Skocz do zawartości


Zdjęcie

Szkiery 2017


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
17 odpowiedzi w tym temacie

#1 Wojtek

Wojtek

    Prawie Jak Wędkarz

  • Użytkownik
  • 400 postów

Napisano 03 październik 2017 - 23:16

Wczoraj wróciłem ze szkierów - Blekinge. Przed wyjazdem rozterki. Pogoda: jaka będzie .. czy nie będzie flauty. Ciągłe śledzenie yr i windguru, a prognozy następujące: będzie wiało (nawet bardzo) ale niestety będzie dużo słońca. Tak też było. Dodatkowo wiatr wschodni, albo południowo-wschodni. Też niepewność: przez ostatnie dwa lata był przeciwny, czyli rozpoznane miejscówki mogą nie działać (a raczej na pewno nie będą działać), trzeba będzie ryby szukać od nowa. Wiadomo: jeszcze istotniejsza kwestia to ryby w łowisku, ale to akurat problem nie naszej wyprawy. Trzeci raz pod rząd to samo miejsce. Ryby są na bank i to konkretnie wiadomo gdzie. Szwedzkie szkiery to taka nietypowa woda, że dwie bliźniacze zatoki położone obok siebie różnią się tym, że w jednych jest tysiąc szczupaków, a druga jest prawie pusta. W tym roku zamierzam łowić tylko w tych pierwszych :)

 

Prom dopływa, pojawiają się wyspy, krew w żyłach zaczyna mocniej pulsować.

 

A-1-otwar_qrxreqq.jpg

 

Wracając do łowiska: odpada proces poznawczy. Jadę po swoje: ja + dwóch kolegów. Oni pływają na łódce, ja na pontonie którego wiozę z Polski.

 

Pierwszy dzień: docieramy na miejsce i pojawiają się problemy techniczne. Kolega który sobie zrobił jeszcze w Polsce kapitalny uchwyt na sonar nie może go przymocować. Konstrukcja pawęży łodzi jest tak specyficzna, że pozostaje nam tradycyjne rozwiązanie: "nie dziaduj: zwiąż drutem". Moje mocowanie do konstrukcji uchwytu na kotwice też wymaga przeróbek. Mija trochę czasu zanim ogarniamy temat (dochodzi rozłożenie pontonu, wypakowywanie gratów: wiadomo). Wypływamy w okolicach południa. Łowię jakiegoś szczupaczka, następnie namierzam sonarem okonie i .. wpadam w trans. Po złowienie około 50 szt. gdy zbliża się wieczór przypominam sobie, że przyjechałem złowić metrówkę .. i doławiam parę szczupaków. W sumie za dzień 7 sztuk.

 

Drugi dzień to już wypłynięcie po 6:00 i powrót przed 19:00 (tak też będzie przez wszystkie następne dni łowienia na mojej jednoosobowej jednostce). W końcu: "dla przyjemności to my tu nie przyjechali". 

Wieje, jest sporo chmur: podręcznikowo. A ryby nie są na braniu. Dryf na plosie nie przynosi efektów. Wychodzi parę rybek, ale szału ni ma. Generalnie tam gdzie woda w zeszłych dwóch latach była brudna, teraz jest czysta - kryształ. A to tylko głębokości od 50cm do 130cm. Jakkolwiek sprawa nie jest skomplikowana: na nawietrznej zawsze mętna, a i na nawietrznej przeważnie łowię. Ryby nie biorą nawet w tej mętnej. Dają się dopiero wyciągać z okolicy trzcin. Jakkolwiek jest patent: na większości ustawień ryba. Ustawień setki. Dziesięć rzutów .. i dalej. I tak cały dzień: łapy bolą od sznura kotwicznego. Wydłubałem 28 sztuk. Większość ryb ok 70 cm (waleczne, jak to szkierowe) w tym jedna zdjęciowa (>80 cm):

 

A-81-cm-2_qrxxeap.jpg

 

Trzeci dzień:

Słońce zaczyna dominować. Tak pozostanie do końca. Czasami zasłoni go jakaś chmurka, ale generalnie "lampa" będzie towarzyszyć nam już do końca wyprawy.

Odnośnie łowienia: skoro już wiem gdzie i jak pozostaje realizować temat. Podpływam do trzcinek (wcześniej wiadomo dryf przez ploso: trochę rybek się łowi, ale wyników jakie dawały takie spływy w zeszłym roku próżno szukać) i zaczynam dłubaninę. Dostaję dość wcześnie rybkę 80+:

 

B-szczupa_qrxrwhp.jpg

 

Parę przestawień i na kaitka 4 cale na 3 gr główce z pierwszego opadu branio-zaczep. Hol dość spokojny: mamuśka ma już swoje lata to szaleć nie zwykła. Wciągam ją do pontonu i wiem, że jest meter. Nawet nie mierzę, tylko odpalam silnik i podpływam z nią do kumpli którzy akurat pływają blisko mnie, żeby pomogli z aparatem Pomiar: 107 cm. Ryba gruba:

 

B-szczupa_qrxrwhr.jpg

 

B-szczupa_qrxxxss.jpg

 

 

 

Jest radość, spełnienie i co tam jeszcze można powiedzieć po złowieniu metrówki. 

 

Tego dnia łowię jeszcze trochę w okoniowych miejscach. Złowił mi się mój największy okoń wyprawy: 36 cm:

 

B-okon-36_qrxrwpe.jpg

 

.. i przy tym okoniowaniu, na zółtłego twistera jazior 57 cm (oczywiście PB):

 

B-Jaz-57-_qrxrwpq.jpg

 

Mega dzień. Szczupaków dzisiaj 27 szt.

 

 

Czwarty dzień: rozluźnienie, w końcu wczoraj padł meter .. a żarówa niesamowita. Zero chmurki na niebie. Szczupaki nie na braniu, nie wychodzą znikąd .. więc okonie. Też nie biorą. Widać stada na echo a wyników brak. Na paprocha uwiesza mi się szczupak. W podbieraku znajduje "lukę" i czmycha.  Rwę siatkę podbieraka, przeciągam przez nią kijek z kołowrotkiem i doholowuję "gadda" 78 cm do łapy. Powtórka z rozrywki. Dwa lata temu miałem dokładnie taką samą akcję. Też prawie dokładnie w tym samym miejscu, też na paprocha .. tylko wtedy rybka była 80+.

 

Późnym wieczorem odwiedzam miejscówkę gdzie wczoraj padł meter .. i przytulam drugi meter:

 

C-101-cm-_qrxrwhs.jpg

 

C-101-cm-_qrxrwha.jpg

 

Piątego dnia. Zaczynam od zawietrznej z uwagi na to, że jest po drodze (od pomostu gdzie stacjonuję) .. a na czystej wodzie wychodzą rybki. Zacinam fajną rybkę 83 cm.

Przed łowieniem w Szwecji do kolegów którzy są ze mną (pierwszy raz w Skandynawi), jak kaznodzieja mówię: słuchajcie - ryby to ryby. Fajnie jest złowić, ale najważniejsze, żebyśmy wrócili w całości. Bez kontuzji. Żeby się nikt nie zakolczykował kotwicą itp.Uważajcie - ryb będzie dużo: łatwo o chwilę nieuwagi. Tą właśnie złowioną rybkę trzymałem już za żuchwę gdy zrobiła piękne odbicie z dna pontonu i rozpierdzieliła mi opuszek lewego kciuka na pół. Krwi na dnie łodzi było jak w masarni. Dobrze, że koledzy byli akurat blisko, podjechali i pomogli mi z "zaizolowaniem taśmą izolacyjną" palucha z którego ciekła krew ciurkiem.

Cała operacja się odbywała gdy ryba jeszcze była nie odpięta.

Skoro już byli przy mnie to nawet ją obfociłem. Mniej więcej tak wygląda robienie "dobrej miny do złej gry".

 

D-83-cm-p_qrxrwrr.jpg

 

W głowie kołatały mi słowa: zakażenie, szycie. ..  Dałem jakkolwiek jakoś radę. Do końca wyjazdu musiałem się nauczyć nowej techniki kręcenia korbką. Zakażenia nie było (żona mi odkaziła ranę wczoraj :) ). Kciuk do dzisiaj wygląda jakby "Mokotów" chciał mi go upierdzielić .... ale wracając do ryb. Dołowiłem jeszcze jedną rybkę 80+ i dwie rybki: 90cm i 91 cm. Ta 91 wzięła na paprocha: 55mm: kijek microlflex 0,5 do 5 gr cw., plecionka 0.06mm, przypon dragona 3 kg. Branie to oczywiście zaczep, który ożył przy "odstrzelaniu z ręki".

 

D-90-cm-p_qrxrwrn.jpg

 

D-90-cm-p_qrxrwre.jpg

 

.. i ta na paprocha:

 

D-91-cm-p_qrxrwrs.jpg

 

Dużo emocji.

 

Szóstego dnia zabieram kolegów pokazać im rzeczkę (gdzie w zeszłym roku dziennie łowiliśmy kilkadziesiąt ryb, w tym były trzy metrówki). Tym razem już pierwszy rzut oka mówi mi, że nic z tego. Woda wysoka, szybka, brudna. Dodatkowo w chwili gdy przybyliśmy (a było to po 9:00 gdyż od tej godziny otwarty jest sklep gdzie można kupić licencje) widzimy dwa autokary szwedzkiej podstawówki (dzieci ok 3-5 klasa), gdzie 3 osoby ładowały się na aluminiowy (zajebiście głośny) kajak i zaczynały spływ. Czekaliśmy aż wszyscy odpłyną .. z pół godziny. Czy może być gorzej. Może: po ok 3 godzinach wracali.

Złowiłem 3 ryby (z pięciu w sumie) rozmiarami nie powalające:

 

E-rzeczka_qrxrwxp.jpg

 

Szybciej skończyliśmy łowienie na rzece niż planowaliśmy tym samym jeszcze wieczorem miałem godzinkę, żeby popływać na szkierze .. dołowiłem 4 rybki, w sumie za dzien: 7 szt.

 

7 dzień: żarówa. Wiatr już bardziej kręci: czasami bardzie południowy niż wschodni. Szkwały chcą urwać łeb. Rano przypływa do mnie foka i za cholerę nie chce odpłynąć. Mam opory żeby rzucać, kto wie co jej odbije, a takiego przyłowu zdecydowanie nie chcę. Biorę ją jednak za dobrą monetę (czyt. talizman). Może przyniesie szczęście. I źle nie jest. Jest ryba 80+, jest ryba 90+ :

 

F-90-cm-s_qrxrwxx.jpg

 

.. i jest trzecia metrówka (już druga 101 cm):

 

Chyba najsilniejsza ryba z jaką miałem dotychczas w życiu do czynienia. Torpeda. Może dlatego, że taka chuda (a raczej właściwie chudy - bo to samiec). Po holu spodziewałem się więcej, aczkolwiek .. meter to meter.

 

F-100-cm-_qrxrwxw.jpg

 

Kumple znowu pomogli przy foceniu.

Łowię dzisiaj 30 szt "paików", a na drugiej łodzi dziwny dzień: jeden kumpel ma tylko 3 szt. (ale w tym jedną rybkę 90+ ).

 

Przedostatni dzień: bardzo mocno wieje. Dostaję telefon od Danka, że dotarł z Pawłem do Szwecji (są blisko mnie), a że do domku gdzie mają stacjonować wejść mogą dopiero po 12:00 to rozkładają się przy jednym mostku .. okonie trochę podłubać. Podpływam do nich na bajerkę. Chwilkę gadamy .. i wracam. Atakuję nawietrzny cypel przy trzcinkach. Wieje niesamowicie. Podmuchy takie, że ciężko ustać na pontonie. Na podwodnym garbie z tego cypla zapina mi się ryba. Wczorajsza metrówa wydawał mi się "turbogrosikiem", ale teraz zastanawiam się czy czasem nie przyłowiłem łososia. Ryba wbiła mi się w trzciny, gdy na kołowrotku hamulec był już tak przykręcony, że ciężko ręką szło wyciągnąć plecionkę ( 0.28mm powerpro). Całej sytuacji przygląda się obok z łodzi szwedzka ekipa. W końcu opanowuję sytuację ... i przytulam czwartą metrówkę.  Focę ją samemu, wypuszczam i z kolejnego rzutu wychodzi rybka 86 cm. Następnie zrywa mi się kotwica - pęka trytka - zabezpieczenie na wypadek zaklinowania się jej w kamieniach i zdmuchuje mnie w tym wietrze z prędkością >2m/s (mojego pontonu) w trzciny. Odpalam silnik i wyprowadzam ponton na ploso. W tym dryfie wysadzam koleżankę 86 cm z pontonu. Naprawiam kotwę. Staję. Zastanawiam się nad tym co się wydarzyło. Dzwonię do Danka mówiąc mu, że mam czwartą metrówkę! Dzwonię też do kumpli z którymi przyjechałem i do Skorupy. Dużo emocji się nagromadziło: próbuję uzewnętrznić. Chcę wracać na miejscówkę .. a tam już zakotwiczeni Szwedzi widzący całą sytuację. Machali tam 1,5 godziny. Trochę zachowanie rodem z Turawy. W sumie w sztukach tego dnia 18.

Czwarta metrówa:

 

G-czwarta_qrxrwxa.jpg

 

G-czwarta_qrxrwnh.jpg

 

 

 

Ostatni dzień: bez historii. Łowię 17 szt. Kończę znacznie wcześniej niż dotychczas: trzeba poskładać ponton, posprzątać domek. Standardowe procedury. Przed spłynięciem mam jeszcze solidne branie: ryba prostuje kij. Kołowrotek gwizdnął: oddając błyskawicznie 2 metry plećki .. i spinka. Może i dobrze. Po piątej metrówce chyba bym zwariował ze szczęścia ;)

Koniec. Czas wracać.

 

Zakonczen_qrxrwnx.jpg

 

Podsumowując wyszło w sumie 176 szczupaków. 3 ryby 90+, 4 ryby 100+. Miałem przed tą wyprawą pięć metrówek na liczniku, teraz mam dziewięć . Co można więcej powiedzieć.

Szwecjo. Do zobaczenia za rok.


Tam gdzie nie ma ludzi jest pięknie ... dziwny zbieg okoliczności.

#2 michalwestham19

michalwestham19

    Pretendent

  • Użytkownik
  • 1273 postów

Napisano 04 październik 2017 - 05:13

Dziękujemy za ciekawą lekture !

Użytkownik michalwestham19 edytował ten post 04 październik 2017 - 05:14

Wędkarstwo nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem;)

#3 Maniek_N

Maniek_N

    Pretendent

  • Admin
  • 1258 postów
  • LokalizacjaRędziny

Napisano 04 październik 2017 - 06:47

No to się połowiło :)

#4 skorupa

skorupa

    Expert

  • Admin
  • 1637 postów
  • LokalizacjaKłobuck

Napisano 04 październik 2017 - 12:28

Opowiadanie jak zwykle klasa !!!! :fajosko:

Gratulacje  :klaszcze:  :klaszcze:


Nie piszę poprawnie po polsku.
Piłeś-nie pisz.

#5 aigle

aigle

    Admin

  • Admin
  • 2561 postów
  • Koło:Starówka
    Salmoklub Częstochowa
  • LokalizacjaCzestochowa

Napisano 04 październik 2017 - 17:12

Gratuluje wyprawy.

Szwecja we wrześniu ...  to jak łowienie na zbiorniku Huty na tyczkę. Setka ryb ;-) 


Casting leczy kompleksy krótkiego kija :-)

#6 tomaszpachalski

tomaszpachalski

    Bosman Wędziska

  • Użytkownik
  • 807 postów
  • LokalizacjaStarokrzepice

Napisano 04 październik 2017 - 18:03

Pełna profeska! Moje gratulacje i czapki z głów!  :hoold:  :hoold:  :klaszcze:  :klaszcze:


Dołączona grafika
Dołączona grafikaDołączona grafikaDołączona grafika

#7 Porębiusz

Porębiusz

    Nieśmiały Gaduła

  • Użytkownik
  • 143 postów
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 06 październik 2017 - 12:11

Świetna relacja.Rybek nie brakowało,rozmiary też beretką kręcą.

W nawiązaniu do tego szczupaka co Cię"pogryzł".Osobiście sam odnosiłem rany mniejsze bądź większe(haki,scyzoryk,kij w nodze itp),to pewnie też nie pierwszy Twój przypadek.Zastanawiam się dlaczego tachając ze sobą i tak dużo gratów nie nauczyło mnie to zabierania jakiejś mini apteczki,przecież taki kawłek opatrunku,bandaż i mini flakonik octaniseptu,wszystko w małym woreczku w niczym by nie zawadzało.

Część fotek jak zrozumiałem robiłeś będąc sam w pontonie,możesz się podzielić jak to robisz?

Z góry dzięki i pozdrawiam :D


Ryby nie grzyby,po deszczu nie rosną...

#8 Wojtek

Wojtek

    Prawie Jak Wędkarz

  • Użytkownik
  • 400 postów

Napisano 06 październik 2017 - 20:17

Dzięki Chłopaki. 

Porębiusz. Większość fotek, żeby nie powiedzieć wszystkie oprócz dwóch metrówek, 90-tki i kmiotka z rzeki zrobiłem sobie sam. Mój sposób jest taki: ustawiam aparat na chlebaku (z decathlona) z przynętami (musi być dość obciążone - stabilne). Aparat to lustrzanka olymp. Ważna rzecz to pasek aparatu zaczepić o coś (o dulkę itp.). Jakby się zdarzyło szczupakowi chlapnąć ogonem, żeby nie stał się aparatem "podwodnym".  Kupiłem do niego pilot bezprzewodowy (widać go na większości zdjęć, trzymam go zazwyczaj w prawej ręce). Ustawiony mam spust migawki na zwłokę 2 sekundy: przez ten czas po naciśnięciu "guziczka" w pilocie jestem w stanie ładnie ustawić rybę. Idealnie byłoby 4 sekundy, ale opcje w olku mam trzy: bez zwłoki, 2 sekundy i 10 sek.: to już za długo, żeby zrobić 5-6 fotek musiałbym rybę trzymać ponad minutę. A tak cykam sobie serię około 8-10 fotek w miarę rozsądnym czasie i jakiś kadr później z tego da się wybrać. 

Prawie zawsze doświetlam lampą (ustawy od 1/4 do 1/64 - zależne od światła). Czas mam zawsze 1/180 (przy otwartej lampie krócej się niestety w moim olku nie da .. ale to wystarczy) i teraz jasność fotki reguluję wyłącznie przysłoną. W większości przypadków dobre jest ustawienie F8 lub F9, bywa gdy jest jasno (na przykład świeci ostre słońce dochodzę do F13), ale generalnie zawsze jestem na manualu, czas: 1/180, wartość otwarcia przysłony F9. Gdy złowię rybę późnym wieczorem (mało światła) dokładam ISO nawet do 1600 (później ziarno - tyle oczywiście ile się da - usuwam w szopie) i schodzę z czasem nawet do 1/50 .. i chyba tyle.  Może to trochę skomplikowanie opisałem, ale robię tak fotki już ponad 10 lat, prawie zawsze trafiam dobrze z ustawieniem czasu do przysłony bez żadnego próbnego zdjęcia. 

 

Co do apteczki: miałem wszystko, ale najważniejsze że miałem taśmę izolacyjną. Próby zabandażowania rozcięcia na pół opuszka mojego kciuka wychodziły bez powodzenia. Opatrunek z miejsca robił się cały mokry od krwi i odpadał. Dopiero plaster i na to taśma izolacyjna ogarnęły temat. Przy okazji dość dobrze "związały" dwa rozcięte kawałki, zawiązało się to jakoś i nie trzeba było szyć ... ale co najważniejsze umożliwiły mi dalsze łowienie. Mogłem sobie rękę do wody wsadzać, dalej ryby chwytać za żuchwy tą ręką .. nic się nie odkleiło itp. Polecam. Powiem więcej: jest to obowiązkowy punkt w apteczce.

Pozdrawiam.


Tam gdzie nie ma ludzi jest pięknie ... dziwny zbieg okoliczności.

#9 Porębiusz

Porębiusz

    Nieśmiały Gaduła

  • Użytkownik
  • 143 postów
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 06 październik 2017 - 21:13

.  Może to trochę skomplikowanie opisałem, ale robię tak fotki już ponad 10 lat, prawie zawsze trafiam dobrze z ustawieniem czasu do przysłony bez żadnego próbnego zdjęcia. 

 

Nie skomplikowane ale wyczerpujące do granic możliwości,10-cio letnia praktyka,lusterko oraz zdrowe podejście przy obróbce cieszą potem nasze oczy.Zauważyłem sam że trzymasz w dłoni jakąś remotkę,i szczerze zastanawiałem się jak"instalujesz" aparat w pontonie,na łodzi istnieją dużo lepsze możliwości podwieszenia głowicy kulowej itp.Pytając miałem cichą nadzieję że w odpowiedzi usłyszę o jakimś racjonalizatorskim rozwiązaniu,ale jak widać można i tak.Nie zrozum mnie źle,bo jak wcześniej wspomniałem nawet w połowie nie spodziewałem się tyle o samych parametrach ekspozycji.Sam wszędzie włóczę się z aparatem,ostatnio zawsze towarzyszy mi bezlusterkowiec Canona ale z matrycą identyczną jak w lustrzankach APS-C i obiektywem 15-45mm.Jako podręczny traveler jest super,mały i leciutki.

Dzięki wielkie i pozdrawiam życząc kolejnych metrówek także w Polsce :)


Ryby nie grzyby,po deszczu nie rosną...

#10 Wojtek

Wojtek

    Prawie Jak Wędkarz

  • Użytkownik
  • 400 postów

Napisano 07 październik 2017 - 00:46

He. Sam się zastanawiam właśnie nad czymś takim: jakiś bezlusterkowiec z dobrą matrycą. Szło by go przyczepić na stałe gdzieś na balonie (tak jak piszesz głowica kulowa etc.) ... w Tokarexie mają fajne mocowania - przykleja się je na gumie i można do tego zamocować wszystko. Przed tegoroczną wyprawą do Szwecji byłem trochę zarżnięty robotą. Nawet nie zdążyłem przetestować pontonu (kupiłem go z pół roku temu), pierwszy raz napompowany przeze mnie w Szwecji (fakt, kupiłem zestaw naprawczy, jakby coś ciekło to bym to zakleił). Pojechałem na Łódzką w Cz-wie i na szybkim własnym projekcie zleciłem chłopakom wyspawanie mi mocowania uchwytu na kotwice  na pawęż ( w  Tokarexie chciałem wcześniej kupić ich flagową rolkę z knagą na "dziub" - ale powiedzieli mi, że brak na stanie. Pierwszy możliwy termin dostawy: październik).  Kupiłem za to pompkę akumulatorową .. i to jest git. Dwie minuty i ponton napompowany. Fakt, ze złożeniem podłogi trzeba się trochę napierdzielić ( i żeby zrobić to komfortowo trzeba dwóch osóB), jakkolwiek jakiś problem odpada. To samo przy składaniu. Pompka działa w dwie strony. Wysysa powietrze błyskawicznie: można bardzo dokładnie ponton złożyć (zajmuje jako bagaż znacznie mniej miejsca).

Z foceniem tak jak opisałem wyżej jest ten problem, że obiektyw mimo iż szerokokątny przy metrówkach jest za blisko (układany na pudełku). Trzeba robić różne dziwne pozy, a i tak ryba bywała obcięta. Ten problem na bank rozwiążę do przyszłego roku. Umocuję gdzieś na pontonie mini statyw w okolicach dziobu i tam będę sobie podpinał jakiś mocno szerokokątny aparat (jednak mniejszy, a zwłaszcza lżejszy niż typowe lustro) który zakupię na tą okazję. Jakkolwiek musi być możliwość zakupu do niego pilota, bądź może być wyzwalany głosem ... wymyślili już coś takiego ?? ... nie jestem na bieżąco :)

Pozdro


Tam gdzie nie ma ludzi jest pięknie ... dziwny zbieg okoliczności.

#11 Porębiusz

Porębiusz

    Nieśmiały Gaduła

  • Użytkownik
  • 143 postów
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 07 październik 2017 - 15:31

Ja zarąbany robotą jestem na okrągło,ale dzięki niej zwiedzam świat,więc bardzo nie narzekam,automatyka w której grzebię zawodowo też mnie kręci,szkoda że mocno to wszystko koliduje z moją wędkarską pasją,to chyba jedyny poważny minus w tym wszystkim.

O pilotach sterowanych głosem słyszałem,tyle że chodzi o kamerki GoPro,o pilotach takich do aparatów jeszcze nie słyszałem,ale też nie szukałem więc kto wie...

Systemu Olków nie znam niestety,pojęcia nie mam jak tam Zuiko rozwiązało bądź dopasowało szklarnie do bezlusterkowców.Jeśli system budowany jest od podstaw to wybór szkiełek będzie skromny.Osobiście wybrałem Canona z wygody,jestem canonierem od zawsze,tzn.gdy pojawiły się ich pierwsze digitale.Skusiła mnie ta duża matryca w małym body,znajomość systemu oraz możliwość stosowania dowolnego obiektywu systemu  pasującego do jakiej kolwiek lustrzanki EOS po zastosowaniu odpowiedniego adaptera.Ale i tak stosuję do tego maleństwa dedykowane obiektywy mimo że trochę mam tych lustrzankowych,bo z zapiętym słoikiem lustrzankowym taki aparacik wygląda bardzo groteskowo,no i cała miniaturyzacja bierze w łeb,wyważenie też niemożliwe.Najszerszy canonierski obiektyw do eMek to 11-22mm,jednak ja wybrałem 15-45mm.ze względu na wszechstronność,ale w pontonie z pewnością lepiej by się sprawdził ten pierwszy.Canon EOS M doczekał się dotychczas siedem szkiełek,podobnie wypadają też inni producenci,czy na te kilka lat rozwoju to dużo czy mało nie oceniam.Wiem jedno że to są początki,szkiełka na amatorskim poziomie co już po cenach widać.Wiem też że trochę wiedzy i wprawy wystarczy by robić tymi maleństwami równie piękne obrazki jak zaawansowanymi lustrami.Wiem też że kasy nie wyrzuciłem w błoto i obecnie nie pamiętam kiedy ostatnio fociłem lustrzanką,Wiem też że po założeniu stałki 22mm aparacik bez problemu mieści się w kieszeni każdej kurtki.

Reasumując ja wiem już trochę z praktyki,mam własne spostrzeżenia.Ty aby się przekonać co to takiego to bezlusterkowe pudełeczko musisz sam go pomacać,popstrykać,bo teorii w necie znajdziesz bez liku.Ale i te teorie mimo że nie rzadko skrajne są pomocne.

Udanych operacji na żywym organizmie :)

Pozdro


Ryby nie grzyby,po deszczu nie rosną...

#12 skorupa

skorupa

    Expert

  • Admin
  • 1637 postów
  • LokalizacjaKłobuck

Napisano 11 październik 2017 - 15:17

Skoro tytuł artykułu to ,,Szkiery 2017 " pozwolę sobie wkleić w tym temacie kilka zdjęć z wyprawy którą odbyliśmy tydzień przed Wojtkiem 

 

W wielkim skrócie nasze łowienie polegało na szukaniu podwodnej roślinności, im więcej zielska tym trudniejsze łowienie ale więcej ryb ;)

 

Napisał o tym Marek  tutaj 

 

http://jakzlowic.pl/index.php/blog/

 

Przez tydzień w 6 osób (dwie osoby większość czasu polowały na okonie)   złowiliśmy 780 szczupaków z czego 6 ryb przekroczyło 100 cm, oprócz tego kilkanaście okoni otarło się o 40 cm a jako rodzynek złowiony został lin o długości 56cm  ;)

 

Podobnie jak u Wojtka nie obyło się bez operacji , dwa razy szczupaki postanowiły opuścić pokład zostawiając w naszych dłoniach przynęty ;)

 

Mocne kombinerki i Finlandia Limonkowa są niezwykle pomocne w tego typu operacjach :)

 

 

 

 

Załączone miniatury

  • 21686477_10213955110930341_7926201782931164571_n.jpg
  • 18767727_10213975134270912_1015577247450664410_n.jpg
  • 21768021_1786179464744750_4223426095453469702_n.jpg
  • 21687943_10213955154411428_6246802902737312720_n.jpg
  • 22046630_859187834242399_352663522269157640_n.jpg
  • 22046716_859188314242351_2667535888908928537_n.jpg
  • 21761905_10213975209032781_1112003971106934445_n.jpg
  • 21764966_10213975207312738_7974576990786933496_n.jpg
  • 21617861_10213975146471217_4200815826733622692_n.jpg
  • 21687964_10213975230673322_1987040858732147885_n.jpg
  • 21761954_10213975199032531_5092248499852842874_n.jpg
  • 21762198_10213975175511943_2081219818245376927_n.jpg
  • 21765184_10213975137030981_6199116966586622638_n.jpg
  • 21767926_859190734242109_442518072782373570_n.jpg
  • 21768026_10213975191672347_1562078042677374222_n.jpg
  • 21768258_859191677575348_1909082170374367208_n.jpg
  • 22007360_859191350908714_2182840605410221336_n.jpg
  • 22007791_10214587750907157_1153460763490959634_n.jpg
  • P9160035.JPG
  • P9170054.JPG
  • P9210535.JPG
  • P9210544.JPG
  • P9220560.JPG
  • 21768170_859188560908993_8399647291338631152_n.jpg
  • 22046171_859189084242274_43763346034435907_n.jpg

Nie piszę poprawnie po polsku.
Piłeś-nie pisz.

#13 Maniek_N

Maniek_N

    Pretendent

  • Admin
  • 1258 postów
  • LokalizacjaRędziny

Napisano 11 październik 2017 - 19:34

Ilości hurtowe a wypad mega udany. Graty.

#14 aigle

aigle

    Admin

  • Admin
  • 2561 postów
  • Koło:Starówka
    Salmoklub Częstochowa
  • LokalizacjaCzestochowa

Napisano 11 październik 2017 - 20:31

3 ekipy w jednym czasie . Wszystkich wywiała pogoda nad rzekę. Ostatni , Danek mi mówi , że nad rzeką wydeptane ...pewnie na żywca łowili.  :D

Pamiętam jak dawno temu pisałem otwarcie na forum nazwy gdzie wędkowałem. Pozostali szyfrowali . Na ten czas 11 osób przez kilka dni depcze po Ronnebyan i się dziwią że chyba ktoś przed nimi ryby wybił .  :rolleyes:  :rolleyes:

 

ps. Na  wyprawę należy zabierać 4 butelki na domek .... inaczej nawet 5 na łeb jest mało  :fajosko:


Casting leczy kompleksy krótkiego kija :-)

#15 skorupa

skorupa

    Expert

  • Admin
  • 1637 postów
  • LokalizacjaKłobuck

Napisano 12 październik 2017 - 12:41

Jasiu bo nie kumam . Co jest winne temu że nie połowiliśmy nad rzeką ? To że pisałeś otwarcie , to że szyfrowali , żywiec , czy Danek ? ;)


Nie piszę poprawnie po polsku.
Piłeś-nie pisz.

#16 aigle

aigle

    Admin

  • Admin
  • 2561 postów
  • Koło:Starówka
    Salmoklub Częstochowa
  • LokalizacjaCzestochowa

Napisano 12 październik 2017 - 19:51

Wiatr nad morzem.

Przez wiatr wydeptywane są ścieżki nad rzeką.

Danek jak zacznie pić ,  to go zabiorę w inne miejsca  i złowi  :D


Casting leczy kompleksy krótkiego kija :-)

#17 edvis

edvis

    Expert

  • Użytkownik
  • 4902 postów

Napisano 12 październik 2017 - 22:28

No to żeśta doku.wili do pieca. Zazdrość to u mnie cecha abstrakcyjna. Bardzo się cieszę, że tak się Wam połowiło. Te wisiorki w dłoniach - ja pier.olę - niezły horror. Przypomnę tylko, że spinning i mucha rządzą się swoimi prawami i nie zapominajcie o jakichkolwiek okularach, bo dłoń, czy ewentualnie ramię to pikuś w porównaniu z okiem. Super fotki. 



#18 rawit

rawit

    WĘDKARZ ROKU 2011 .

  • Użytkownik
  • 747 postów
  • Koło:Hutmar
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 16 październik 2017 - 21:10

Fajny artykuł i piękne ryby gratuluje Wam udanych połowów. Wojtek Twoje zdjęcia są jak zawsze mega fajne ale najbardziej podoba mi się zdjęcie z wyprawy Skorupy ze szczupakami łowionymi pod promem Stena Line.


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych