Skocz do zawartości


Zdjęcie

Szwecja 09 2014


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
7 odpowiedzi w tym temacie

#1 Wojtek

Wojtek

    Prawie Jak Wędkarz

  • Użytkownik
  • 400 postów

Napisano 03 październik 2014 - 21:52

Kolejna, coroczna wrześniowa wyprawa do Szwecji za nami. Do składu z poprzedniego roku składającego się z osobników: Gruby Bóbr, Ślepy Jastrząb, Szarmancki Łoś i Wojtoryba dołączył tym razem Rysiek.

Dołączona grafika

Skład ekipy eksperymentalny (bo zawsze jeździliśmy w czwórkę) co przełożyło się też i na sprzęt pływający jakim dysponowaliśmy. Tym razem pociągnęliśmy z Polski przyczepkę z łodzią oraz ponton plus trzy silniki. Na stanie domku, który wynajmowaliśmy znajdowała się łódka i tak powstały trzy jednostki obławiające średniej wielkości jeziorko znajdujące się w okolicach środkowej Szwecji.

Dołączona grafika

Ja pływałem z Ryśkiem, Skorupa z Wojtorybą, Danek hasał solo na pontonie.

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dzień 1

Po przejechaniu ciągiem około 26 godzin (w tym 4 godziny promem) docieramy ok 5:00 rano do miejsca docelowego. W czasie podróży pojawiały się jakieś przebąkiwania o przespaniu się po dojechaniu do celu. Na miejscu jednak adrenalina zrobiła swoje: około 7:00-8:00 już jesteśmy na łodziach/pontonie i "czynimy swoją powinność". Pierwszy dzień (jako jedyny) nie dał dużej ryby na żadnej łodzi. Ja złowiłem 11 rybek w przedziale 60-70, chłopaki też dłubali rybki, ale ważniejsze od tych rybek było dla nas to, że woda okazała się "gruba". Głębokie ploso, fajne zatoki, niektóre miejscówki z dnem o strukturze księżycowych kraterów i pełno charakterystycznych "łuków" które wyświetlała echosonda. Jezioro jako miejsce docelowe zostało wybrane ot tak "palcem na mapie". W internecie (włączając strony szwedzkie) nie ma o nim najmniejszej wzmianki, było ryzyko, że będzie pustynia, ale obawy okazały się szczęśliwie daremne.

Dołączona grafika

Dzień 2

.. podobny do pierwszego. Dużo pływania, dużo stukania i pukania o dno. Łowimy jakieś tam rybki. Szału ni ma, ale w powietrzu wyczuwalna jest atmosfera spotkania lada chwila z czymś większym. Jezioro postanowiło nam pokazać, że ma potencjał. Płynę sobie ja z Rychem. Trolujemy. Jesteśmy na kancie na pięciu metrach dość blisko brzegu i jedziemy tym kantem wzłuż skalnej półki widząc, że właśnie na tej głębokości echo pokazuje przyczajone forfitery. W pewnym momencie zakładam białego shad rapa. Rychu cały czas ciągnie 20-to centymetrowego woblera (pike jaxon'a). Pod nami echo pokazuje dużą rybę. Napływamy i mam branie. Po okrutnym szarpnięciu łbem przez rybę mam spinkę .. ale za moim woblerem jakieś 5-7 metrów dalej podąża wobler Ryśka. Rozgniewana ryba sekundę może dwie po kontakcie z moją rapalką uderza w przynętę Ryśka. Mamy ją ! Pierwsza duża ryba i od razu 100+. Dokładnie 102 cm.

Dołączona grafika

Rysiek dostaje ksywkę: Król Ryszard I

W pobliżu tego miejsca po jakichś 30 minutach zacinam "kmiotka" ok 55 cm. Dociągam go do łódki, a za nim płynie szczupak jeszcze większy od tego którego przed chwilą złowił Rysiek. Pływa on za kmiotkiem jeszcze chwilę przy łodzi i znika w toni. Szok. Rzucamy w tym miejscu jeszcze jakiś czas. Bez rezultatu. U chłopaków, też pojawiają się ładne rybki. Wojtoryba przytula osiemdziesiątkę:

Dołączona grafika

Trafiają się też okonie:

Dołączona grafika

Dzień 3.

Deszcz. Przyszedł nieśmiało o poranku i tak majestatyczno-upierdliwie z każdą godziną przybierał na intensywności. Będzie dzisiaj padać cały dzień. Mnie się od wilgoci wykończy telefon i będę miał w tej dziczy już do samego końca wyprawy święty spokój od chcących do mnie dzwonić osobników "w bardzo nietypowych sprawach".

Kończąc wątek pogodowo-osobisty .. wracając do ryb. Wiemy już, że w jeziorze są . Chłopaki stukają i pukają o dno łowiąc co chwila jakieś "paiki".

My z Rychem po dość dokładnym obłowieniu miejscówki gdzie padła metrówka (tym razem bezskutecznie) postanawiamy popłynąć w zatokę gdzie pierwszego dnia (gdy robiąc rekonesans opłynęliśmy całe jezioro) widzieliśmy sporo ryb. Miejsce gdzie dno przypomina kratery księżycowe. Mam swoje pięć minut (a precyzyjniej 2 godziny): w tym czasie wychodzą mi ryby: 79, 82, 85,93.

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Doławiamy jeszcze z Rychem po rybie 70+ Pikny dzień .. hej.

Podsumowując pierwsze 3 dni dodać trzeba, że pogoda każdego dnia była inna. Jeden dzień lampa, potem deszcz, następnie duże zachmurzenie i wiatr. Kumulacja przyszła w

.. dzień czwarty.

Klenczon śpiewał: "nie daję łajbie żadnych szans. 10 w skali Bueforta".

My też się poddaliśmy. Pierwszy raz w życiu jak byłem w Szwecji trzeba było zwijać żagle i zawijać do portu. Pojawiały się podmuchy szkwałowe, które jak się okazało następnego dnia przewracały nawet drzewa. Jedyną rozsądną decyzją było zawinąć na brzeg i tak też uczyniliśmy.

Wolny czas wykorzystaliśmy na obejrzenie innego jeziorka w okolicy, które jest w kręgu naszych zainteresowań. Wojtoryba z Ryśkiem nazbierali trochę grzybów:

Dołączona grafika

Dzień 5.

Wiatr północny. Jeziorko po wczorajszym dmuchawisku trochę rozbujane, ale można bezpiecznie pływać. Pod taflą wody duże zmiany. Ryb nie ma w miejscu gdzie były do tej pory. Coś jak naturalizacja w formule 1. Trzeba szukać od nowa. Generalnie schemat dnia podobny do poprzednich. Ryby trzeba wypracować. Pojawiają się godziny, że biorą. Bywa, że przez parę godzin nie ma brania. Zaangażowanie pełne: Danek łapie ładną rybkę wyrównując swoją życiówkę: 89 cm:

Dołączona grafika

W tym uporczywym szukaniu, krążąc łódką między skałami mnie udaje się złowić rybę 98 cm. Dokładny pomiar: 98,8 cm. Ahsz jak mało brakowało.

Dołączona grafika

Dzień 6.

Można by go nazwać dniem konia. Każda jednostka łowi co najmniej jedną rybę 90+ oraz kilka mniejszych. Skorupa przytula rybę 93 cm.

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Danek łowi 3 ryby 90+. Pobija swoje życiówki w takiej kolejności: 92, 93, 94 cm.

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Mnie się udaje złowić rybki 92 i 97. Rysiek też coś przytulił:

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Humory dopisują. U chłopaków przełamanie. Nie możemy doczekać się dnia następnego.

.. a dzień 7 przynosi znowu przełom pogodowy. Tym razem wiatr wieje w kierunku 180 stopni przeciwnym do dni poprzednich mieszając wodę jeziora i wyganiając ryby na ploso. Danek szybko odnajduje się w zastanej sytuacji i dobiera się do skóry kolejnej rybie na 9 dyszek. Doławia jeszcze ryby 70 i 80.

Dołączona grafika

Pozostali tego dnia też łowią, ale ilość nie przedkłada się na jakość.

Dzień ostatni.

Skorpua i Wojtoryba łowią na przydomowym jeziorku, Ja, Danek i Rysiek dalej męczymy macierzyste. Na każdym jeziorku pada rybka 80+ i parę mniejszych oraz okonie:

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Wzmaga się znowu wiatr i wygania nas przed czasem. Czas zwijać zabawki i szykować się na 30-to godzinną podróż powrotną. Jak to szybko minęło .. aż się nie chce wierzyć.

Podsumowując:

Złowiliśmy 189 szczupaków. Ryb 90+ było 10 szt. w tym jedna ponad 100.

Biorąc pod uwagę wyjątkowo rozchwiane nawet jak na Szwecję okoliczności pogodowe oraz fakt, że łowiliśmy na całkowicie nieznanej wodzie wynik przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu jest zadowalający.

Teraz czas na ochłonięcie .. i planowanie kolejnej wizyty w kraju surowej skandynawskiej przyrody pełnej skalistych wzgórz, dzikich lasów pełnych przez nikogo niezbieranych tam grzybów oraz jezior nieskalanych żadną "racjonalną gospodarką rybacką".

PS

Nagrodę za wytrwałość i hart ducha otrzymuje Skorupa. Pomimo dolegliwości zdrowotnych nie odpuścił wędkarsko ani na sekundę. Nagrodą jest specjalna dedykacja piosenki pana Koracza o zdrowiu, którą zwycięzca tej kategorii sam sobie puści z kanału youtube ;)
Tam gdzie nie ma ludzi jest pięknie ... dziwny zbieg okoliczności.

#2 Jaros

Jaros

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 636 postów

Napisano 03 październik 2014 - 23:40

Gratulacje Panowie.
Odbyłem podróż sentymentalną... :klaszcze: :cze:

#3 wojto-ryba

wojto-ryba

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 1 postów

Napisano 04 październik 2014 - 00:14

Dzięki Wojtku za artykuł, miło się czyta i wspomina, fajnie napisane :-) Dzięki również za to, że mogłem po raz kolejny uczestniczyć w tej niezapomnianej wyprawie :-) Pozdrowienia z Bielska-Białej.

#4 skorupa

skorupa

    Expert

  • Admin
  • 1637 postów
  • LokalizacjaKłobuck

Napisano 04 październik 2014 - 18:48

Fajnie napisane. :cool:

Nie zgodzę się jednak do końca z tym że miejsce zostało wybrane "palcem na mapie", po trzech wyprawach w tamte rejony jakieś "światełko w tunelu" tliło się i mówiło że źle być nie musi .

Nagrodę za wytrwałość i hart ducha otrzymuje Skorupa. Pomimo dolegliwości zdrowotnych nie odpuścił wędkarsko ani na sekundę. Nagrodą jest specjalna dedykacja piosenki pana Koracza o zdrowiu, którą zwycięzca tej kategorii sam sobie puści z kanału youtube ;)


Wojtek- dzięki :D

Piosenkę Pana Kor... Koracza "O Zdrowiu" bym chciał najbardziej usłyszeć. :rolft4:
Nie piszę poprawnie po polsku.
Piłeś-nie pisz.

#5 RadaR

RadaR

    MISTRZ WCP - Fly Fishing

  • Użytkownik
  • 1028 postów
  • Koło:OKOŃ
    SALMOKLUB
  • LokalizacjaJura

Napisano 04 październik 2014 - 22:17

Gratuluję dużych rybek. Ładnie napisane.
RadaR

#6 aigle

aigle

    Admin

  • Admin
  • 2561 postów
  • Koło:Starówka
    Salmoklub Częstochowa
  • LokalizacjaCzestochowa

Napisano 05 październik 2014 - 19:20

Ciekawa wyprawa jak i artykuł.
Cieszę się, że powoli @Danek zbliża się do przekroczenia metra. Z doświadczenia wiem że pośpiech tu nic nie daję ... Za kilka lat się wystrzelisz :-)
Ogólnie , graty Panowie.
Casting leczy kompleksy krótkiego kija :-)

#7 Danek

Danek

    Expert

  • Wędkarska Częstochowa
  • 3551 postów
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 06 październik 2014 - 20:36

Coś słyszałem że za cztery? ;)

Z ciekawostek:
- spływanie do bazy pontonem w białym szkwale- bezcenne :)
- pierwszy raz widziałem sielawę w stanie nie uwędzonym
Róbta co chceta, ja i tak swoje wiem

C&R


Dołączona grafikaJeszcze piszę poprawnie po polsku

#8 andziol

andziol

    Expert

  • Ś.P. - Uczestnik Wiecznych Łowów
  • 1840 postów
  • LokalizacjaCzę-wa, Stradom

Napisano 08 październik 2014 - 07:58

Coś słyszałem że za cztery? ;)/>

No chyba, że Ci się trafi "rok przestępczy" :naughty: :rolft4: :rolft4:
andziol

ART-BUD WYKOŃCZENIA WNĘTRZ



Dołączona grafika Piszę poprawnie po polsku
Staram się przynajmniej.


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych