Skocz do zawartości


Zdjęcie

Wiosenne szkiery 2018


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2 odpowiedzi w tym temacie

#1 skorupa

skorupa

    Expert

  • Admin
  • 1660 postów
  • LokalizacjaKłobuck

Napisano 20 maj 2018 - 12:29

Od dłuższego czasu chodził mi po głowie pomysł, aby odwiedzić Szwecję na wiosnę. Do tej pory jeździliśmy tylko na jesieni, ponieważ jeden wiosenny weekendowy wyjazd na pewną rzekę okazał się klapą i od tego czasu temat wiosennych wypraw nie był wcale poruszany. W tym roku całą zimę myślałem żeby ruszyć na szkierową miejscówkę znaną z jesiennych wypraw w maju. Maj to jak wiadomo temat śliski, w zależności od pogody było ryzyko że trafię na tarło szczupaka i związany z nim brak aktywności tej ryby. Rozesłałem kilka zaczepnych informacji w celu znalezienia ,,osoby towarzyszącej" ale chętnych brakowało. Nie dziwiłem się wcale - alkoholu piję mało, niewiele śpię, dużo łowię wobec czego jestem słabym współtowarzyszem na tego typu wyprawach, tak że byłem nawet gotowy jechać sam. Na początku maja zadzwoniłem do Mateusza który właśnie wrócił z wędkowania w Hiszpanii, aby zdał mi relację z wyprawy. Powiedział mi, że nie trafili z pogodą i złowił zaledwie kilka ryb godnych uwagi wobec czego jest na głodzie wędkarskim. Nie pomyślałem o nim wcześniej ponieważ jedziemy razem w to samo miejsce we wrześniu i nie sądziłem że będzie zainteresowany dwukrotnym wyjazdem w to samo miejsce jednego roku. Mateusz powiedział jednak: organizuj, nie będą brały to najwyżej się opalimy. Ze względu na różne plany wyjazd mógł być nie wcześniej jak 10 maja i nie mogliśmy wrócić później jak 25 maja. Po sprawdzeniu dostępności domków postanawiamy jechać na 6 dni od 12 maja. Szwecja wita nas piękną słoneczną pogodą, nie lubię takiej aury jeśli nie leżę na plaży. Wieloletnie doświadczenie pokazuje, że im gorsza pogoda tym lepiej. Wiatr i deszcz nie sprzyja komfortowemu łowieniu jednak powoduje wzrost aktywności zębatego kolegi tak, że bardzo lubię łowić w takich warunkach. Nie przejmujemy się tym jednak ciesząc się wyjazdem. Wiemy doskonale, że nie ma szansy na powtórzenie kapitalnych wyników z jesiennych wypraw, ustalamy więc, że uznamy wyprawę za udaną jeśli dziennie złowimy po 10 ryb na głowę i w czasie całego wyjazdu kilka ryb będzie miało powyżej 80 cm. Pierwszy dzień nie napawał optymizmem, wysoka temperatura, bezchmurne niebo i flauta sprawiły, że łowimy po kilkanaście ryb nie grzeszących rozmiarem. Próbujemy w płytkich zatokach, znanych z jesiennych wypraw. Co ciekawe różniły się bardzo przejrzystością wody, której temperatura była podobna czyli około 14 st. W zatokach z mętną wodą brań było bardzo mało, natomiast w klarownej wodzie szczupaków było więcej, ale ryby były ostrożniejsze i często odprowadzały nasze przynęty do łodzi .Kolejnego dnia wiatr zrobił robotę i mimo słońca pozwoliło to przechytrzyć pierwszą rybę której długość zakręciła się koło metra, tzn 98 cm. Ogólnie w kolejnych dniach wyniki były coraz lepsze co pozwoliło złowić dwie ryby delikatnie przekraczające metr 101 i 102 oraz jedną 97 cm. Z uwagi na słońce najwięcej brań było rano i wieczorem a największe ryby zostały złowione miedzy godzinami 9 a 11. Ostatniego dnia trafiamy na kapitalny fragment wybrzeża na którym do południa łowimy około 30 ryb z czego 11 przekracza 80 cm . Ryby są bardzo silne i niesamowicie grube. Podczas wyjazdu najlepiej sprawdzały nam się jerki o długości od 7 do 10 cm i gumy w podobnych rozmiarach. Całkowicie zawiodły obrotówki i wahadła, na które to nie złowiliśmy ani jednej ryby. Presja na wodzie bliska zeru. Na promie z łodzią byliśmy tylko my, a na wodzie spotkaliśmy dosłownie kilka łódek. Po raz kolejny wyprawie towarzyszyło hasło " Nie przyjechaliśmy tu dla przyjemności " W łodzi byliśmy przed wschodem słońca ok. 4.30 a k wędkowanie kończyliśmy około 21.30 z dwugodzinną przerwą na posiłek i krótką drzemkę między 15 a 17 .Podsumowując w 6 pełnych dni łownia złowiliśmy we dwóch 247 szczupaków z czego 23 przekroczyło 80 cm a 4 zakręciły się koło metra. Kilka razy próbowaliśmy połowić okoni w znanych nam miejscówkach, ale albo ich tam nie było albo brały mizernie. Złowione okonie sikały mleczem wobec tego winą za słabe efekty było pewnie ich tarło. Powtórka jesienią, już nie możemy się doczekać

Załączone miniatury

  • 20180514_075237_resized.jpg
  • 20180514_092212_resized.jpg
  • 20180516_105009.jpg
  • 20180517_111910.jpg
  • 20180513_182233_resized.jpg
  • 20180518_063509.jpg
  • received_1770512783010359.jpeg
  • 20180518_104942.jpg
  • received_1770545639673740.jpeg
  • 20180514_184249.jpg
  • 20180514_184256.jpg
  • 20180513_093625_resized.jpg

Nie piszę poprawnie po polsku.
Piłeś-nie pisz.

#2 Kropa

Kropa

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 640 postów

Napisano 21 maj 2018 - 21:11

bajka, Marcinie gratuluję i zazdraszczam , pozdr



#3 Maniek_N

Maniek_N

    Pretendent

  • Admin
  • 1317 postów
  • LokalizacjaRędziny

Napisano 31 maj 2018 - 20:54

Cieszę się, że wyjazd wypalił a i artykuł fajnie się czyta chociaż w temacie "zaczepnych informacji" zdanie mam inne :)


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych