Skocz do zawartości


Zdjęcie

Szwecja podejście trzecie, czyli : " Panowie , nie przyjechaliśmy tu dla przyjemności "


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
24 odpowiedzi w tym temacie

#1 skorupa

skorupa

    Expert

  • Admin
  • 1637 postów
  • LokalizacjaKłobuck

Napisano 04 październik 2012 - 14:42

Dzień 1 czyli jedziemy.

Całkiem niedawno temu, w zupełnie bliskiej galaktyce czterech indiańskich wojowników : Szarmancki Łoś, Gruby Bóbr, Śląski Kormoran i Ślepy Jastrząb postanowiło ruszyć na tereny łowieckie plemienia Wikingów aby sprawdzić zasobność łowisk Dalekiej Północy .
7 rano zbiórka w Kłobucku i od razu Danek robi problemy. Nie dość że się spóźnił to jeszcze podczas śniadania wypluwał psie mięso, które miało symbolizować posłuszeństwo wobec organizatora wyprawy.
Do samego końca były z nim problemy, za kółkiem nie chciał się zmieniać, co rano szwendał się bez celu, i za żadne skarby nie dał się przekonać do złowienia czegoś porządnego :oczko:/
Trzeci mój wyjazd i trzecia wersja drogi, tym razem przeprawiamy się promem w niemieckim Sassnitz , 4 godziny rejsu i później 600 km na północ .
Podróż przebiega bez przygód i o 6.30 meldujemy się w miejscu w którym zamieszkiwaliśmy w zeszłym roku. Tym razem chcemy powędkować również na oddalonym nieco od domu innym jeziorze na które trzeba będzie dojeżdżać.


Dzień 2 czyli trudne początki


W tym roku towarzystwo bardzo rwało się do walki i zaraz po szybkim rozpakowaniu gratów ruszamy z Torque na jezioro znajdujące się przy domu.
Danek z Wojtkiem mają jechać odebrać silnik i klucze od łodzi którą wypożyczaliśmy na drugim jeziorze i również łowić tego dnia.
U nas pierwszy dzień nie wypadł zbyt okazale - łowimy do końca dnia , z małą przerwą na drzemkę w słonecznej zatoce ale udaje nam się skusić tylko 3 sztuki .

Dołączona grafika







Dołączona grafika




Na domiar złego w czasie powrotu do przystani łapie nas na jeziorze burza gradowa. Płynięcie w szalejącym wietrze i zacinającym gradzie jest mało przyjemne ale jakoś dobijemy do brzegu.
Wracamy do domku i z niecierpliwością czekamy na powrót chłopaków z drugiego jeziora. W końcu wracają , jak na pierwszy dzień i do tego dość słoneczny nie jest źle - łowią kilka szczupaków w tym jedną osiemdziesiątkę.
Dołączona grafika




Dzień 3 czyli good morning Wietnam.


W nocy padało, rano jak wstaliśmy padało, wypływaliśmy padało ,cały dzień na łodzi padało :gwiazdki:/
W pewnym momencie pomyślałem że pomyliliśmy kierunki i że trafiliśmy do Wietnamu na początek pory deszczowej i będzie padało 3 miesiące.
Pływam dziś z Dankiem na jeziorze przydomowym.
Po ubiegłorocznych obserwacjach wiemy że im gorsza pogoda tym lepsze wyniki, więc deszcz i silny wiatr nas nie odstraszają.I tym razem nasze przypuszczenia się potwierdzają , łowimy sporo ryb choć warunki komfortowe nie są .
Dołączona grafika


W pewnym momencie łapiemy się na tym że z zimna i przemoczenia nie możemy rozpiąć agrafek przy zmianie przynęty, a ja po zacięciu ryby nie mogę utrzymać w ręce korbki kołowrotka podczas holu. Brania ryb i to że jest to dopiero drugi dzień i adrenalina dość wysoka trzymają nas na wodzie do późnej nocy.
Wracamy do domku i widząc że chłopaki już wrócili zastanawiamy się co tak szybko zgoniło ich z wody , w grę w chodzą 3 możliwości : zmokli , nie połowili , połowili .

Jak się okazuje wszystkie 3 odpowiedzi były prawidłowe.
Zmokli jak cholera, złowili tylko 6 ryb , ale 3 z nich to 104 ,93 i 80 cm.

Dołączona grafika

Dołączona grafika





Dołączona grafika



Dzień 4 walczy się do końca


Jadę dziś z Torque na jezioro na którym wędkował wczoraj z Wojtkiem
Deszcz przestał padać , wiatr troszkę osłabł, ale zachmurzenie pozostało.
Jest dobrze - nastroje bojowe.
Płyniemy od razu na miejscówkę na której wczoraj rzut po rzucie chłopaki złowili dwie największe ryby, ale łowimy tam tylko jednego maluszka i mamy kilka brań , tak że bez rewelacji.
Pływamy poznając nowe jezioro łowiąc od czasu do czasu jakieś ryby, w tym jedną 80 cm.



Dołączona grafika





Dzień zbliża się ku końcowi a ja jestem bez porządnej ryby.Szczerze mówić jestem nieźle wkurzony-łowię ich sporo, mam dużo brań ale trafiają mi się same maluchy.
Stajemy na ostatniej miejscówce, zapadł zmierzch, noc nadciąga, Marunia już leży na dziobie czekając aż wykonam ostatni rzut. Jestem czujny jak chrabąszcz, jak gajowy, każdy mięsień napięty, plecionka schodzi już prawie pionowo jeszcze 3 podbicia Fatso do końca, jeszcze dwa i nagle jeb - siedzi.:hoold:
Marunia wiedząc że mój kij do jerków nie wygina się pod rybą mniejszą niż 70 cm bierze się za podbierak. Krótka chwila i w końcu 88 cm sztuka ląduje w łodzi, można spokojnie wracać na kwaterę.

Dołączona grafika



Na przydomowym jeziorze dziś niesamowite historie - Wojtka dopada "syndrom metrówki dnia poprzedniego" i jest bez ryby, natomiast Danek łowi 3 sztuki w tym jedna piękna o długości 86 cm.


Dołączona grafika



Każdy ucieszyłby się z takiej ryby gdyby nie to że chwilę po jej zacięciu uderza w nią szczupak oceniany przez chłopaków na około 120 cm. Dłuższą chwilę Danek holuje dwie ryby, ale po wyjściu na powierzchnię wody bestia wypluwa pokiereszowanego mniejszego brata.


Dołączona grafika


Zwróćcie uwagę jaką szczękę miała bestia, rana ciągnie się od oka do około 10 cm za karkiem.
Od tego dnia znacznie zwiększyliśmy kaliber przynęt na końcu naszych wędek.


Dzień 5 czyli lampa.


Dzień w zasadzie bez historii. Poranny przymrozek i oślepiające słońce odbiera nam od rana sporo animuszu.
Pływam dziś z Dankiem, łowimy kilka sztuk ale jakoś bez jaj. Torque z Wojtkiem za to na domowym jeziorku połowili więcej ryb z czego kilka powyżej 70 cm .
Znaczy się i w lampę można.

Dołączona grafika


Dzień 6 czyli zawietrzna strona wyspy położonej na zawietrznym brzegu

Pływam z Torque przy domu. Pogoda się poprawiła czyli zachmurzone jak trzeba.
Co wieczorne narady taktyczne mające na celu rozpracowanie jezior i ustalenie jak najlepszego sposobu łowienia ryb do tej pory wskazywały, że ze względu na stały kierunek wiatru należy trzymać się nawietrznych stron jeziora.
Dziś próbujemy z Markiem zupełnie czegoś odwrotnego i pływamy po zawietrznej stronie.
Z braniami słabo, łowimy po kilka małych ryb i w końcu stajemy pod " zawietrzną stroną wyspy położonej na zawietrznym brzegu" :rolft4:/
Kilka rzutów i Torque mówi że ma gałąź, patrzę na jego kij i mówię : jak na gałąź to jest ona za bardzo wkurw...


Gałąź okazuje się 106 cm gaddorem.

Dołączona grafika




Rybę Marek łowi o 11.30 i od tego czasu nie ma ani brania do wieczora. Czyżby "syndrom metrówki dnia dzisiejszego " ? ? ?

Wieczorem czekając na Danka i Wojtka postanawiamy trochę z nich pożartować.
Generalnie nasze wieczorne spotkania po powrocie z nad jezior wyglądały mniej więcej tak, że żadna ekipa nie chciała do końca powiedzieć co złowiła, zostawiając sobie jakiegoś asa w rękawie na koniec aby przeważył on na jej korzyść wynik ogólny całego dnia.

Na jednym ze zdjęć ryba Marka wygląda na dużo większą niż w rzeczywistości.

Ustalamy więc, że powiemy Dankowi że złowiliśmy jego rybę z dnia wczorajszego, i że miała ona 127 cm.
Chcieliśmy to zostawić na koniec, ale widząc że chłopaki nie są zadowoleni z dzisiejszego dnia postanawiamy zaatakować od razu mówiąc że wiemy jaką długość miała ryba którą wczoraj Danek holował na żywca. :oczko:/
Chłopaki mieli zgadywać, a dla ułatwienia podaliśmy im że na pewno ponad 120 cm. Wymiar 127 cm został dość szybko ustalony, ale Danek nie dawał za wygraną - " zdjęcia !!! " mówi.

Wyciągam aparat i pokazuję to zdjęcie

Dołączona grafika



Cisza jaka zapadła była nie do opisania, Danek sapał powtarzając "k...,k..." , co zgodnie z wykładem prof. Miodka o wulgaryzmach było użyte w jak najlepszym momencie, Wojtek natomiast wcale się nie odzywał po czym nagle powiedział krótko " szach i mat "

Pośmialiśmy się trochę i powiedzieliśmy chłopakom prawdziwą długość ryby.

Dzień 7 czyli Imperium Kontratakuje

Wędkujemy z Torque nad jeziorem do którego musimy dojeżdżać, pogoda fajna, coś się nawet dzieje ale ja mam dzisiaj jakiś koszmarny dzień.
Mimo wielu brań wiele ryb spinam, w tym dwie naprawdę spore i jestem wkurzony na maksa.
Łowimy tylko po dwie ryby i to wszystko, jakby tego było mało w drodze do przystani parkujemy na szczycie podwodnej skały. Gorzej być nie mogło.
Wracamy do domku i przed samym ogrodzeniem spotykamy wracających dopiero chłopaków.
Do tej pory na wodzie, więc musiało się coś dziać.
Nie mamy dziś za wiele atutów więc liczymy ze oni też nie połowili i mówimy: parę rybek, oni też : parę rybek .
Myślę sobie: jest remis - trzeba wyciągnąć asa z rękawa i mówię : wpakowaliśmy się na skałę i wyskoczyła nam przed samochód sarna :rolft4: , na to Wojtek : parę rybek ale jedna 100 cm.

Dołączona grafika


Dziś on nas zmatował . :klaszcze:/


Dzień 8 czyli spasiba bracia Ruskie


Prawie tydzień, Marek ma metrówkę, Wojtek ma dwie a my z Dankiem zaczynamy przebierać nogami.
Ociepliło się trochę, tzn. jak na Szwecję się ociepliło i jest najcieplej odkąd przyjechaliśmy - około 8 st. C.
Pomny wczorajszych problemów dozbrajam gumy kotwiczkami i na efekt nie trzeba długo czekać - 3 brania i 3 ryby w łodzi.
Człowiek uczy się całe życie.
W pewnym momencie zauważamy płynącą w naszą stronę łódkę z dwoma wędkarzami. Stają w niedalekiej zatoce, a my biorąc ich za miejscowych obserwujemy dyskretnie próbując podpatrzyć jak łowią.
Bezwietrzna pogoda powoduje że głosy dobrze rozchodzą się po wodzie, po chwili słyszymy wyraźnie pojedyncze słowa i tu nasze zdziwienie - Rosjanie.
Chłopaki postali chwilę w zatoce , porzucali i opłynęli nas za plecami.
Mijając obławianą przez nich zatokę, płynąc na upatrzone łowisko pytam Marka czy poprawiamy po nich to miejsce.
Torque rozgląda się i mówi : poprawiamy - oni źle stali.
Stajemy po swojemu i przez następną godzinę ryby odwdzięczają mi się braniami za niepowodzenia dnia wczorajszego.
4 brania i 4 ryby, w tym najdziksza osiemdziesiątka jaką widzieliśmy podczas tego wyjazdu.

Dołączona grafika


Szczupak wyczynia dzikie harce wokół łodzi, robi demolkę w łódce a na koniec rani mnie dotkliwie dostarczając nowej porcji atraktorów do moich przynęt.
Dołączona grafika



Jest dobrze, tego dnia wszystko jak na razie wychodzi, ładne ryby, fajna pogoda - jest git.
W pewnym momencie mówię do Torque- mam 9 sztuk pasowałoby 10 zamknąć.
Marunia mówi : najlepiej jakimś większym okazem.
Nie daję mu długo czekać i dosłownie po chwili łowię swoją pierwszą w życiu metrówkę.

Dołączona grafika


Szczupak, zgodnie z umową jest dedykowany Cioci Ani - żonie Wujka Zbyszka znanego w świecie bardziej jako Zygmunt z Bigu. :fajosko:


Chłopaki przy domku też mają dobry dzień i łowiąc kilka ładnych sztuk.
Dołączona grafika


Dzień 9 dzień ostatni


W nocy i rano pogoda stabilna czyli leje i to pięknie, ale zanim dochodzimy z Torque do pomostu pogoda się poprawia i nawet chmury zaczynają przepuszczać pojedyncze promienie słońca.
Postanawiamy nieco wypocząć przed czekającą nas w nocy podróżą i postanawiamy pływać do 13, chłopaki mają najpóźniej o 18 oddać klucze od łodzi i silnik więc też długo nie będą pływali.
Dziś jestem w pełni wyluzowany po wczorajszych sukcesach , więc staram się tylko aby obalić mit
"syndromu metrówki dnia poprzedniego ". Pogoda nie ułatwia mi zadania ponieważ niebo przeciera się całkowicie i zaczyna solidnie przygrzewać .
Staramy się pływać po jak najbardziej cienistych zatokach, ale wyników nie ma.
W końcu w jednej zatok zaliczam życiówkę.

Dołączona grafika

Jakiś Szwed po Świętach wyciągnął choinkę na lód,ale widocznie nie było jej tam za dobrze i postanowiła zaczerpnąć świeżego powietrza.



Płyniemy pod czerwone drzewo i w końcu mam porządne branie, krótki hol i grubiutka 80-tka ląduje w łodzi.
Dołączona grafika



Mit obalony, możemy spływać do bazy gdzie myjemy łódź i idziemy ogarniać domek.

Chłopaki przyjeżdżają wieczorem , ale bez sukcesów- Wojtek na niezawodną Wydrę łowi dwie sztuki, a Danek opalił się na raczka :oczko:/






Podsumowując nie wiem jak ocenić ten wyjazd.
Złowiliśmy w sumie 104 szczupaki, niby sporo - na 4 osoby wychodzi po 26 szt. na głowę , ale gdy przeliczymy to na godziny spędzone na wodzie tj. ok. 90 godzin na osobę wychodzi ryba co 3,5 godziny więc jakiejś rewelacji nie ma.
Pływaliśmy dzień w dzień po 12 godzin, po ciemku wychodziliśmy z domku i po ciemku do niego wracaliśmy.
Deszcz, mróz, wiatr, nic nas nie zatrzymywało, po kilku dniach ból pleców stawał się coraz mocniejszy ale nie poddawaliśmy się. Tak więc po raz kolejny potwierdziło się to, że jeśli ktoś przed wyjazdem do Szwecji zakłada że wyjdzie na pomost w kapciach i w 3 rzutach złowi rybę to może się przeliczyć.
Chcielibyśmy żeby tych ryb było więcej, ale z drugiej strony gdybyśmy łowili po 20 drobnych ryb dziennie mówilibyśmy : wole złowić jedną a porządną.
Druga sprawa to to , że łowiliśmy na głębokiej wodzie i na spore przynęty więc może dlatego tych ryb tak dużo nie było, ale za to każdy pobił życiówkę ( Danek w okoniu)

Największe ryby
Torque 106,93,83
Wojtek 104,100,80
Skorupa 100,88,83
Danek 86 ,80 , okoń 48 cm


Powyżej 100 cm ryb było 4 szt.
90-100 cm 1 szt.
80-90cm -8 szt
70-80 cm-12 szt


Napiszę coś jeszcze o kosztach bo zawsze po powrocie jest dużo pytań o tę stronę wyjazdu.

6 - osobowy domek z łodzią wiosłową 816 pln za tydzień
Prom bez kajut 760 pln
Dodatkowa łódź z 4-konnym silnikiem 480 pln
Paliwo do łodzi 100 pln
Licencje 340 pln
Ubezpieczenie nas i samochodu 186 pln
Paliwo wozu ( 3500km) 1340 pln
Autostrada 15 pln

Razem 4037 pln

Na głowę wyszło więc po 1010 pln
O kosztach jedzenia nie piszę bo z tym jest różnie, ja kupiłem za 150 pln a Danek za 400 ( i mu brakło )

:rolft4:



Na okonie się nie nastawialiśmy, złowiliśmy kilka ale raczej przypadkiem.

Wstawiam zdjęcia największych sztuk 48 i 39 cm.

Dołączona grafika




Dołączona grafika



I to by było na tyle.

Aaaa.

Jeszcze tekst wyprawy.

Oczywiście autorstwa Danka:
" w gnoju, chrrr, chrrr, chryy"
Przy czym chrapanie rozbrzmiewało zanim wypowiedział "ju" a może nawet wcześniej :)


Wojtek - szkoda że nie udało nam się ani razu popływać razem, historię o 40 cm leszczu opowiesz mi w przyszłym roku :oczko:
Torque - dzięki za leki które jako tako trzymały mnie na nogach, bez nich rozłożyłbym się zupełnie.
Danek - na następnej wyprawie to ja nie zjem psiego mięsa i przez godzinę rano będę chodził w majtkach :hehehe:
Nie piszę poprawnie po polsku.
Piłeś-nie pisz.

#2 andziol

andziol

    Expert

  • Ś.P. - Uczestnik Wiecznych Łowów
  • 1840 postów
  • LokalizacjaCzę-wa, Stradom

Napisano 04 październik 2012 - 16:08

No to jest to czego zdecydowanie na naszym wymierającym powoli forum brakuje.
Fajna wyprawa, opisana tak jak trzeba.Gratuluję łowcom :brawo2: i trochę zazdraszczam.
Na następną spróbuję się wybrać choć pływanie po 12 godzin to nie dla mnie.Może znajdzie się ktoś mniej najarany?
Jeszcze raz graty Panowie.Tak trzymać.

Danek - "Ło matko..." :rolft4: :rolft4: :hehehe:

Użytkownik andziol edytował ten post 04 październik 2012 - 16:10

andziol

ART-BUD WYKOŃCZENIA WNĘTRZ



Dołączona grafika Piszę poprawnie po polsku
Staram się przynajmniej.

#3 Tomik 1970

Tomik 1970

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 642 postów
  • Koło:PZW

Napisano 04 październik 2012 - 17:43

No fajoski urlop chłopaki :klaszcze:

#4 aigle

aigle

    Admin

  • Admin
  • 2561 postów
  • Koło:Starówka
    Salmoklub Częstochowa
  • LokalizacjaCzestochowa

Napisano 04 październik 2012 - 18:08

Fajnie się to czytało.
Widzę , że tym razem przeważały jerki ... Dołączona grafika
@Danek widzę odżywiony Dołączona grafika
Domek mieliście fajny jakiś ?
Casting leczy kompleksy krótkiego kija :-)

#5 Wojtek

Wojtek

    Prawie Jak Wędkarz

  • Użytkownik
  • 400 postów

Napisano 04 październik 2012 - 18:15

.. wtrącając coś od siebie dopiszę, że mnie się też jeszcze nie zdażył tak pomyślny wyjazd wędkarski (a w Szwecji - na szkierach - też raz już byłem) Marzyłem o metrowym szczupaku. W ogóle w Polsce w zeszłym roku byłem bardzo blisko. W w październiku miałem 98, a w grudniu 99,5!

Na tej wyprawie marzenie się spełniło. Wyspę z której cypla wyjęliśmy z Markiem te dwie ryby (tą 104 oraz 93 dosłownie rzut po rzucie) nazwaliśmy wyspą spełnionego marzenia:)

Po drugiej metrówce to już się czułem jakbym złapał cara za jaja :)

Kończąc swój wywodzik chciałem podziękować współtowarzyszom za kapitalną wędkarską atmosferę jaką stworzyli i .. do następnego.

Użytkownik Wojtek edytował ten post 04 październik 2012 - 18:16

Tam gdzie nie ma ludzi jest pięknie ... dziwny zbieg okoliczności.

#6 Fragles

Fragles

    Expert

  • Użytkownik
  • 1500 postów

Napisano 04 październik 2012 - 18:16

Super wyprawa :klaszcze: Panowie
zawsze jest kawałek wody !
Dołączona grafika Będę pisał poprawnie po polsku

#7 maciekteam1

maciekteam1

    Podawacz Piwa

  • Wędkarska Częstochowa
  • 249 postów

Napisano 04 październik 2012 - 18:18

No Panowie brawo uśmiech Skorupy bezcenny i ta relacja i te rybki ech gdzie Poraj do Szwecji dno i wodorosty i te p....e kłusole ze śląska matrix!!!!

#8 Wojtek

Wojtek

    Prawie Jak Wędkarz

  • Użytkownik
  • 400 postów

Napisano 04 październik 2012 - 18:26

Widzę , że tym razem przeważały jerki ..


zdecydowanie .. tylko moje bardzo daleko latały .. toteż zamieniłem je 4-go dnia na wahadłówkę. Łowiłem nią z agresywnego opadu dając jej na pierwszych 30-50 centymetrach opad bezkontaktowy - gdzie szła jak chciała, po czym następne 1-1,5 metra opad na lince przy którym ona się wdzięcznie obracała wokół własne osi. Normalnie mmmm .. miód z boczkiem :) Złowiła mi ona metrówę.

Domek mieliście fajny jakiś ?

.. domek rewelacja. Nawet był w nim taki wielki zamrażalnik dla myśliwych - jakby upolowali łosia to by go mogli poszlachtować i sobie mięso mrozić w tym wielkim zamrażalniku ;)
Tam gdzie nie ma ludzi jest pięknie ... dziwny zbieg okoliczności.

#9 skorupa

skorupa

    Expert

  • Admin
  • 1637 postów
  • LokalizacjaKłobuck

Napisano 04 październik 2012 - 18:35

Domek mieliście fajny jakiś ?



Nie wiem jak Ci to powiedzieć ale nie wiem za bardzo :rolft4:

Rano jak wstawałem było ciemno, wieczorem jak wracałem było ciemno.
Zresztą długo w nim nie przebywałem ( sen się nie liczy )

Dwa pokoje, kuchnia, łazienka, Danek :oczko:
Standard
Nie piszę poprawnie po polsku.
Piłeś-nie pisz.

#10 aigle

aigle

    Admin

  • Admin
  • 2561 postów
  • Koło:Starówka
    Salmoklub Częstochowa
  • LokalizacjaCzestochowa

Napisano 04 październik 2012 - 18:40

... zauważyłem teraz , drugą część tytułu wyprawy ... W sumie jak wynika z treści artykuły , ryby zostały wypracowane i to dosłownie. Dołączona grafika
Koledzy raczej nie mieli specjalnych napojów na wieczorne rozmowy ?Dołączona grafika
Pytałem o domek , bo znając szwedzkie standardy nawet jak jest tanio to jest super . Zapewne za taki domek w Polsce cena była by 3-krotnie wyższa. Dlatego dziwię się tym którzy decydują się na rodzinny wypad na nasze jeziora ... ale może to i dobrze. Dołączona grafika
Casting leczy kompleksy krótkiego kija :-)

#11 Wojtek

Wojtek

    Prawie Jak Wędkarz

  • Użytkownik
  • 400 postów

Napisano 04 październik 2012 - 18:46

Pytałem o domek , bo znając szwedzkie standardy nawet jak jest tanio to jest super . Zapewne za taki domek w Polsce cena była by 3-krotnie wyższa. Dlatego dziwię się tym którzy decydują się na rodzinny wypad na nasze jeziora ... ale może to i dobrze.


.. domek miał wszystko co potrzebne narciarzom (bo w sezonie zimowym staje się on kilkukrotnie droższy i właściwie pod nich był adresowany chyba) - więc wymagania wędkarskie spełniał w stu procentach. Domek był wyposażony w kuchenkę, piekarnik, czajnik elektryczny, lodówkę, pralkę, suszarkę na ubrania, telewizor, łazienkę z ogrzewaniem podłogowym, była ciepła woda, było w samym domku bardzo ciepło.
Tylko, że tak jak napisał Skorupa za długo to my w nim nie przebywaliśmy.

Koledzy raczej nie mieli specjalnych napojów na wieczorne rozmowy ?


mieliśmy, ale.. nie zdążyliśmy wypić .. ryby brały :)

Użytkownik Wojtek edytował ten post 04 październik 2012 - 18:47

Tam gdzie nie ma ludzi jest pięknie ... dziwny zbieg okoliczności.

#12 Jaros

Jaros

    Konkretny Wyjadacz

  • Użytkownik
  • 636 postów

Napisano 04 październik 2012 - 21:46

Noo Panowie, dużee brawa !
Wytrwale czekałem na tą relację...
Coraz bardziej podoba mi się ta Szwecja.
Taka wieczorna lekrurka, okraszona fotami... pychota !
Jeszcze raz duże brawa i gratulacje.

Ps. Jakby co, to ja jestem mniej 'najarany'... :rolleyes:
Aa, ja też ostatnio złapałem gadora, no raczej
gadorka, bo jakiś taki krótki i szczupły... :rolleyes:

#13 Maniek_N

Maniek_N

    Pretendent

  • Admin
  • 1258 postów
  • LokalizacjaRędziny

Napisano 04 październik 2012 - 22:14

Fajny wypad :)

#14 buller

buller

    Nieśmiały Gaduła

  • Użytkownik
  • 191 postów
  • Koło:Okoń
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 05 październik 2012 - 11:48

Panowie wielkie graty!!! :klaszcze: Muszę powiedzieć, że żal mi dupę ściska i w przyszłosci zrobe wszystko by spróbować wybrać sie na taka wyprawę.Andziol jedziemy prawda?Weźmiemy sobie Jasia za przewodnika! :horsit: Pozdrawiam cała ekipe , opis wyprawy pierwsza liga!!!
Gregor75/ Urodziłem się zmęczony, a żyje żeby wędkować...

Dołączona grafika Piszę poprawnie po polsku

#15 bertus

bertus

    Expert

  • Użytkownik
  • 1493 postów
  • Koło:Kłobuck
    Salmoklub Częstochowa

Napisano 05 październik 2012 - 12:29

Piękna wyprawa do tego kapitalnie opisana.Fotki super!!!
"Wędkarstwo muchowe to najpiękniejsza rzecz na świecie jaką można robić na stojąco"
Piszę poprawnie po polsku

#16 RadaR

RadaR

    MISTRZ WCP - Fly Fishing

  • Użytkownik
  • 1028 postów
  • Koło:OKOŃ
    SALMOKLUB
  • LokalizacjaJura

Napisano 05 październik 2012 - 19:11

Brawo.
Może i dużo godzin, ale naprawdę dużo sztuk nałowiliście :)
:klaszcze:
RadaR

#17 Mariusz F

Mariusz F

    Mistrz WCP Spławik

  • Użytkownik
  • 261 postów
  • Koło:Śródmiejska

Napisano 05 październik 2012 - 21:12

Skorupa. Gdyby tematy maturalne obejmowały opis wyjazdu dziekolwiek ...??? . Twój reportaż po prostu wymiata. Czyta się jak dobrą książkę - od dechy do dechy. :klaszcze: :klaszcze: :respect: Gratulacje chłopaki/:reweela: :reweela:


Jak mnie nie ma w serwisie - To jestem na rybach !!

SINAD S.C. Częstochowa - CB RADIO , ANTENY, NAPRAWA i MONTAŻ.
WCP rabaty !!! tel. 501 634 634

#18 Chyży

Chyży

    Miejscowy Podglądacz

  • Użytkownik
  • 43 postów
  • LokalizacjaZłoty Potok Irydion

Napisano 06 październik 2012 - 20:26

Brawo.
Może i dużo godzin, ale naprawdę dużo sztuk nałowiliście :)
:klaszcze:


Nawet bardzo dużo sztuk RadaRu :gwiazdki: nawet bardzo.
Gratulacje Panowie :klaszcze:
Oby każdy wyjazd taki był.

#19 zygmuntzbigu

zygmuntzbigu

    WĘDKARZ ROKU 2010

  • Użytkownik
  • 153 postów

Napisano 07 październik 2012 - 14:27

Relacja super , piękne zdjęcia , oby więcej takich dedykacji ,dzięki :klaszcze:

#20 Danek

Danek

    Expert

  • Wędkarska Częstochowa
  • 3551 postów
  • LokalizacjaCzęstochowa

Napisano 07 październik 2012 - 17:20

Po przeczytaniu artykułu pióra Ślepego Jastrzebia, zaprzeczam wszystkiemu co ma związek z moją osobą. Oprocz faktu złowienia okonia i brania na żywca :rolft4:

Mieliśmy z Wojtkeim ciekawą przygodę w ostatnim dniu. Pływając po jeziorze postanowiliśmy znaleźć ujście rzeki doń wpadającej. Sporo czasu straciliśmy, w końcu wyszliśmy na brzeg żeby poszukać. Znalaźliśmy szutrową drogę i nią poszlismy w kierunku, w którym wydawało nam sie że rzeka powinna być. Po drugiej stronie drogi napotkaliśmy leśne niewielkie jeziorko. Wojtek stwierdził że nikt tu wcześniej na pewno nie łowił, więc zanim wyszedł z lasu na brzeg, jego obrotówka już tkwiła w podwodnych zaczepach :rolft4: Przeszliśmy kawałek z brzegiem i zgodnie twierdziliśmy że jezioro jest dziewicze do momentu, kiedy Wojtek znalazł urwaną na drzewie plecionkę a ja za kamieniami stertę śmieci. Szwedzkich sądząc po nalepkach, śmieci. Coś mi nie pasowało - Szwedzi śmieciarze? Toż to niemożliwe! I miałem rację, za chwilę natknęliśmy się na ślady obozowiska w którym walające sie puszki po Żywcu oraz terebki po kurczaku instant firmy Winiary wyraźnie wskazały że "nasi tu byli". Nawet k.... tam! :gwiazdki: Jedyną pozytywną stroną tego znaleziska był fakt, że Wojtek znalazł w krzakach harmetycznie zapakowane kanapki Wasa z serkiem; które spałaszowalismy :rolft4:

Wyjazd uważam za udany, choć jako jedyny nie złowiłem metrówki. Ale coż, shit happens :oko:
Serdecznie gratuluję pozostałej cześci załogi wykonania planu (a Wojtkowi nawet dwa razy!) Chociaż ten szczupak Skorupy taki trochę chuderlawy :ble:

EDIT: P.S. Aha, wszystkie ryby co do sztuki są do odnalezienia i złowienia nadal. Wypuszczanie złowionych ryb to sprawa do której wszystkich zachęcam, bez względu na czyim podwórku łowią. Nawet Śląski Kormoran się nie wyłamał :figielek2: :klaszcze:

Użytkownik Danek edytował ten post 07 październik 2012 - 21:25

Róbta co chceta, ja i tak swoje wiem

C&R


Dołączona grafikaJeszcze piszę poprawnie po polsku


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych