samo jest z doborem muchy, pewnie dobrze znasz tę zasadę - łowisz tą w którą wierzysz. W innych muchowych technikach fluorocarbon może być jak najbardziej przydatny.
Maka, przyrównanie do bocznego troka mało właściwe, ale jeśli już go użyłeś to znacznie bardziej adekwatnym będzie porównanie typu - paproszek na bocznym, ale z obciążeniem dajmy na to 30 gram. Powiedz mi z łaski swojej ile delikatnych brań zauważysz z takim zestawem?
Pamiętaj też że cały czas rozpatrujemy leadcore i różne zbieżne przypony muchowe, ale do zastosowania ich przy n i m f i e , i tylko tutaj. Do tych innych technik muchowego łowienia sa one dostosowane, zalecane, a czasem i niezbędne. I słuchaj Jędrka, bo dobrze radzi
:)

#18 edvis

edvis

    Expert

  • Użytkownik
  • 4901 postów

Napisano 07 styczeń 2008 - 00:18

A teraz?

#19 Maka

Maka

    Pretendent

  • Użytkownik
  • 1086 postów
  • Koło:Ostrowy

Napisano 06 styczeń 2008 - 23:59

I o tym mówię, że ów przypony są stosowane przez wędkarzy. Streamer - wiadomo, a i także mokra mucha.

Edvis nie kapuję pytania :)

#20 Jędrek

Jędrek

    Forumowy Specjalista

  • Użytkownik
  • 554 postów

Napisano 06 styczeń 2008 - 23:51

Lead-core ma za zadanie pomóc z zejściem muchą (lekką z zasady) na bardzo głębokiej wodzie lub w silnym, rwącym nurcie. W większości jest używany podczas połowu troci/łososia na strimery. Rzadziej podczas połowu na mokrą muchę - ale tu mogą się mylić.
W wodzie ok. 1,5 m da rady spokojnie obyć się bez tego przyponu.


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych