Skocz do zawartości


Kawały na WCP - :) (bez przekleństw)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
907 odpowiedzi w tym temacie

#21 andziol

andziol

    Expert

  • Ś.P. - Uczestnik Wiecznych Łowów
  • 1840 postów
  • LokalizacjaCzę-wa, Stradom

Napisano 04 marzec 2011 - 15:00

Panowie - litości :hoold: :rolft4: :oczko: :)
andziol

ART-BUD WYKOŃCZENIA WNĘTRZ



Dołączona grafika Piszę poprawnie po polsku
Staram się przynajmniej.

#22 Guest_Gregor_*

Guest_Gregor_*
  • Gość

Napisano 04 marzec 2011 - 11:40

Może opowiedzieć jak z kolei helmuty w czasie rozpętanej przez siebie wojny potraktowały moja rodzinę ? Załóż Edmund nowy temat : wspomnienia z okupacji. To sobie pogadamy o dobrych szkopach.

tu kawały miały być np :
Szli razem murzyn i rabin. I co ?

I nic, snajper za długo się wachał.

#23 edvis

edvis

    Expert

  • Użytkownik
  • 4901 postów

Napisano 04 marzec 2011 - 08:41

nie wypada śmiać sie z czyjegoś nieszczęścia

Trochę Stempel, jak zwykle przesadzasz. Ja tu nie zamierzam się śmiać z czyjegoś nieszczęścia. O inidiańcach i kowbojach też trochę kawałów jest, a może mój pradziadek był Apaczem i co mam zrobić? Bratać się z Bin Ladenem?
A poważniej -
mój dziadek został przewieziony do Niemiec na roboty i z tego, co opowiadał, to lepiej był traktowany przez Niemców, niż potem przez Polaków - sprzedawczyków komunistycznych ( Mój dziadek miał na imię Jan i Niemcy go prosili - Johan, zostań w Niemczech. Jesteś pracowity, będzie Ci dobrze. Mało tego, był rzekomo na robotach w Nieczech, ale on tam normalnie od nich dostawał wypłatę, a u nas, jakby tylko Polak mógł, to jednego i drugiego by wykopcił bez mydła bez grosza, jakby się dało - taki jest Polak ). Drugiemu zaś dziadkowi Ci sami Psedudopolacy z SB przerzucali węgiel w piwnicy, żeby cokolwiek na niego znaleźć ( u mojego dziadka w mieszkaniu było pierwsze zebranie NSZZ w Częstochowie, a ojca nie udało im się internować ), także wystarczy i przyjacielu przeczytaj parę kawałów od pierwszej strony innych, niż te które Ci się nie podobają ( dzisiaj poczytałem i się uryczałęm ze śmiechu powtórnie ), a polepszy Ci się humor, bo coś ostatnio coś mocno walczysz nie z tymi, z którymi trzeba.
Wojtek napisał o poezji. Znam parę wierszy na pamięć, ale to nie ten temat. Naprawdę poezja wysokich progów Pani Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej, jakby co. Poczytaj - warto.

#24 Wojtek

Wojtek

    Prawie Jak Wędkarz

  • Użytkownik
  • 400 postów

Napisano 03 marzec 2011 - 23:58

Stempel .. wrzuć na luz. Wchodząc na "kawały" nie spodziewaj się górnolotnej poezji ... o Żydach jest mnóstwo kawałów .. o Polakach też .. zwłaszcza w hameryce je sobie upodobali (tzw. polish jokes). Ja tam śmiałem się z nich do bólu brzucha .. zwłaszcza z tych odzwierciedlających realną rzeczywistość.
Tam gdzie nie ma ludzi jest pięknie ... dziwny zbieg okoliczności.

#25 Mentus

Mentus

    Admin

  • Admin
  • 648 postów
  • LokalizacjaWarsaw

Napisano 03 marzec 2011 - 23:54

Trzy dowody na to, że Jezus był Portorykańczykiem:
1. Miał na imię Jezus.
2. Miał kłopoty z prawem.
3. Jego matka nie wiedziała, kto był ojcem.
Dołączona grafika

#26 STEMPEL

STEMPEL

    Forumowy Specjalista

  • Użytkownik
  • 584 postów

Napisano 03 marzec 2011 - 18:05

tobie nie przeszkadza ale po prostu nie wypada śmiać sie z czyjegoś nieszczęścia, popytaj rodziców, starszych w rodzinie czy na pewno nikt im bliski, nie został zamordowany podczas wojny i wtedy jemu opowiedz ten kawał.

#27 edvis

edvis

    Expert

  • Użytkownik
  • 4901 postów

Napisano 03 marzec 2011 - 07:43

Mnie to w sumie też jakoś wybitnie nie przeszkadza.

Załączone pliki



#28 aigle

aigle

    Admin

  • Admin
  • 2561 postów
  • Koło:Starówka
    Salmoklub Częstochowa
  • LokalizacjaCzestochowa

Napisano 03 marzec 2011 - 00:52

@Stempel rasizm też jest fajny :gwiazdki:
Casting leczy kompleksy krótkiego kija :-)

#29 STEMPEL

STEMPEL

    Forumowy Specjalista

  • Użytkownik
  • 584 postów

Napisano 02 marzec 2011 - 20:00

Opowiedziałbym wam kawał o żydzie - ale boje się ze go spale

a tobie co? odbiło ci się orenżadą z komunii czy żeś się najarał?
przeczytaj Jasiurskiego kawały i trzymaj poziom następnym razem
bo ja, tak jak Karol

#30 irecki32

irecki32

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 26 postów

Napisano 23 luty 2011 - 01:06

Opowiedziałbym wam kawał o żydzie - ale boje się ze go spale :bajera:

#31 aigle

aigle

    Admin

  • Admin
  • 2561 postów
  • Koło:Starówka
    Salmoklub Częstochowa
  • LokalizacjaCzestochowa

Napisano 15 luty 2011 - 23:54

Kynolog odwiedził znajomych, którym niedawno urodziły się trojaczki.
Długo przyglądał się maleństwom, po czym wskazując palcem:- Ja bym zostawił tego.


Jaka jest różnica między dwulatkiem a dorosłym facetem?
- Dwulatka można zostawić samego z nianią.

Biznesmen wyjechał w interesach do Japonii. Chcąc umilić czas zamówił sobie na wieczór gejszę. Podczas stosunku dziewczyna krzyczy:
-Nashiga yama! Nashiga yama!
Facet nie znał japońskiego, ale pomyślał, że gejsza pewnie z rozkoszy krzyczy Brawo. Następnego dnia grał w golfa z japończykami z hotelu. W pewnym momencie jeden z nich wyjątkowym zgrabnym uderzeniem umieścił piłkę w dołku.
-Nashiga yama! - wykrzyknął biznesmen. Wszyscy spojrzeli na niego zdziwieni.
-Jak to nie ta dziura??

Przedszkole. Jasio zaczyna zwalać na podłogę wszystkie zabawki z półek.
Pani go pyta
- Co robisz Jasiu?
- Bawię się
- W co?
- W kur...a mać, gdzie są klucze do samochodu


Pierwszego dnia szkoły, przed rozpoczęciem lekcji,
nauczycielka przedstawia klasie nowego ucznia:
- To jest Nguyen Dong z Wietnamu. Od dziś będzie waszym kolega.
Lekcja sie zaczyna. Nauczycielka mówi:
- Zobaczymy, ile pamiętacie z historii Polski.
Kto wypowiedział słowa: Mieczów ci u nas dostatek?
W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Nguyen podnosi rękę i mówi:
- Władysław Jagiełło do posłów krzyżackich przed bitwa pod Grunwaldem,lipiec1410.
- No i proszę, nie wstyd wam? Nguyen jest Wietnamczykiem, a historie Polski
zna lepiej niż wy. Czy chcecie udowodnić, ze Polak przed szkoda i po szkodzie głupi.
No, jaki poeta to napisał?
Znowu wstaje Nguyen.
- Jan Kochanowski w pieśni o spustoszeniu Podola, 1586.
Nauczycielka z wyrzutem spoglada na uczniów. W klasie zapada cisza.
Nagle słychać czyjś głośny szept:
- Bierz dupę w troki i spierdala... do swojego gównianego kraju.
- Kto to powiedział?! - krzyczy nauczycielka, na co Nguyen podnosi rękę i recytuje:
- Józef Pilsudski do generala Michaila Tuchaczewskiego na przedpolach Warszawy, sierpień 1920.
W klasie robi sie jeszcze ciszej. Słychać tylko, jak ktoś mruczy pod nosem:
- Możesz mnie pocałować w dupę.
Nauczycielka, coraz bardziej zdenerwowana:
- Przesadziliście. Kto tym razem?
Znów wstaje Nguyen.
- Andrzej Lepper do Anety Krawczyk na IV krajowym zjeździe Samoobrony, Warszawa, styczeń 2004.
Tego jest juz dla nauczycielki za wiele. Biedna kobieta opada na krzesło,jęcząc:
- Boże, daj mi sile, ..
Nguyen, nie czekając na pytanie:
- Papiez Jan Pawel II na widok pielgrzymki Rodziny Radia Maryja, plac sw.Piotra w Rzymie, marzec 1994.
Nauczycielka mdleje. Klasa podnosi dziki wrzask. Po chwili drzwi sie otwierają i wbiega wkurzony dyrektor:
- Co wy, do diabła, wyprawiacie?! Takiej bandy debili jeszcze w życiu nie widziałem!
Na co Nguyen:
- Nicolas Sarkozy do polskiej delegacji, szczyt Unii Europejskiej w Brukseli,październik 2008 rok.
Casting leczy kompleksy krótkiego kija :-)

#32 Tomik 1970

Tomik 1970

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 642 postów
  • Koło:PZW

Napisano 09 luty 2011 - 09:47

Z pamiętnika...

PONIEDZIAŁEK 07.06.

Żyję. Wciąż żyję. Mój lekarz mówi, że to cud. Wczoraj pokłóciłem się z żoną.Smęciła mi i smęciła to jej powiedziałem w końcu:

- Gadaj sobie do woli. Mnie to i tak lewym uchem wpada, a prawym wypada.

Dziś lekarz założył mi opatrunek na prawe, a żona powiedziała, że mi już teraz nic nie wypadnie. Do lekarza ze mną poszła cholera jedna. Przy okazji tego ucha o niestrawności mojej żeśmy gadali i lekarz mnie pyta: - A zgagę Pan ma? No to mu mówię: - A co nie widać?

Tylko po cholerę się na nią patrzyłem? Tym razem unik się nie udał i dodatkowo szycie brwi miałem.


SOBOTA 12.06

Szczerość jest przereklamowana. Z babami nie ma co szczerze w ogóle gadać. Wczoraj mojej żonie przyszło na jakieś czułości. Leżymy sobie, a ona do mnie z tekstem:

- Ty w ogóle nie jesteś o mnie zazdrosny!

- Jestem....

- Ciekawe, a co byś pomyślał, jakbyś się dowiedział, że cię zdradziłam z twoim najlepszym przyjacielem?!

- Że jesteś lesbijką...

Brew nie zdążyła się zagoić. Miałem drugie szycie i o dwa szwy więcej. Do trzech razy sztuka?


PONIEDZIAŁEK 28.06.

Facet to nie powinien okazywać swojej radości. Byłem na imprezie z kolegami. Impreza jak impreza. Trochę popiliśmy, rozochocony wróciłem do domu. Trochę nawalony i radosny. Chciałem się podzielić tą radością więc klepię starą w dupsko z uśmiechem i wołam:

- Ty jesteś następna grubasku ...

Nie zdążyłem dokończyć zdania, a ze szpitala dopiero dziś mnie wypisali.

SOBOTA 03.07.

W poniedziałek idę do dentysty zobaczyć, czy implant jedynki mi się będzie trzymał. A wszystko przez te perwersje. Że też ludziom takie durnoty do głowy przychodzą. Wracam zjebany z pracy
, żryć się chce, wchodzę do chałupy, a moja stara stoi w drzwiach sypialni, oparta o futrynę, cała w lateksie i kręci pejczem. To się pytam:

- Co na obiad Batmanie?!!

Obiadu nie było, a przynajmniej ja nie miałem, obudziłem się dopiero dziś po śniadaniu.


CZWARTEK 08.07.

Czas to ma destrukcyjny wpływ na moją osobę. Dziś dostałem w ryj za spóźniający się zegar. Czy to do cholery moja wina była, że się spóźnił? Wchodzę do domu, a żona mi od drzwi smęci:

- Wiesz, dziś jak przechodziłam w przedpokoju to zegar spadł tuż za mną.

- Zawsze się spóźniał - odpowiedziałem szybko.

Kurde, za szybko. A niby czas to pieniądz. Mnie to kosztowało pięć stów za remont górnej trójki.


PIĄTEK 16.07.

Czy wszystkie kobiety mają kompleksy na tle cycków? Wczoraj kupiłem parę płyt DVD. Mieliśmy z kumplami wieczorem pooglądać u Zenka.

Żona się pyta po cholerę kupiłem płyty skoro DVD nie mam? No to ja się zapytałem po cholerę kupuje staniki? Ta brew to mi się chyba nie zagoi.


WTOREK 20.07.

Ja to kobiet nigdy nie zrozumiem. Na przeprosiny za te staniki kupiłem żonie kwiaty. Wchodzę do domu. Całuję ją w policzek z uśmiechem. Wręczam kwiaty, a ta drze się na mnie:

- Tak, Tak! Teraz może będę nogi rozkładać przez tydzień??? Co???!!!

Na to ją pytam grzecznie: - A dlaczego? To wazonów już nie mamy??

No i za kwiaty dostałem po ryju. Teraz wiem czemu faceci nie kupują żonom kwiatów. Mają kurde rację...................

:hmhm:

#33 BartekP

BartekP

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 10 postów

Napisano 09 luty 2011 - 00:05

- Co to jest żyłka wędkarska?
- To przewód łączący wariata z wodą.

#34 Tomik 1970

Tomik 1970

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 642 postów
  • Koło:PZW

Napisano 27 styczeń 2011 - 18:57

I echosonda nie potrzebna :hehehe:

#35 aigle

aigle

    Admin

  • Admin
  • 2561 postów
  • Koło:Starówka
    Salmoklub Częstochowa
  • LokalizacjaCzestochowa

Napisano 19 grudzień 2010 - 04:30

Pani doktor nie może zasnąć - rozum walczy w niej z sumieniem.
Sumienie: "Nie można spokojnie zasnąć, kiedy się zdradziło męża!"
Rozum: "A to niby dlaczego! Jeśli maż wiecznie zajęty, nie ma czasu na seks z braku czasu - to i święta by uległa. Dobrze zrobiłaś... "spij spokojnie, spij"...
Sumienie: "Zdrada zdradzie nierówna! Kopulować z pacjentem - to naruszenie etyki lekarskiej!"
Rozum: "Tak? A przypomnij sobie Zalewską z Polikliniki. Ona regularnie sypia z pacjentami i wszyscy sa zadowoleni, wszystkim jest dobrze."
Sumienie milknie.
Kobieta zapada powoli w sen...
Nagle - sumienie odzywa się nieśmiałym szeptem: "No, ale Zalewska nie jest weterynarzem!"


Kobieta jest w gabinecie lekarza ginekologa i nagle wola:
- Doktorze! Niech mnie pan pocałuje!
Lekarz spojrzał na nią i rzekł:
- Nie moge pani pocałować, to by było wbrew etyce lekarskiej.
Po 20 minutach kobieta znów wola:
- Doktorze niech mnie pan pocałuje! Choć raz!
Lekarz znów odmawia krótkim:
- jako lekarzowi nie wypada mi.
Po kolejnych 15 minutach znów słychać kobietę:
- no panie doktorze... choć raz... jeden malutki pocałunek.
- No nie moge pani pocałować. Nie rozumie pani tego? W zasadzie to nawet nie powinienem pani teraz dupczyć.

piątkowa noc, biba.
P-puk,puk
A-kto tam?
P-policja
A-ale my zamawialiśmy prostytutki
P-sąsiedzi dzwonili
A-sąsiedzi dzwonili, niech sąsiedzi ru...



Klient: - Panie, a dobry to odkurzacz?
Sprzedawca: - Tak, bardzo bobry.
K: - A mocno ciągnie?
S: - Panie, aż łzy lecą...


Przychodzi kobieta do lekarza, wszędzie na całym ciele jest sina, niebieska,
granatowa....Lekarz zaskoczony takim widokiem: - O Boże, co się pani
stało?... Miała pani wypadek?
- A ja już, panie doktorze, naprawdę nie wiem, co mam dalej robić... Za
każdym razem, kiedy mój mąż przychodzi do domu pijany - to tłucze mnie, jak
dywan przy trzepaniu
- Hmm...Ja pani coś poradzę. Znam taki jeden naprawdę niedrogi, ale za to
absolutnie pewny i efektywny środek na to. Od dzisiaj - kiedy pani zobaczy,
że mąż przyjdzie pijany do domu to weźmie pani filiżankę herbaty rumiankowej
i będzie pani płukać nią gardło... Niech pani je tak płucze i płucze, a do
mnie pani przyjdzie na kontrolne badanie za dwa tygodnie.
...Dwa tygodnie później przychodzi ta sama kobieta do tegoż lekarza - z tym, że
teraz wcale nie przypomina sobą tej poprzedniej - bo wygląda jak kwitnący
sad wiśniowy wiosną... Lekarz nie zdążył o cokolwiek spytać, bo pacjentka
już od drzwi... - Panie doktorze, wspaniała rada. Ja robię tak za każdym
razem, kiedy mój mąż urżnięty wtacza się do mieszkania. Skąd Pan wiedział o
tym, że on mnie nie będzie bił, gdy ja będę rumiankiem płukać gardło?
Lekarz na to: - Widzi pani. W takich sytuacjach to nie trzeba żadnych szkół
ani też specjalnej wiedzy Wystarczy po prostu trzymać pysk zamknięty...


Stoją dwie blondynki na balkonie i jedna mówi do drugiej:
- Patrz, mój Franek wraca do domu z bukietem róż. Będę musiała dać mu d...y
- A co, nie macie wazonów?...

Był sobie fanatyk wędkowania. Pewnego dnia dowiedział się o fantastycznym wprost miejscu, małym jeziorku w lesie, gdzie ryby o wielkości niesamowitej same wskakują na haczyk. Nie mógł się już doczekać weekendu, zakombinował w pracy, pozamieniał się na dyżury, nastawił budzik na 4 rano, po długiej podróży odnalazł małe jeziorko w lesie, rozstawił wędki i czekał... godzine... drugą godzinę trzecią... wreszcie spławik drgnął... wędkarz szarpnął... i wyciągnął ogromną nadzianą na haczyk kupę.
Zaklął szpetnie i zauważył, że z tyłu ktoś za nim stoi. Byl to miejscowy. Wędkarz z żalem powiedział:
- no patrz pan, taki kawał drogi jechałem, tyle wysiłku, kombinowania, i co? KUPA...
Na to gościu:
- A bo wie pan, z tym jeziorkiem związana jest pewna legenda. Otóż niech pan sobie wyobrazi, przed 1 wojną światową żyl tu chłopak i piękna dziewczyna, kochali się niesamowicie. Ale wzięli go do wojska. Po jakimś czasie nadeszła wiadomość że on zginął na froncie. I prosze sobie wyobrazić, że ona przyszła tu, nad to jeziorko i z wielkiego żalu się utopiła! - Niesamowite - odparł wędkarz
- Ale to jeszcze nie koniec prosze pana! Otóż po wojnie okazało się, że chłopak przeżył, był tylko ranny. przyjechał tu, dowiedział się o wszystkim, przyszedł tu, w to miejsce na którym pan siedzi, i z żalu i wielkiej miłości również sie utopił!
- To szokująca historia- powiedział wędkarz - ale co z tą kupą
- A to nie wiem. Widocznie ktoś nasrał.

Student medycyny odbywa staż w Pogotowiu Ratunkowym.
- Odbiera telefon, zgłoszenie do wypadku. Po chwili mkną w karetce - on, pielęgniarka i oczywiście kierowca-sanitariusz. Stres, trema, wilgotne dłonie... W pewnej chwili kierowca kurczowo łapie się dłońmi za gardło, zaczyna charczeć i wybałuszać oczy.
-Pielęgniarka bez namysłu z całej siły wali go w głowę walizeczką z medykamentami, po czym wszystko się uspokaja.
- Student ze zdziwienia nie może wypowiedzieć słowa...
- Po chwili sytuacja się powtarza: kurczowy chwyt za gardło, ochrypły głos, piana z ust, wychodzące z orbit oczy.... Znów w ruch idzie walizka i znów kierowca zachowuje się normalnie.
- Student nie wytrzymuje:
- Co się Panu stało!? Może jakoś mogę pomóc?
- Eeee... niee... ja tylko tak się z siostrą drażnię... no bo wczoraj jej mąż się powiesił...
:spoko: :luulu:

Pewnego dnia zabrałem ze sobą mojego dziadka do sklepu w centrum miasta aby kupić mu nową parę butów. Zatrzymaliśmy się aby kupić sobie coś szybkiego do przekąszenia.
Kiedy podchodziłem do stolika, gdzie siedział dziadek, zauważyłem jak przygląda się on nastolatkowi z nastroszonymi różnokolorowymi włosami. Mój dziadek przyglądał mu się uważnie aż w końcu młody chłopak bardzo wulgarnie odezwał się do dziadka:
- Co q..rwa stary dziadu, nigdy w życiu nie zrobiłeś nic zwariowanego ?
znając mojego dziadka szybko połknąłem kawałek pizzy, który miałem w ustach aby nie zakrztusić się podczas jego odpowiedzi. Nie zawiodłem się. Bardzo spokojnie i bez zmrużenia oka odpowiedział :
- Tak....raz się tak najebałem, że wydy ...em pawia, i właśnie się zastanawiam czy nie jesteś przypadkiem moim synem...

Kiedy pięcioletnia córeczka zaczęła wypytywać mamę o to skąd się wzięła na świecie, ta delikatnie jej opowiedziała. Po paru dniach dziewczynka dalej zafascynowana nowo zdobyta wiedzą pyta mamę:
- A więc nasionko tatusia zapładnia jajeczko u mamy i mama nosi dziecko w w brzuszku?
- Właśnie tak to jest, kochanie - odpowiada mama.
- Ale jak nasionko dostaje się tam? - pyta córeczka - Czy mamusia je połyka?
Mama odpowiada:
- Tylko wtedy gdy chcę nową sukienkę...


Tato, mam problem z krzyzowka.
- Jaki jasiu?
- Ano na 4 litery, dziurka u kobiety na P
- Poziomo czy pionowo?
- Poziomo
- Pysk.


Synek siedzi skulony na fotelu, czerwony jak burak, uszy mu płoną, buzię oblały rumieńce, głowę coraz bardziej wtula w ramiona, jeszcze trochę i zemdleje. Tymczasem tatuś tłumaczy synkowi zasady urozmaiconego pożycia seksualnego. Gestykuluje, miota się po podłodze, wygina niewidzialną partnerkę na wszystkie strony, obrazowo, ze szczegółami przedstawia każdą możliwą i niemożliwą pozycję. W końcu synkowi udaje się przerwać oszalałemu rodzicowi i mówi:
- Ale tatusiu, przestań już, proszę! Mówiłem Ci, że mam jutro w szkole historię, wiesz wojnę, zabory, a Ty miałeś mi tylko wytłumaczyć, co to jest NAJEŹDŹCA!!!

U kobiet nie liczy się wygląd. Przede wszystkim liczy się wnętrze... różowe, mięciutkie i wilgotne.

Pewien zbieracz instrumentów ludowych z Poznania odwiedził sklep muzyczny w Lublinie. Przechadza się po sklepie wśród instrumentów i pyta sprzedawcę
- czy macie może garbowaną kozią skórę na tradycyjne polskie dudy?
Sprzedawca odpowiada: nie, niestety, nie mamy ...
- Hhhmmm ale pipidówa, nic tu nie ma. Łazi z założonymi rękami dumny kolekcjoner instrumentów z Poznania i panoszy się po Lubelskim sklepie....
- A może macie skorupę żółwia odpowiednią na kongijskie conga niskotonowe?
Sprzedawca, już mocno spocony odpowiada: - bardzo mi przykro, ale tego asortymentu również nie mamy na stanie...
- No jasne! co za dziura! Skąd mi przyszło do głowy, że w tej pipidówie cokolwiek zdołam kupić! Hańba nic tu nie macie! Sprzedawca wyciera pot z czoła, obgryza ze zdenerwowania paznokcie...
No to może, do cholery, chociaż znajdzie się trochę włosia z końskiego ogona na smyczek do skrzypiec?
Sprzedawca: nie, niestety, włosia też nie posiadam, ale mogę Panu zaoferować świeżutkie krowie pi...dy do niemieckich harmonijek ustnych...
Casting leczy kompleksy krótkiego kija :-)

#36 gienek

gienek

    Nieśmiały Gaduła

  • Użytkownik
  • 181 postów

Napisano 10 grudzień 2010 - 01:32

Stwierdziłem ostatnio, że najlepsze są kawały o sraniu:
Gościu przychodzi do dyrektora filharmonii i chce się zatrudnić w orkiestrze
- na jakim instrumencie pan gra - pyta dyrektor
- no na żadnym, ale każdą melodię potrafie wypierdzieć
Dyrektor zażenowany, ale mówi - no to niech pan coś zaintonuje
A tu gościu pierdzi fragment symfonii Bethovena i dobrze mu to wychodzi. Dyrektorowi sie spodobało i mówi
- no dobrze , ale żeby pan u nas grał w orkiestrze to pan musi pierdzieć z nut , umie pan?
Gościu mówi - no spróbuje
Dyrektor daje nuty muzykowi, ale ten kręci głową i mówi że nie da rady
Dyrektor nalega, ale gościu mówi
- no nie dam rady, bo tutaj są dwa miejsca gdzie mogę się zesrać!





Gościu zamówił kuszetkę. W nocy odkrywa że z kuszetki będącej nad nim leci gówno
- Proszę pana, niech się pan obudzi, pan na mnie sra! - trąca pasażera śpiącego wyżej
- ale ja nie śpię
ryby, grzyby i dziewczyna, potrzebują szklanki wina!

#37 Tomik 1970

Tomik 1970

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 642 postów
  • Koło:PZW

Napisano 08 grudzień 2010 - 22:29

Opis imprezy w wydaniu kochającej żony:

"Wczoraj wybrałam sie na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam mojemu mężowi, ze wrócę o północy. "Obiecuję ci kochanie, nie wrócę ani minuty później"- powiedziałam i wybyłam. Ale impreza była cudowna! Drinki, balety, znów drinki, znów balety i jeszcze więcej drinków..., było tak fajnie, ze zapomniałam o godzinie.. Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem. Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tą wściekłą kukułkę w zegarze jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałam, ze mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy...
Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, ze chociaż pijana w cztery dupy, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu uniknęłam awantury z mężem... Szybciutko położyłam się do łóżka, myśląc jaka to ja jestem inteligentna!

Ha! Rano, podczas śniadania, mąż zapytał o której wróciłam z imprezy, więc mu powiedziałam, ze o samiutkiej północy, tak jak mu obiecałam. On od razu nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na podejrzliwego. "Och, jak dobrze, jestem uratowana..." - pomyślałam i prawie otarłam pot z czoła.
Mój mąż, po chwili, spojrzał na mnie serio, mówiąc: "Wiesz, musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką". Zbladłam ze strachu, ale pytam pokornym głosem: "Taaaak. A dlaczego, kochanie?" A on na to: Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to zrobiła - krzyknęła "O kurwa!", znów zakukała 4 razy, zwymiotowała w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu. Kuknęła jeszcze raz, stanęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła się koło mnie i kukając ostatni raz - puściła se głośnego bąka i szybko zaczęła chrapać... "

:spoko:

#38 skorupa

skorupa

    Expert

  • Admin
  • 1637 postów
  • LokalizacjaKłobuck

Napisano 08 grudzień 2010 - 20:27

Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną.
- I co?! Co z nią, panie doktorze.
- Cóż... Żyje. I to jest dobra wiadomość.
Ale są i złe: żona, niestety będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych.
- Oczywiście, oczywiście - na to mąż.
- Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie.
-Tak, tak... - kiwa głową mąż.
-Konieczne będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje. Koszt sanatorium - 10 tysięcy...
- Boże...
- Tak mi przykro...To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki..
- Ile? - blednie mąż.
- Miesięcznie 12 - 15 tysięcy złotych.
- Jezuu...
- Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę...
Cisza.
Mąż chowa twarz w dłoniach.
Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu:
- Żartowałem! Ona nie żyje.
Nie piszę poprawnie po polsku.
Piłeś-nie pisz.

#39 edvis

edvis

    Expert

  • Użytkownik
  • 4901 postów

Napisano 06 grudzień 2010 - 23:30

Piraci napadli na statek handlowy.Statek ograbili, zatopili a zaloge i pasazerów zamkneli pod swoim pokladem. Przez kilka godzin wiezniowie pozostawali niepewni co do swojego dalszego losu. W koncu zjawil sie Herszt piratów, nawalony jak stodola, spojrzal metnym wzrokiem na stloczonych nieszczesników i rozkazal:
- Kobiety na lewo, mez...czyzni na prawo !
Gdy juz wszyscy przegrupowali sie zgodnie z rozkazem, Herszt oznajmil:
- No to teraz zrobimy tak: ... kobiety rzucimy rekinom na pozarcie a facetów ... wy-ru-cha-my !
Kobiety w krzyk a jedna, bardziej odwazna zawolala:
- Alez Panie kapitanie (...!) przeciez ... facetów sie nie rucha!
A wszyscy faceci zgodnym chórem: RUCHA SIE ! RUCHA SIE !

#40 Guest_Gregor_*

Guest_Gregor_*
  • Gość

Napisano 26 listopad 2010 - 14:48

Siedzi gość w filharmonii i czuje, że nagle zaśmierdziało kałem, trąca typa co siedzi przed nim i pyta:

- Przepraszam, zesrał się pan?

- Tak, a o co chodzi?


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych